#WeJBt
Ja na sytuacje stresowe reaguję uśmiechem.
Jadę sobie z koleżanką i zatrzymuje mnie pan policjant.
- Przekroczył Pan prędkość o 24 km/h.
W tym samym czasie zatrzymał kierującego z naprzeciwka.
- Przekroczył Pan prędkość o 28 km/h.
- Dla pana 200 zł, a dla pana 100 zł i po 4 punkty karne.
- Ale czemu dla mnie 200 zł, skoro ja miałem niższą prędkość???
- A bo widzę, że pan się cieszy z tego, więc dostanie pan 200 zł.
W końcu uświadomiłem sobie mój "błąd" i "posmutniałem", choć w głębi duszy jakoś nie przejąłem się tym mandatem, bo wiedziałem, że szybka jazda ma takie konsekwencje. Po zbadaniu alkomatem i rozpoczęciu procedury związanej z wypisywaniem mandatów, pan policjant stwierdził do kolegi:
- OK, wpisz mu też 100 zł, bo zaraz się tu popłacze.
Mam podobnie, zdarza się, że kłócę się z kimś i mimowolnie zaczynam się uśmiechać albo śmiać
Też tak mam, albo jak mnie ktoś opieprza, to się głupkowato śmieję :p
Za to ja jak się z kimś kłócę i ten ktoś się uśmiecha albo co gorsza zaczyna się śmiać to dosłownie dostaję białej gorączki z wściekłości xd
Mam identyczne, plus w krytycznych sytuacjach się śmieje 😉
Kiedyś zerwał ze mną chłopak. Wiecie co zrobiłam? Zaczęłam się śmiać 👌
Ja to samo, a potem tylko słyszę cos w stylu: Tak, to cie bawi? A zdajesz sobie sprawę z konsekwencji? Moze one są dla ciebie za małe? -,- ciezko czasem sie powstrzymać nawet od uśmiechu oj ciezko
Ja też tak mam... Krytyczne i stresujące sytuacje to śmiech. Juz od dziecka, kiedy stłukłam sobie kość ogonową bo spadłam ze schodów, bolalo jak cholera...
Normalne dziecko zaczęłoby płakać, ale co ja zrobiłam?
Wybuchnęłam śmiechem... :D
Też tak mam
A to denerwuje rozmówcę bardziej! Mam to samo...! Im bardziej powinnam być poważna, tym mniej mnie to przejmuje...
A wyobraźcie sobie ten moment, gdy dyrektor tłumaczy ci się, że nie zjawił sie na spotkaniu, bo był na pogrzebie kobiety, która znał od 10 lat, a ty, nie wiedząc jak zareagować, zaczynasz sie nerwowo śmiać...
też tak mam :/
Profesjonalizm X"D
Mam podobnie - gdy tylko ktoś mówi mi coś smutnego, tragicznego bądź zwyczajnie nieprzyjemnego, mimowolnie się uśmiecham -_-
Ja reaguje śmiechem jak mnie coś boli. Jak mi wyjmowali szwy to cały korytarz słyszał mój rechot. A lekarz mnie miał pojęcia o co chodzi.
Ja mam podobnie 😂
Zazdroszczę. Bo ja placze xdd
I ,,uśmiechnij się'' traci sens...
Mam tak samo, teraz się śmieję na samo wspomnienie jednej sytuacji. Egzamin na prawo jazdy poczekalnia. Masa zestresowanych ludzi i ja co jakiś czas się śmiejąca. Egzamin oblałam. Mina egzaminatora bezcenna, bo wysiadając z samochodu też się śmiałam :D
To jak ja kiedy wchodziłam po wynik matury ustnej z niemieckiego. Mój kolega, który tez oblał prawie tam płakał, a ja stałam i suszylam zęby jak ta głupia
moja koleżanka ze studiów na egzaminie ze stresu nie mogła opanować uśmiechu, profesor co prawda nie znalazł u niej ściągi, ale jej za ten uśmiech wstawił 2.
Ja w takich sytuacjach śmieje się i płacze... Nie wiem co gorsze..
Tak samo ma mój chłopak. W czasie kłótni zawsze się śmieje i nie potrafi się powstrzymać.
"- Ok, wpisz mu też 100 zł, bo zaraz się tu popłacze." Haha padłam😝😂