#WbklG

Mam ogromny problem z moją przyjaciółką.
Z D. znamy się od dziecka i jesteśmy jak siostry. Jej mama prowadzi jedyny sklep i D. od zawsze zakładała, że go przejmie i zostanie w naszej wiosce liczącej niewiele ponad 200 mieszkańców, dlatego wybrała zawodówkę. Ja marzyłam o tym by wyrwać się do większego miasta, studiować. Krótko po tym jak zdałam maturę, D. wpadła do mnie oznajmiając, że pokłóciła się z matką i wyjeżdża razem ze mną.

Po początkowym szoku nawet się ucieszyłam - zawsze to ktoś znajomy w obcym mieście. Niestety D. bardzo utrudnia wspólne mieszkanie mi i pozostałym lokatorkom
(mieszkamy na stancji w 6 osób). Średnio raz w tygodniu urządza awantury - głównie o korzystanie z łazienki. Uważa, że za często i za długo się myjemy, niepotrzebnie w ciepłej wodzie, zajmujemy miejsce kosmetykami, za często wstawiamy pranie. W końcu skoro na wsi się tak nie robiło, to po co dbać "przesadnie" o wygląd.
Miałyśmy składać się na środki czystości i papier toaletowy - uznała, że kupujemy wszystko za drogie i ona się nie będzie dokładać - papier ma swój, szary, najtańszy, którego zużywa wyliczoną ilość. Dodatkowo, jeżeli ja lub inna z lokatorek przyprowadzimy kogokolwiek, to już jest awantura, że ona nawet nie może mieć spokoju we własnym domu.

Nie mogła długo znaleźć pracy. Żadna nie spełniała jej wymagań. Ona się musi wyspać, to na rano jej nie pasuje, w ogóle kto to wymyślił pracować 8 godzin, ona jest wykończona już po 5. W końcu załatwiłam jej etat w tej samej sieciówce z ciuchami, gdzie sama pracuję. Niestety szybko tego pożałowałam - D. kombinuje byleby mieć jak najmniej godzin, a jednocześnie cały czas narzeka na brak pieniędzy.

Co w takim razie robi całymi dniami? Nudzi się i narzeka, na wszystko - na smog, na to, że na stancji nie wolno trzymać zwierząt, że miasto jest za głośne, brzydkie, jest za dużo ludzi.

Przynosi mi wstyd wśród znajomych, kiedy czasami przyłazi po mnie na uczelnię.

Propozycja wyjścia do kawiarni/knajpy - raz z nami poszła, to komentowała tak, że wszyscy się na nas gapili. Bo ona to zrobi sobie herbatkę trzy razy z tej samej torebki, a nie ponad 10 złotych za kawę. Kino - też nie. Zakupy - zapomnij. I nie chodzi tylko o kasę - ona po prostu nie toleruje większych skupisk ludzi.

Znałam wcześniej jej poglądy, ale nazywanie mojego czarnoskórego kolegi, przy reszcie znajomych małpą albo wrzeszczenie zakaz pedałowania na widok dwóch chłopaków trzymających się za ręce w parku, to już przegięcie. Na zwrócenie jej uwagi, zawsze odpowiada tak samo - To nie jest normalne, bo u nas na wsi tego nie ma.

Nie chciałabym zrywać tej przyjaźni, ale mam ochotę wykrzyczeć jej, żeby wracała na tę wiochę skoro nie potrafi żyć w mieście. Nikomu o tym nie mówiłam, bo nie chcę wyjść na tą, co się wypina na dawnych znajomych, bo miasto ją zmieniło.
Sara1234567 Odpowiedz

A powinnaś. Mi by było wstyd z kimś takim się pokazać publicznie

Narcystka

Wstyd przed innymi ludźmi to nie argument przemawiający za zrywaniem znajomości. Dziewczyny ponoć się przyjaźnią, ale z wyznania też nic takiego nie wynika. Nie ma opisanych żadnych pozytywnych cech, żadnych wspólnych przeżyć i dobrych wspomnień. Jest tylko zazenowanie. I trochę tolerancja autorce poszła nie w tę stronę - toleruje inne rasy, homoseksualizm, ale nie akceptuje dziwactw swojej wlasnej przyjaciółki ze wsi. A ponoć każdy inny, wszyscy równi, itp.

LetItDie

Narcystka, te dziwactwa to już nie są dziwactwa. Przyjaciółka autorki zachowuje się jakby była zupełnie nieprzystosowana do środowiska, co jest męczące, nie wspominając że krępujące i żenujące.
Nie wspomina dobrych cech, bo dlaczego powinna wspominać np. o miłości tej dziewczyny do zwierząt, skoro ta nie zachowuje się lepiej od zwierzęcia. To wyznanie skupia się na zmianie koleżanki i ukazaniu całej gamy problemów, które z tego wynikły. A skoro się przyjaznią, to na pewno ma zalety, co zostaje w domyśle, bo autorki raczej nie ujęło w koleżance trzykrotne parzenie herbaty z jednej saszetki.

Narcystka

Przyjaznilam się z dziewczyną nieprzystosowaną do życia w społeczeństwie. Ktoś z drugiej strony mógłby pomyśleć, że wstyd z kimś takim się pokazywać publicznie. Ekstrawagancki wygląd i wulgarne zachowanie. Dziś jest piękną, kulturalną młodą doktorantką inżynierii chemicznej. Jest mi smutno na myśl, że mogłabym ją zostawić gdy miała 15 lat i w głowie siano, "bo siara na mieście". Nie i już :) kochalam ją wtedy, kocham ją teraz.

