#ouT90

Pamiętam, że nigdy jakoś szczególnie nie tęskniłam za rodzicami. Mój pierwszy dłuższy wyjazd bez rodziców, konkretnie tygodniowy, miałam zorganizowany jeszcze w przedszkolu. Inne dzieci codziennie nawet po kilka razy dzwoniły do swoich rodziców, płakały z tęsknoty, spały z masą pluszaków, których ja w ogóle nawet nie myślałam żeby spakować. Nie rozumiałam jak można tak bardzo przeżywać jedynie tydzień rozłąki, panie przedszkolanki dziwiły się, że ja przeżywałam ten czas tak spokojnie. Później, mając 10 lat, pojechałam z harcerstwem na miesięczny obóz. Tym razem nie tylko nie tęskniłam za domem, ale cieszyłam się, że tyle czasu będę mogła spędzić bez rodziców. Teraz rozumiem, że przez cały ten czas bałam się ojca, ponieważ bił mnie od kiedy miałam 4 lata, nie jakoś szczególnie mocno ani często, ale bałam się jakichkolwiek interakcji z nim. Do tej pory czuję ogromny stres kiedy choćby usłyszę jego głos. Nie lubię też szczególnie kontaktów fizycznych z nikim, nawet z przyjaciółką na powitanie.
Dodaj anonimowe wyznanie