#WznSL
Jestem z moją dziewczyną jakieś dwa lata w związku. Ogólnie dobrze nam się układa, kochamy się, postanowiliśmy razem zamieszkać. I właśnie tutaj zaczynają się schody. Nie, wspólnie mieszkanie nie pogorszyło naszej relacji, dalej jesteśmy szczęśliwi. Tylko moja dziewczyna ma taki dziwny zwyczaj… mianowicie chodzi po domu nago. Całkowicie nago – i to nie przez chwilę, po prysznicu, tylko CAŁY CZAS.
Kiedy wraca z pracy, pierwsze co robi, to się rozbiera. Nie zasłania rolet, nie mamy firan, więc sąsiedzi wszystko widzą. Wiecie, jak teraz budują te bloki, jeden na drugim. Odległość od naszego okna do okna sąsiada z naprzeciwka jest naprawdę znikoma. Wszyscy naokoło mogą oglądać tyłek i cycki mojej dziewczyny przez dobre 5 godzin dziennie. Co więcej, ona tak wychodzi na balkon, gdy jest ciepło. Ostatnio wróciłem do domu po pracy i zastałem ją, jak wiesza na balkonie pranie. Oczywiście całkowicie naga. Gdy spytałem, czy się nie wstydzi, powiedziała, że została wychowana w duchu wyzwolenia i że nie ma powodów, by wstydzić się swojego ciała. To prawda, ma bardzo atrakcyjne kształty, ale dlaczego mają je podziwiać wszyscy sąsiedzi z naszego osiedla?
Kiedyś zaprosiłem kolegów na mecz, a Asia chodziła po domu nago do ostatniego momentu. Zaczynałem się w pewnym momencie zastanawiać, czy w ogóle ubierze się zanim oni przyjdą. Zadzwonił dzwonek do drzwi, a ona była goła. Kazałem jej szybko pobiec i się ubrać i w ostatniej chwili nałożyła koszulkę, ale moi koledzy zdążyli zobaczyć jej majtki, nim włożyła jeansy.
Wcześniej, zanim zamieszkaliśmy razem, nie wiedziałem, że ma takie dziwne zwyczaje. Wiedziałem jedynie, że lubi sypiać nago i, szczerze, to akurat mi nie przeszkadza, zawsze mnie to kręciło. Jednak to paradowanie nago staje się dla mnie frustrujące, trwa to dobre pół roku i nie mogę się do tego przyzwyczaić. Rozmawiałem z nią, ale powiedziała, że od zawsze tak robiła i nie chce tego zmieniać. Nie chcę jej niczego rozkazywać, ale wczoraj zauważyłem, jak sąsiad z naprzeciwka stoi na balkonie i patrzy w nasze okno. To był wieczór, świeciło się u nas w kuchni światło i Asia robiła sobie kanapkę, oczywiście świecąc cyckami. Wiadome więc, co tak zainteresowało sąsiada.
Nie wiem co robić, jestem rozżalony zaistniałą sytuacją. Jak radzicie, jakich argumentów użyć, by przekonać ją do ubierania się?
Zaproponuj kupno rolet, ona szczęśliwa że żyje jak chce a ty szczęśliwy bo nikt jej nie ogląda
Dalej będzie problem bo wychodzi nago na balkon.
Na balkonie jest chwilę, w domu dużo dłużej. Wychodzi na duży plus
Tak średnio powiedziałabym. Gdy stoi na balkonie to lepiej ją widać. Poza tym w wyznaniu jest napisane, że rozwiesza nago pranie a to zajmuje chwilę.
No właśnie, chwilę, sama to powiedziałaś
Jedynym problemem, wg mnie, jest to chodzenie nago na balkon. Skup się na tym, przekonaj, że tylko to Ci przeszkadza. Firanki czy rolety kup a poza tym ciesz się ładnym widokiem i nie narzekaj.
@KoszmarekOpalek podbijam.
Zakupić jak najszybciej /przy najbliższej okazji firanki/ rolety, zamontować i tyle.
