#dw6XO

Ostatnio mój tata miał wypadek samochodowy. Mężczyzna, który jechał z naprzeciwka, wypadł z zakrętu i uderzył w drzwi kierowcy. Tata jechał z trójką dzieci. Bok samochodu skasowany. Ratownicy zapytali tatę, jak się czuje i czy może chodzić. Tata powiedział, że jest OK. Ratownicy zostawili jakiś świstek i odjechali. Dzieci nawet nie zostały zbadane.

Po dwóch dniach nagle tatę zaczął bardzo boleć brzuch. Zadzwoniłam po karetkę.

Tata jest już po operacji. Na śledzionie zrobił się krwiak, który pękł, uszkadzając przy tym śledzionę, trzustkę i wątrobę. Krew rozlała się do jamy brzusznej. Śledziona i część trzustki musiały zostać wycięte.

Gdyby ratownicy zawieźli tatę od razu do szpitala, można byłoby zapobiec takim obrażeniom. Trafiło na mojego tatę – osobę, której miał kto pomóc. Nie musiało tak być.

PS. Dzieci zostały dokładnie zbadane w późniejszym czasie.
Rychumiszcz Odpowiedz

Masz kwit, pisz skargę i do sądu o odszkodowanie

HansVanDanz Odpowiedz

Mieli go wziąć na siłę? Nie zgłosił żadnych dolegliwości, wyglądał i zachowywał się normalnie, widocznie nie było wskazań.

SceptCyn

Problem polega na tym, że ludzie po wypadkach są tak napompowani adrenalina, że często nic nie czują. Czasami nawet, że brakuje im stopy

Dodaj anonimowe wyznanie