#WRsqD

Im dłużej żyję, tym bardziej mój ojciec wydaje mi ewenementem, dziwną osobą.

Wychowałem się na wsi, rodzice mają gospodarstwo, do tego pracują na etacie w fabrykach. Dom jest poniemiecki, ma 150 lat. Wspominam o tym, dlatego że zawsze było coś do zrobienia – a to jakiś remont w domu, a to naprawy, konserwacja sprzętu rolniczego, przygotowanie go do żniw.
Jak były żniwa i wyszło za mało ton z hektara, to narzekał, wszystkich wyzywał.
Jak było za dużo, to też narzekał i wszystkich wyzywał, bo co on z tym zrobi...
Póki coś się nie rozwalało, to on nawet tego nie ruszył. Jak już nie było wyboru i musiał coś zrobić, to robił to z odpadów, bo szkoda czegoś nowego, bo trzeba wydać pieniądze. Co za tym idzie, praca, zamiast zająć godzinę czy dwie, bo po prostu nowe elementy pasują, zajmowała cały dzień. Bo deski spróchniałe, bo stare, wykrzywione,  bo mają gwoździe itp.
Robiąc coś, zachowuje się, jakby to była kara dla niego, i wszyscy wokół muszą mieć zepsuty dzień, bo królewicz musi coś zrobić.
W domu kompletnie nic nie zrobił przez całe życie, nie licząc malowania ścian, a i to z wielką awanturą, bo musi coś robić.

Jedno trzeba mu przyznać – ma dar udawania fachowca, eksperta na każdy temat, ktoś mało wprawiony w temat by powiedział, że to majster budowany, świetny mechanik, elektryk itp. 

Nigdy nie spotkałem nikogo z podobnym podejściem do życia, ciężko mi pojąć jego tok myślenia.
PeggyBrown2022 Odpowiedz

Mój ojciec był trochę podobnym typem. W domu nie robił specjalnie dużo, ale - na plus dla niego - organizował opał, czyli drewno, węgiel i trocinę. Było przy tym dużo roboty, zwłaszcza przy przywiezieniu drewna z lasu, pocięciu, wysuszeniu go i wrzuceniu do piwnicy, w której był piec. Czasem woziłam to drewno taczką, a ja i mama układałyśmy to drewno w piwnicy, nawet w niedzielę, gdy nie lubię tego robić. W piecu palił głównie ojciec, ale bardzo na to narzekał i wypominał. Od małego pamiętam kłótnie o piec, a ojciec nie chciał zmienić ogrzewania, choć mógł to zrobić. Gdy musiał coś naprawić w domu, denerwował się. W ogóle, był nerwowy, miał dużo na głowie i denerwowały go jeszcze inne osoby z otoczenia. Wymiana żarówki w domu, nad schodami, gdzie mama miała problem, żeby dosięgnąć, to był dla niego problem. Przepchanie zlewu albo coś w tym stylu, też go denerwowało. I to, że musiał pracować zawodowo... Najważniejsze to rozumieć, że w życiu są obowiązki i że to normalna część życia. Że to nie jest kara, a inni nie mają obowiązku robić tego za nas. Mieć pozytywne podejście, a będzie się w życiu szczęśliwszym. Inni też będą przy nas szczęśliwsi.

Odpowiedz

Wasza czujność uśpiona

Myszcz

Nudne wyznanie to poszliśmy dalej

Dragomir

Garguś, ty jak zwykle jesteś najwspanialszym, najdoskonalszym synem Matki Ziemi.

Frog

@Gargal
Miałeś do setki tylko dojechać, a tu już 108 na liczniku 🤔
Ale spoko.

Nie chodzi o usypianie czujności. Według mnie, wręcz przeciwnie - Ty masz motywację do produkowania bardziej wiarygodnych tekstów, a my traktujemy Twoje wpisy jak najbardziej serio.

Oczywiście nie wszyscy i nie wszystko, bo jednak część z tekstów jest po pierwsze rozpoznawalna, po drugie średnio porywająca.
Ale ja tam nie narzekam - przynajmniej jest co poczytać do obiadku 🤗

Dragomir

Ale tego co przerypał ciotkę nie przebił jeszcze pod względem "gęstości". Chyba że to też jego :)

Tego o ciotce to nie znam, jest na głównej?

Dodaj anonimowe wyznanie