#WZeTp

Moja mama pracuje w służbie zdrowia, chociaż w przypadku wielu osób tam pracujących słowo "służba" nie pasuje i mija się z ich powołaniem. Ale nie o tym będzie wyznanie.

W telewizji już od jakiegoś czasu pojawiają się reklamy świąteczne, a na większości z nich są uśmiechnięte i duże rodziny. I często moją mamę krew zalewa, jak widzi takie obrazki.
A co to ma wspólnego ze służbą zdrowia? Znieczulica najbliższych dla schorowanych osób starszych. Taka osoba często jest nie na rękę swojej rodzinie, do tego stopnia, że najczęstszym powodem jest rozregulowanie organizmu poprzez niepodawanie takim osobom jakże potrzebnym ich leków. Później wysłanie jej do szpitala, bo wyjazd w góry, do rodziny, albo ktoś przyjeżdża i nie chcą się w tym czasie zajmować.
Tak się dzieje co roku, od kilkunastu lat. Mama opowiadała mi o starszej pani, która co roku wizytowała u nich na święta przez 7 lat, rok w rok. A rodzina wyjeżdżała w góry, a to w Alpy, a to w nasze Tatry, czasem w ciepłe kraje.

Takie starsze osoby często wiedzą co się dzieje, skarżą się o tym pielęgniarkom, inne nie chcą na ten temat rozmawiać. Nie chcą i wstydzą się o tym mówić innym osobom, dlatego opieka społeczna i inne instytucje są tutaj bezradne.
Nie są oczywiście to setki ludzi, ale dzieje się to bardzo często, i to zawsze przed świętami, często przed feriami, wakacjami albo długimi weekendami.
 
Mam nadzieję, że wśród Anomimowych nie ma takich ludzi bez serca jak ci, których opisałam. Pamiętajcie o starszych ludziach przed świętami, oni też chcą spędzić te święta z bliskimi.
Anonek90 Odpowiedz

Nie znam się, ale domyślam się, że to wynika z wychowania swoich dzieci. Jeśli dorosły miał w czterech literach swoje dziecko to niech się nie dziwi, że na starość dziecko ma rodzica w czterech literach.

Czaroit

Anonek90
Otóż to. Rodzic, który nie zbudował więzi ze swoim dzieckiem, więzi opartej na miłości, delikatności i wzajemnym szacunku, dostanie dokładnie to, co zasiał. Jeśli on rozstawiał swoje dzieci po kątach, nie miał dla nich czasu, zbywał ich potrzeby, nie rozmawiał z nimi o ich sprawach, rozkazywał zamiast prowadzić dialog - to niech się cieszy, że dzieci w ogóle chcą się nim później opiekować.

Oczywiście to nie do końca wina rodziców, którzy też byli tak wychowywani i nie mieli zdrowych wzorców. Przekazali dalej tylko to, czego sami doświadczyli w dzieciństwie.

Jednak w ostatecznym rozrachunku i tak ponoszą później konsekwencje swoich czynów.

szarymysz Odpowiedz

"Moja mama pracuje w służbie zdrowia, chociaż w przypadku wielu osób tam pracujących słowo "służba" nie pasuje i mija się z ich powołaniem."
I dlatego już od wielu lat mamy "ochronę zdrowia", a nie "służbę zdrowia". :)

upadlygzyms Odpowiedz

Przepis na tzw. babkę świąteczną.

Frog

Oj gorzki ten żart...
Jako i sytuacja, której dotyczy.

Moss Odpowiedz

Hej, też pracuje w ochronie zdrowia i pamiętam jakiego wku**a dostałam kiedy pierwszy raz dowiedziałam się o tym procederze. Autor zapomniał dodać, że często te osoby nie tylko często nie dostają leków ale są też sytuację gdzie trafiają do ośrodków odwodnieni lub niedożywieni. Mega świństwo.
Ale po jakimś czasie naszła mnie refleksja - ej Ci ludzie opiekują się swoimi schorowanymi rodzicami latami. Dlaczego nie ma jeszcze rozwiązania systemowego, które pozwalałoby takim osobą na tydzień, dwa odpoczynku w roku gdzie starsze osoby mogłyby przebywać w ośrodku z odpowiednia opieką przez ten te kilkanaście dni? Czemu jeśli nie posmaruje się łapy lekarzowi ten nie przyjmie pacjenta do ośrodka bo "nie ma wskazań". Jasne pozostaje jeszcze prywatny ośrodek. O ile kogoś stać.
I oczywiście nie popieram robienia krzywdy, nie mówię też tutaj o wychowaniu dzieci czy wytworzeniu z nimi więzi. Mówię tutaj o zmęczeniu, które dopada każdego, a o którym się nie mówi.
Bo dzieci nie mogą być zmęczeniu swoimi rodzicami?

Frog

@Moss
"Mówię tutaj o zmęczeniu, które dopada każdego, a o którym się nie mówi."
Oczywiście masz rację - taka opieka niekiedy trwa latami, naprawdę można mieć dosyć.

Znajoma pracowała w Niemczech jako opiekunka osób starszych i niesamodzielnych. Opowiadała mi o takiej możliwości - miesięczny pobyt osoby starszej /niesamodzielnej / w domu opieki, właśnie w celu umożliwienia rodzinie odpoczynku fizycznego i psychicznego. Odbywa się to w ramach tak zwanej Kurzzeitpflege (opieki krótkoterminowej).
Z tego, co pamiętam, dla podopiecznego jest to odpłatne tylko częściowo, a część wypłaca system opieki zdrowotnej, w zależności od stopnia niepełnosprawności.

Niestety, jak piszesz, w Polsce nie ma rozwiązań systemowych tego typu - a patrząc na stan naszej opieki zdrowotnej i emerytalnej, nie sądzę, aby coś takiego kiedykolwiek powstało.

Dodaj anonimowe wyznanie