#Wl6jI
Od początku nauki w szkole średniej nie chciałam się integrować z grupą... ale troszkę może chciałam. Nie wiem jak to wytłumaczyć i ani mój psycholog, ani pedagog nie potrafi tego wyjaśnić. W wakacje po skończeniu pierwszej klasy postanowiłam, że w końcu złapię z kimś kontakt, zacznę rozmawiać z ludźmi. I zgadnijcie co... Nie potrafiłam nawet zdobyć się na powiedzenie zwykłego „hej”. Klasa moje zachowanie odbiera tak, jakbym ich nie lubiła (a ja w środku, przynajmniej do części z nich, czuję sympatię).
Ostatnio dużo rozmawiają za moimi plecami o mnie, nawet chcą, żeby mnie wyrzucili ze szkoły. Gdy na jednej przerwie stanęłam sobie pod klasą (gdzie wszyscy już byli) i czekałam na lekcje, Ukrainka (dobrze rozumie i komunikuje się po polsku) patrzyła na mnie szklistymi oczami, ze współczuciem, wydawało mi się nawet, że ze strachem. Wtedy już wiedziałam, że rozmawiali o mnie, a na jakie tematy? Jeden Bóg i Ukrainka wie.
Jeżeli w twojej głowie układają się scenariusze jak inni rozmawiają wyłącznie o tobie, obgadują cię i snują plany wobec ciebie, obawiam się że to ty masz problem.
I uczestnicy rozmowy też wiedzą. Nie przejmuj się, nie czujesz się dobrze w tej klasie to nic na siłę. Zleci szybko i zaczniesz nowy etap życia.
Ja się nie zintegrowałam z żadną klasą. W podstawówce nie miałam koleżanek, w gimnazjum i liceum już tak. Też usłyszałam po latach, że się wywyższam - a ja się tak wstydziłam do tych ludzi odezwać.