#X2l8i

Wracałem dziś z pracy i na moje nieszczęście przypałętał się do mnie jakiś kundel i zaczął zaciekle ujadać, ukazując swoje uzębienie w pełnej okazałości. Trzymał swój pysk w niebezpiecznie bliskiej odległości od mojej nogi, a ja bojąc się, że mnie zaraz ugryzie, odskakiwałam i machałam torebką w jego kierunku. Nagle na środku ulicy, tuż przy krawężniku zatrzymał się samochód i wysiadł z niego facet 25-30 lat. Podszedł do bagażnika, wyciągnął coś z niego i powolnym krokiem zbliżył się do mnie i tego psa. Kiedy stał już z metr ode mnie, pies przeniósł swoją szajbę na niego, a on jak gdyby nigdy nic wymierzył w jego kierunku dezodorant, odpalił zapalniczkę i walnął w niego sporym płomieniem. Pies zaskomlał i spieprzał aż miło. Po wszystkim gość po prostu wsiadł do auta i odjechał. Nic nie powiedział, nawet nie spojrzał na mnie, po prostu sobie pojechał. W ogóle nie było widać po nim żadnych emocji, był tak spokojny, jakby właśnie robił sobie kanapkę. Stałam w tym miejscu jak głupia, jeszcze kilka minut i do tej pory się zastanawiam, co tam się właśnie odwaliło.
Nocturno Odpowiedz

Takie akcje z psami są mega wkurzające. Najlepiej zaopatrzyć się w gaz

Dodaj anonimowe wyznanie