#RXF2O
Siostrzeniec ma prawie 5 lat, a zdarza mu się chodzić nago po mieszkaniu, a że mieszkałam z bratem jakiś czas, to zastanawiałam się, czy nie jest już za duży na to, więc zaczęłam grzebać w internecie. Bardzo szybko skończyłam. Pytanie jednej z mam: czy dziecko (dziewczynka) 13-letnie może chodzić nago na plażę? Serio? Są tacy rodzice? Nastolatka, która już dorasta jest "jeszcze dzieckiem", więc rodzic uważa, że chodzenie na golasa po plaży jest spoko?
Czemu o tym piszę? Jako mała dziewczynka jeździłam na rowerku po mieście bez koszulki, obok mnie spacerowała mama. Wiedziałam, że majteczek się nie ściąga, ale przecież dziewczynki i chłopcy są do pewnego momentu płascy, więc nie było to dla mnie dziwne. Szok przeżyłam w pierwszej klasie podstawowej. Podczas przerwy na podwórku szkolnym ktoś mi nasypał trawy pod koszulkę. Ja ją ściągnęłam, wytrzepałam i szok wszystkich dookoła. Wstydziłam się bardzo, bo zrozumiałam wtedy, że jednak koszulki nie powinno się ściągać przy innych.
Drodzy rodzice. Oszczędźcie swoim dzieciom wstydu. Sześć- siedem lat to już duże dziecko, a wrażliwość innych dzieci jest różna, więc lepiej uświadomić dziecko, co można bezpiecznie ściągać, a co nie...
Strasznie nie lubię nagości u dzieci. Opalasz się na plaży i jesz loda, a tu przebiega ci przed oczami goła pięcio-sześciolatka.
Najgorsze jest jak przebiegnie obok ciebie tak blisko, że się ociera o ciebie. *Wiem, powtórzenia.
No ok, tylko Papaja00 to tak naprawdę to Ty masz problem a nie to dziecko. To u Ciebie pojawia się nie uzasadniona niechęć. Co w sumie też szanuje ale tak jak mówię... to bardziej Twój problem niż innych.
Generalnie to rozumiem, uczucia zgorszenia u ludzi czy wstyd przed nagością. Tak zostali wychowani i jest to mocno wpojone. Uważam jednak, że powinno się przestać to wpajać kolejnym pokoleniom. Nagie ciało jest tak do bólu naturalne, że powinniśmy przestać sobie wmawiać, że jest to powód do wstydu. Tym bardziej, że patrząc na chłodno prowadzi to do wielu śmiesznie absurdalnych sytuacji. Szczególnie jeśli chodzi o kobiety.
Bikini ze stringami do opalania na plaży - ok. Przebrać przy kimś bluzkę tak by zobaczył biustonosz - NEIN, co za wstyd.
Dziecko 6 lat - chłopiec w samych majtkach - ok. Dziewczynka w samych majtkach - o mój boże jak ona może biegać z cyckami - sic! - na wierzchu???
Ludzie w publicznych łaźniach, prysznicach, którzy kąpią się w majtkach, stanikach - to już totalny absurd.
Sauna w ręczniku - tak samo.
Odzież, która odkrywa niemal całe piersi - ok. Ta odzież jednak nie zakrywa sutka - A cóż to za ekshibicjonizm???
Wiadomo, nie wyobrażam sobie by człowiek latał nago po mieście ale kurcze... nabijać się z tego, że jakaś matka pyta czy to ok by 13 latka chodziła nago na plaży? Nie znam kontekstu ale jeśli chodzi o plażę nudystów to w sumie nie widzę w tym nic śmiesznego. Wiadomo, na zwykłych plażach nie jest to akceptowane ale przecież plaże dla nudystów nie są zarezerwowane tylko dla dorosłych.
CD...
Sama autorka natomiast wydaje się być bardzo zdezorientowana w swoich odczuciach. Z jednej strony nawołuje rodziców by "uświadamiali" dzieci. Z drugiej strony sama pisze, że nie czuła żadnego wstydu związanego z odsłonięciem piersi a wstyd pojawił się dopiero wtedy gdy to otoczenie je wywołało. To ludzie są winni temu, że robimy wielkie halo z tego, że ktoś zobaczy sutka kobiecego. Już szczytem hipokryzji są wszelkiego rodzaju bikini ze stringami.