LetItDie

Też przyjaźnię się z taką dziewczyną, ale daję jej do zrozumienia, że jak przegnie, to więcej z nią nie wychodzę. W pierwszej kolejności dbam o własny komfort, a nie o to, czy przypadkiem ją urażę zwróceniem uwagi.

Igraszka Odpowiedz

Dlaczego nie chcesz zrywać tej przyjaźni? To jeszcze jest jakaś przyjaźń?

FoxyLadie

Możliwe, że poza tymi wadami ma sporo wartościowych cech. To nie jest tak, że ludzie są albo tylko źli albo tylko dobrzy.

Igraszka

Może i ma, ale czasem spotykam ludzi, którzy mają cechy lub zachowania niwelujące wszystkie plusy. Dostrzegam zalety ale nie mogę przejść nad wadami do porządku dziennego

FoxyLadie

No widzisz, a ona może :-).

Igraszka

No widać coś już nie bardzo może, już jest na skraju wyczerpania cierpliwości.
@Foxy jesteś dobrym człowiekiem, takim który daje ludziom szansę drugą i piątą... Życzę Ci szczerze, żebyś się nie przejechała ❤

PrzezSamoH Odpowiedz

Wykrzycz. Ulży Ci a do niej może coś dotrze.

THC Odpowiedz

To ona powinna się zmienić, ty nie musisz tego tolerować.

jankostanko33 Odpowiedz

To nie jest standardowe zachowanie osoby pochodzącej ze wsi. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach wśród dwudziestolatków. Zachowanie, jakie prezentuje ta dziewczyna razi zarówno w mieście, jak i na wsi. Więc nie wal tutaj ściemy, że na wsi jej zachowanie było normalne i akceptowane, a w mieście już przynosi wstyd.

Rest2 Odpowiedz

Koleżanka straszna, ale sądząc po opisie wy nawet nie jesteście przyjaciółkami tylko zwykłymi koleżankami więc stwierdzenie że jesteście jak siostry jest conajmniej nie na miejscu.

Czarnadalia Odpowiedz

Jezu święty, to jest na prawdę nienormalne. Gdybym była w twojej sytuacji już dawno zakończyłabym tą znajomość. Już pomijając fakt jej zachowania rodem ze średniowiecznej wsi ale obrażanie obcych ludzi na ulicy? Nigdy nie chciałabym zadawać się z rasistą i homofobem który aż tak to okazuje

Zmartwychstanie18 Odpowiedz

Gdzie wy się wychowałyście? Ona jest zacofana moralnie i etycznie.

Evoiletta Odpowiedz

Nie wytrzymałabym z kimś tak upierdliwym

nych1990 Odpowiedz

Zrób to, wygarnij jej to. Coś się kończy coś zaczyna. Ja miała przyjaciółkę od piaskownicy, też byłam do niej grzeczna jak Ty, ale przesadziła w momencie kiedy narzeczonemu doprawiala rogi. Oszukiwala nas wszystkich, mówiła mu że jedzie do mnie czy do koleżanek, a tym czasem skok w bok. Powiedziałam jej, że to nie jest ok wobec jej narzeczonego, to po prostu dupa się odwrocila do większości. Nie mam zamiaru jej kija z tyłka wyjmowac, więc żegnaj powiedziałam jak większość. Oczywiście też robiła głupie akcej, ale jakoś też to przemilczalam. A mogłam wcześniej to skończyć...
Wiec nie pierdziele się w grzecznosci, tylko powieść jej "papa...".

Aggiejoker

Serio? Bylas po stronie jakiegos obcego faceta a nie przyjaciolki? Dobrze ze mnie takie "przyjaciolki" nie otaczaja. Kim ty jestes zeby mowic to dobre to cacy to zle tego nie wolno, przeciez ludzie to wiedza nie potrzeba im nauczyciela tylko kogos kto bedzie przy tobie cokolwiek glupiego nie zrobisz, kochanek, rozwod, trzecie dziecko, aborcja, zmiana pracy na gorsza- jestes pewna? Nie, chcesz tego ? Nie wiem, to dawaj zyje sie raz. Czasem najgorsze decyzje wychodza wszystkim na dobre, a przyjaciele sa po to zeby wlasnie wspierac i byc obok. Zawsze. Nie wazne jak kretynskie wedlug nich decyzje podejmujesz

affinity

@Aggiejoker niby tak, że przyjaciel ma być obok i cię wspierać, ale ja uważam, że to przyjaciel powinien być osobą, która pierwsza zwróci ci uwagę, że przeginasz albo odwalasz jakąś głupotę. Przynajmniej ja bym tego oczekiwała od przyjaciela, a nie ciągłego przytakiwania i wspierania głupiego czy niedojrzałego zachowania. W moim odczuciu, przyjaciel ma być ze mną szczery i mówić to co myśli, bo inaczej jaki to ma sens? I nie mam tu na myśli żadnego hejtu ze strony przyjaciela, tylko trzeźwe (w miarę możliwości) spojrzenie na mnie i moje zachowanie.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie