#WoDXL
Wydarzenia z tamtego dnia były usłane nowościami. Takie dni pamięta się do końca życia, dni, w których wydarzyło się coś pięknego, strasznego, a także... chyba obrzydliwego.
Ja, lat 17 - wygląd zewnętrzny: ciut powyżej przeciętnego, status społeczny - ta przeciętnie mądra, ale ładna, stan na tamten dzień - singielka bez żadnego doświadczenia miłosno-fizyczno -seksualnego. A zatem...
Wakacje, impreza na działce u znajomej ze szkoły, są tam wszyscy i wszyscy i jeszcze więcej wszystkich. Impreza jak to impreza...
Bilans po imprezie jaki sobie zrobiłam jest następujący i to jest główną częścią tej historii...
Pierwszy raz pocałowałam chłopaka - było idealnie.
Pierwszy raz piłam mocny alkohol - wódka - i upiłam się bardziej niż dwoma Leszkami "Szendi" jak do tej pory, co samo w sobie było OK.
Pierwszy raz (serio) jadłam kiełbasę z ogniska (okey, nie jedną, tylko kilka) i była boska! Nie to co z grilla...
Pierwszy raz prawie zostałam zgwałcona w drodze powrotnej... *
*Prawie, bo było to tak - wracam z imprezy, daleko nie jest, mój pierwszy całusowy chłopak odprowadził mnie kawałek. Gdzieś w połowie drogi jaką mi zostało przejść czułam, że nie utrzymam tego co miałam w żołądku... Odwlekając nieuniknione szłam dalej i wtedy poczułam, jak ktoś ciągnie mnie za włosy w "bramę". Facet był wielki, przycisnął mnie twarzą do ściany i zaczął się dobierać, odwrócił mnie twarzą do siebie i wtedy to poczułam - smród taniego kebaba z sosem czosnkowym, jakimś piwem i fajkami - nie trzeba było mi nic więcej, aromat ten wywołał u mnie reakcję, której pewnie się domyślacie.
Wyrzygałam na jego twarz na wpół strawione 4 kiełbaski (około) z ogniska, 100-150 ml wódki i mnóstwo soku, orzeszki, ogórki i zapewne kilka innych smakołyków. Było tego tyle, że oboje tonęliśmy w wymiocinach, facet się odsunął i też zaczął wymiotować. To sprawiło, że konwulsje powróciły i wymiotowałam ponownie, jednocześnie uciekając i wymiotując na swoje ubrania...
Samoobrona? Styl kung-rzyg-fu?
To jakie miałam szczęście uświadomiłam sobie dopiero na następny dzień, jak wytrzeźwiałam,
PS Pierwszy raz wymiotowałam po alkoholu i pierwszy raz miałam kaca...
Dobrze, że uniknęłaś najgorszego! A facetowi należał się taki niecodzienny prysznic. Hehehehehe.
Kaca nie uniknęła. :(
Krav Rzyga
Haft maga
Barf maga
Moglo byc tragicznie ale nie moge przestac sie smiac 😂
Kurde, chyba jestem zła, bo smiechlam trochę :D
Skoro nic jej się nie stało to nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i trzeba się cieszyć, że jest cała, a śmiech to oznaka radości 🤣
To ja się będę smażyć w piekle, bo płaczę ze śmiechu...
Ten jeden raz mam nadzieję że ktoś (ten zboczeniec) będzie miał przez to traumę, od teraz sex będzie mu się kojarzył z wymiocinami a za każdym razem jak mu stanie - puści pawia...
nie wiem czemu, ale mnie to śmieszy :P
Widzisz, ty musiałaś aż zwymiotować, a dziewczynie z wyznania zyRs8 wystarczył pierd.
Dlatego właśnie trzeba pić :-)
"kung-rzyg-fu" hahaha, ciekawie
Ciekawe jak on to wspomina 😂
Mam nadzieję, że to wspomnienie będzie do niego wracać za każdym razem kiedy przyjdzie mu ochota żeby spróbować z kolejną dziewczyną.