Na plaży ten wąski paseczek między pośladkami robi podobno różnice pomiędzy tym czy człowiek jest nagi czy nie. Nikt nie ma problemu z tym, że cały tyłek widać. Nie wiedzieć czemu jednak dalej jest tematem komentarzy to, że kobieta nosi bardzo krótką spódniczkę. Bo przecież - ola boga - cały tyłek ma na wierzchu.
Ja wychodzę z założenia, że to czy nagość powinna być "wstydliwa" zależy tylko od kontekstu i nie ma powodów by być takim pruderyjnym. Ja nudystą ani ekshibicjonistą nie jestem ale gdyby nie normy społeczne to sam bym nie widział nic wstydliwego w tym by się przebrać, wziąć prysznic przy znajomych, rodzinie a w miejscach publicznych takich jak plaże, sauny, baseny, łaźnie, prysznice przy obcych. Gdyby ktoś to robił przy mnie to też ani nie wprawiłoby mnie to w euforię ani zawstydzenie. Lata temu koleżanka mojej wtedy dziewczyny też się całkowicie wtedy przebierała w naszej obecności i też nie wywołało to u mnie ani niezdrowej ekscytacji ani jakieś zażenowania. Stwierdziłem, że skoro Ona nie ma z tym problemu to czemu ja mam mieć?
Najgorsze nie jest zgorszenie, tylko erekcja :|
Okropieństwo. Moja córka ma dwa i pół roku i NIGDY nie była naga poza domem (a i w domu też tylko podczas przebierania, mycia i ogólnie pielęgnacji, a i grono "kibiców" miała/ma bardzo wąskie i wyselekcjonowane). Nie wiem, jak można twierdzić, że taki malec nie ma wstydu? Bo co? Bo mały? Gówno prawda! Rodzice sami nakazują dzieciom tą bezwstydność. Moja córka ma się dobrze nawet w duże upały. Zawsze ma odpowiednio lekkie ubranka, czasem, kiedy musimy być dłużej na dworze biorę jakąś tetrową pieluszkę i wodę, by móc ją ewentualnie troszkę ochłodzić. Uważam, że to lepsze wyjście niż zmuszanie normalnych ludzi do oglądania małych siusiaków i pitulinek, albo stwarzania okazji pedofilom na zrobienie sobie dobrze... 😕
Nie no, zgadzam się i popieram w 100%, ale...
PITULINKI XDDDDDDDDDDDD
@Prozazycia: A weź się odczep. 😄 Nie wiedziałam, jak to zdrobniale napisać, bo "siusiaki" to takie oklepane, już dobrze znane, a co z dziewczynkami? 😀 Sama mojej córce mówię, że to "pisia", z resztą mi mama też tak mówiła. 😄
Ale po co zdrabniać? Jak idziesz do ginekologa to też mu mówisz, że masz PITULINKĘ ? Sensowny komentarz napisałaś i jedno takie durnowate określenie potrafi kompletnie zbić z tropu i zatrzeć do wrażenie.
@TylkoRaz: A "siusiak" nie jest już durnowatym, zdrobniałym określeniem? 😐 Idąc do ginekologa nie mówię, że mam "pitulinkę", bo raz: jest to oczywiste skoro wchodzę do gabinetu w celu badania, dwa: jestem dorosłą kobietą, więc nie będę robić z siebie wariata. Co do dzieci: no, jakoś nie widzę sensu tłumaczenia trochę ponad 2 letniej córce, że ma "wargi sromowe i pochwę", bo w razie jakiejś infekcji zbaranieje i nie spamięta nawet tego, by móc mi powiedzieć co ją właściwie boli. I ogólnie jakoś nie widzi mi się "fachowe" nazewnictwo w stosunku do narządów płciowych dzieci, obojętnie, czy kłuje to kogoś w oczy/uszy czy nie. Nie podoba się? To trudno, musi z tym żyć.