Niech dziewczyna biega nago po mieszkaniu. Po balkonie, fakt, mogłaby coś na siebie narzucić. Miejmy nadzieję, że u sąsiada skończy się na patrzeniu, a nie że wpadnie w odwiedziny pod Twoją nieobecność...
A może ona lubi chodzić nago i mieć jasno?
@KryzysTworczy zawsze zostają firany
Albo rolety dzień-noc.
Pół roku i nie zadbales o firany/rolety? To nie jest jakiś straszny wydatek. Poza tym może ustalcie, że po domu niech se chodzi jak chce ale na balkon niech coś na siebie zarzuci (jakiś szlafroczek czy coś). To nie jest normalne, żeby przez pół roku nie dojść do jakiegoś kompromisu....
Chodzenie po domu nago jest całkowicie normalne, wiele ludzi tak robi. Najlepiej mieć na stałe jakieś firanki, a pod wieczór jeszcze dorzucić rolety/zasłony, nikt jej nie będzie widział. A jak przedstawisz jej swoje uczucia chyba zgodzi się ubierać na 5 min przed przyjściem znajomych, a nie dopiero kiedy dzwoni dzwonek. Wilk syty i owca cała :)
Moja babcia miała kiedyś w bloku taką sąsiadkę, która wychodziła na balkon w bieliźnie, a czasem i bez stanika. Mój wujek jako mały chłopiec pokłócił się w szkole z jej synem i powiedział o tym na głos. Sąsiad się wyparł, więc przyszli całą klasą do babci zapytać się czy to prawda. Nie pozostało jej nic innego jak tylko potwierdzić.
Robiłam podobnie i, jak w Twoim przypadku, spotkało się to z dezaprobatą mojego faceta. Porozmawiał ze mną szczerze i nadal lubię chodzić nago, ale zasłaniam rolety, osłaniam się, gdy wychodzę na balkon itp .Wystarczy szczera rozmowa. Powiedz je o tym, że nie chcesz, by pół osiedla ją podziwiało, że źle się z tym czujesz.
Szczerze? Jak dla mnie to nic nie podziała. Jasne, możesz zainwestować w firanki czy rolety, ale sam piszesz ze ona tak wychodzi ma balkon, wiec i tak ktoś ja tak zobaczy. To samo kiedy przychodzą goście to nie ma problemów z nagością. A i tak ja musiałeś prosić żeby się ubrała na przyjęcie kolegów. Na przykład w Szwecji takie zachowanie jest dosyć powszechne, większości to raczej nic nie robi. No ale to jest Polska, wiec koniec dygresji. Wydaje mi się, ze ona jest szczęśliwa chodząc ciagle nago, dlatego nawet jeśli ja przekonasz to średnio będzie jej się to podobać. Może przesadzam, aczkolwiek jak dla mnie chylicie się ku rozstaniu. Tobie ewidentnie to przeszkadza do czego masz całkowite prawo, a z kolei dziewczynie po 2 latach twoje prośby nic nie robią. Widzę to tak. Albo ty idziesz na ustępstwa, ale jesteś nieszczęśliwy, albo ona i jest dokładnie to samo. Albo idziecie na kompromis. Chociaz tak jak mówię, wątpię ze jest to możliwe.
Kolega pyta o adres
Gdzie mieszkacie? Kolega pytał...
Bawi mnie to, że pewnie gdyby sytuacja była odwrotna, gdzie facet paradowałby na waleta to byłoby oburzenie i rady, by wywalić takiego "delikwenta" z domu. :x
Dlaczego? Co w tym złego, żeby kogoś wyganiać z chaty? Mój facet często tak chodzi, zwłaszcza w upały i bardzo to lubię.
Nie mówię, że to coś złego ale niektóre komentarze zabrzmiały tak, jakby co niektórzy chcieli zgnoić autora. Może to tylko moje odczucie, ale zauważyłam już kilka razy, że babki w historiach jak coś im nie pasuje to trafią się osoby, które będą je bronić i to zawsze wszyscy naokoło będą winni.