Wybacz, że pogwałciłam Twe zacne, poważne oczy tak durnowatym okreśnieniem. Zastąp sobie to słowo "wargami sromowymi" i "penisem" i już będą wszyscy zadowoleni, cny rycerzu, herbu Poprawnego Nazewnictwa! 😊
Zaraza, zresztą*!!! 😵
U mnie to zawsze była pitusia 😂
@BFMV: Z całym szacunkiem: cieszy mnie to, że Twój syn wie, że jest "penis" i "wagina", jednak, z łaski swojej, nie wciskaj mi kitu, że kiedy mówię MOJEJ córce (nie Twojemu synowi, ani wszystkim innym dzieciom świata!!), że ma "pisię", a chłopczyk ma "siusiaka", to odbieram jej wrażliwość i intymność. Jak już pisałam: gdy byłam mała moja mama też używała tego zdrobnienia i... Wyszłam na ludzi! I nawet ze mnie całkiem wrażliwy i bardzo ceniący sobie intymność człowiek! I powiem więcej: moja mama, mimo tych "głupich zdrobnień" doskonale poradziła sobie z wprowadzeniem mnie w dorosłość, również od strony miesiączek, seksu itp., w pewnym wieku (nie pamiętam ile miałam wtedy lat, ale byłam jeszcze dość mała, najdalej 2 klasa podstawówki) uświadamiając mi, że tak właściwie kobieta ma "waginę", mężczyzna "penisa". Ani odrobinę nie czułam się zdezorientowana, gdybyś miał/-a wątpliwości. 😊 Myślę, że to indywidualna sprawa każdego, jak nazywa dziecku pewne rzeczy. Powtarzam: szanuję Twoje podejście. Myślę, więc, że Ty też możesz uszanować, że ja SWOJEJ córce mówię to co JA uważam za stosowne, odpowiednie dla jej wieku. Tym bardziej, że akurat takim nie innym nazewnictwem nie robię kompletnie nic złego. 😊 Gdybym jej kazała mówić, że ma "c*pę", wtedy ogarnęłabym ogólne oburzenie, ale cóż złego, do cholery, jest w tym, że sobie coś między sobą zdrabniamy?! Co do mojego głównego komentarza, to tak, jak wyżej: kłuje w oczy? Musisz z tym żyć. 😉 Tak, jak ja, gdy ktoś myli parę razy literki w słowach: gryzie mnie to w oczy, a jednak nie mam o to bólu dupy. Polecam.
U mnie była psitka. Dalej czasem jest. A w dzieciństwie penis to był psipsiole
@BFMV: Skoro mowa o kulturze: to nie ja Ci sugeruję, że źle uczysz swoje dziecko. Napisałam, że mnie to cieszy i super, że tak go uczysz. Nie podoba mi się, że próbujesz mi wmówić, że tymi zdrobnieniami jakoś ją wypaczaczam, czy coś i jako przykład "życia po fazie zdrobnień" podałam siebie. Gdybyś napisała coś w stylu "sądzę, że to źle wpływa na postrzeganie przez dzieci intymności", czy coś w tym guście, to spoko, można uznać za opinię, jednak Twoje słowa potraktowałam jak atak i sugestię, że marna ze mnie matka i nawet nie umiem dziecka dobrze czegoś nauczyć. Nie napisałam nic obraźliwego odnośnie Twojego sposobu nauczania/wychowania dziecka i jedynie wymagam tego samego, bo to zdrobnienie samo w sobie nie jest jakieś brzydkie, wulgarne ani nic w ten deseń. To chyba jednak nie oznacza braku kultury z mojej strony, ani tym bardziej tego, że jestem jakaś gorsza, bo "nie nazywam rzeczy po imieniu".
Np. pipka już lepiej brzmi.
W pierwszej klasie podstawówki wszyscy przebieraliśmy się w klasie na wf. Nieważne czy to chłopcy, czy dziewczynki, dziwne, że nauczycielka nie zwróciła nam nigdy uwagi. Przypomniała mi się taka historia jak właśnie przebierałam się na przerwie w klasie, a drzwi były wtedy otwarte. W tym samym momencie obok drzwi przeszły dziewczyny z starszych klas, pamiętam, jak się wtedy ze mnie śmiały. Od tamtej pory przestałam się przebierać w sali lekcyjnej.
Ja pamiętam, że przebieraliśmy się wszyscy razem w klasach 1-3 i nikt nie miał z tego powodu problemu, nikt się nie śmiał i nikt nie wstydził. Wszystko zależy od podejścia.
Co innego przebierać się w konretnym celu a zdejmować koszulkę na środku korytarza.
@sexylablador my też wszyscy razem w klasie, ale chłopcy byli po jednej stronie, a dziewczynki po drugiej
Ja to znowu chyba przesadzam bo irytuje mnie jak tesciowa przychodzi i sie gapi jak kapiemy naszego 3 miesiecznego synka...Dlatego nie moge sie doczekac az bedzie na tyle duzy zeby go kapac w zwyklej wannie bo sobie wtedy zamkne łazienkę przynajmniej :p A bardziej w temacie wyznania to w wieku 8lat mialam maly wypadek na rowerze na skutek, ktorego uszkodzilam sobie sutka, a moja mama jak gdyby nigdy nic pokazywała to mojej cioci, do dzisiaj pamietam ten wstyd i skrępowanie :/
A jaki to problem wstawić wanienke do łazienki? My kąpiel dziecka robimy w łazience, tak jak przewijanie bo od tego jest to pomieszczenie.
@takiusernieistnieje - Nie wszyscy mają tyle miejsca w łazience.
A to jest coś nienormalnego, że babcia patrzy jak wnuczek jest kąpany? Nie wiem, ja odkąd byłam naprawdę mała, rok, dwa lata, zostawałam czasem u jednej czy drugiej babci na noc i mnie oczywiscie kąpały, to chyba nie jest nic dziwnego?
Co innego, kiedy to babcia kąpie, a co innego, kiedy robi za publikę, po prostu stoi i się przygląda.
A nie możesz po sebkowemu zapytać jej "czy ma jakiś problem" i kazać jej sprawdzić czy nie ma jej z drugiej strony zamkniętych drzwi?
Jezu ludzie ale wy macie problemy. Bo babcia patrzy jak kąpiecie jej wnuka.
@GwiazdkaAngel - ale wiesz, że nie ma żadnej logiki w tym co mówisz? Jak to co innego jak babcia kąpie a co innego jak stoi i się przygląda? Czyli babcia ogląda i dotyka Twoje dziecko to jest ok. Ale jak nie dotyka a tylko widzi to już jest nie ok? :D Ludzie kto Wam takich "zasad" nawrzucał? :D
@Feniks06 Do pewnego wieku dziecko nie jest w stanie samo się wykąpać, nie sądzisz? A babcia też może mu w tym pomóc, jeśli rodziców nie ma lub są zajęci, prawda? Kiedy babcia kąpie dziecko, ogląda je z konieczności, ale kiedy po prostu przygląda się kąpieli, nie ma żadnego powodu, żeby tam była. Wszystko jest jasne, gdzie tu brak logiki?
@gwizdkaangel nie musisz mi tłumaczyć tego że babcia kąpię dziecko bo to chyba naturalne. Może i masz rację że jeśli nie kąpię dziecka to nie ma powodów by przy kąpieli była. Ale wydaje mi się też że nie ma żadnego powodu by przy tym nie była. Serio... Po co sobie tworzyć sztuczne problemy?
Tak naprawdę to nawet niemowlak potrzebuje prywatności. Nie popieram oglądania "zabiegu" przewijania nawet takiego malucha. Nie rozumiem też rodziców, którzy pozwalają dzieciom latać na golasa gdziekolwiek, czy to w domu, czy to na plaży.
Rodzice, trochę oleju w głowie.
Niemowlak potrzebuje prywatności? Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Uważasz, że niemowlak odczuwa wstyd? To Ty się czujesz bardziej komfortowo jak przewijasz dziecko w osobności a nie ono.
Niemowlak to też człowiek, nie zapominaj o tym. A KAŻDY potrzebuje prywatności i należy mu się szacunek. To, że nie będzie pamiętał tych chwil, to nie znaczy, że można pokazywać go nago całemu światu.
@Feniks06 rozumiem, że dla ciebie dziecko to nie człowiek, tak? WSZYSCY jesteśmy równi, bez względu na wiek, płeć, pochodzenie i wszyscy mamy TAKIE SAME prawa.
Ja z kolei mam taki problem, że trzyletnią siostra mojego chłopaka chce, żebym chodziła z nią do łazienki. Raz rozebrałam ją do kąpieli, bo płakała,że chce, abym ja to zrobiła. Uwielbia mnie, ale dla mnie to krępujące.
Wreszcie ktoś kto myśli podobnie. I nie chodzi mi tu o maluchy a u dzieci starsze. Ja też sama szybko ogarnęłam, że pewnych miejsc się publicznie nie odsłania. Już właśnie jak miałam jakieś 6 lat, miałam pierwszy strój dwuczęściowy i raz mama powiedziała, że nie muszę ubierać góry od stroju - oj jak ja się wtedy zbuntowałam. Mimo płaskiej klaty chyba bym się spaliła ze wstydu, że dziewczynka i lata w samych majtkach, bez góry.
A za to moja młodsza siostra na odwrót, 12 lat ma a potrafi przy mnie w tym samym pokoju majtki przebierać, co mnie wkurza niesamowicie i zawsze ją do łazienki wyganiam. I właśnie nigdy, już za dzieciaka, nie mogłam zrozumieć tego, że inne dzieciaki się nie wstydzą.
Teraz, pisząc co, przypomniała mi się kolejna sytuacja znad jeziora, też ubrana w strój byłam i obok mnie bawiła się dziewczynka, określiłam wtedy, że jest w moim wieku (7-8) lat i bawiła się zupełnie nago, gdzie dla mnie to było nie do pomyślenia.
To ze mną chyba jest coś nie tak, bo mam 20 a nie krępuje się przebierac( w tym bielizny) przy znajomych, czy rodzinie, a spodnie/bluzkę vhocby przy koledze z pracy
Moim zdaniem przebieranie się przy rodzinie jest dość normalne. Zależy to oczywiście od tego czy nie narusza to strefy moralnej osoby przy której się przebieramy 😅 ja przy siostrze normalnie się przebieram i chodzę wieczorami nago bo też mam w zwyczaju spać bez ubrań i nikt nigdy nie mówił mi, że to dziwne
Znam też bardzo dużo osób, które się nagości nie wstydzą ale to nastolatki, ludzie dorośli. Sama nie mam problemów z nagością mimo, że jako dziecko też zawsze byłam cała zakryta ale teraz nawet zdarza mi się pływać nago :) oczywiście w nocy i z przyjaciółkami ale jednak
Widziałam kiedyś 13-14 letnią dziewczynę nad jeziorem, była ze swoim kolegą. Przyjechali, ściągnęła bluzkę (nie miała stanika), została tylko w samych majtkach, które po zamoczeniu w wodzie zaczęły prześwitywać i widać jej było włosy łonowe. Dziewczyna w ogóle się nie krępowała przed tym chłopakiem, ani przed tłumem innych ludzi, którzy byli na plaży. Masakra...
Masakra? Bo ja wiem... W wielu krajach opalanie topless już nie wywołuje takich emocji jak u nad. Strzelam że za 10-15 lat też będzie to dość powszechny widok na polskich plażach. Niby niecodzienny widok jak młoda dziewczyna siedzi w majtkach które prześwitują na plaży ale z drugiej strony... Skoro ona nie ma z tym problemu to dlaczego ja miałbym mieć?
jestem już stary ,ale w latach 60,70 jako 10-13 latek jeździłem na wakacje na Hel , od pierwszego momentu jaki pamiętam (mam zresztą czarnobiałe zdjęcia z tamtego okresu) po plaży biegałem na golasa i nie byłem w tym odosobniony ,było więcej gołych dzieci , nikogo to nie raziło ,nikt tego nie komentował. Jak to u 11-12 latka zdarzały się i erekcje, no zdarzały się no i co i nic.. Moja plażowa przyjaciółka Ula też 12 latka pytała się swojej mamy czemu ja nie mam pitolka jak Jasiu. Kolejne wakacje znowu na Helu , mama wręczyła mi kąpielówki, włóż bo już jesteś duży pitolek ci obrósł włosami i twoja golizna może już ludziom przeszkadzać..Dorosłem moje córki z nami opalały się nago a teraz i jeszcze wnuki.Seks erotyka jest w mózgu a nie w pitolku czy cipce.
Zgadzam się. A ja przez 5 minut zastanawiałam się jaki pasek, dopiero później ogarnęłam że chodzi o piasek xD
Mnie ten pasek rozbawił, jak już ogarnęłam o co chodzi. "W intymne miejsca dostaje się pasek" - znaczy co, publiczne lanie? :D
Mam dwie córy, 3lata i roczek, więc obie są jeszcze "bezwstydne" ale NIGDY czy to na plaży czy na placu zabaw nie były nagie.. w mieszkaniu (okna mam na południe) w lato młodsza lata sobie w pampersie starsza w majtkach i jest ok ale jakby inni ludzie mieli oglądać moje córy choćby bez koszulki to NIGDY W ŻYCIU! Tylko ja i mąż mamy do tego prawo i to też do pewnego czasu, bo przecież każdy potrzebuje prywatności 😉 i jak mi córa powie "mama wstydzę się" kiedy będę chciała ją kąpać z siostrą to pewnie się popłaczę, że ta moja "malutka córeczka" jest już w jakimś stopniu "dużą dziewczynką" ale będę też dumna, że ma już świadomość swojego ciała i wie, że "nie wszystko jest dla wszystkich" ;)