#WRkhe
Od zawsze w domu było sporo muzyki, ojciec był takim grajkiem z „kapelą do kotleta”. Z tego powodu zapragnąłem grać. Mój zapał zawsze był studzony, aż w końcu wygasł całkowicie, kiedy ojciec podczas mojej kolejnej próby obrzucił mnie wulgaryzmami.
W czasach popularności pierwszej serii pokemonów uwielbiałem kolekcjonować cokolwiek z nimi związane. Miałem też taki album z wklejkami, gdzie znajdowało się sporo dużych rysunków pokemonów. Potrafiłem przerysować dokładnie w skali 1 do 1 każdego z potworków. Miałem nimi obwieszony cały pokój. Byłem z tych rysunków naprawdę dumny, aż pewnego dnia matka oświadczyła, że nie wierzy w moje zdolności rysownicze i na pewno używam kalki do produkcji moich rysunków. To chyba do końca zabiło we mnie chęć dalszego wymachiwania ołówkiem.
Od zawsze interesowałem się, jak coś działa. Jak jest zbudowane, co z czym połączone. Pewnego razu dostałem od ojca mały zestaw śrubokrętów. Zapewne był to jakiś gratis do czteropaka, bo na wkrętakach widniało logo piwa. Zacząłem się więc tymi śrubokrętami bawić, rozkręcać jakieś zabawki na baterie, żeby zobaczyć co jest w środku. Jakieś małe elektroniczne urządzenia, żeby poznać budowę. Pewnego razu ojciec „przyłapał” mnie na rozkręcaniu jakiegoś starego kalkulatora i dostałem bardzo długą i wulgarną reprymendę. Dziś co prawda umiem poradzić sobie z wymianą termostatu w kuchence czy programatora w pralce, ale jednak jest to robione z przymusu i bez specjalnego zaciekawienia.
W szkole bardzo chciałem uczestniczyć w programie wymianu uczniowskiej. Jako że nieźle szło mi na informatyce, zaoferowałem się, że napiszę stronę internetową związaną z ww. programem. Na stronie zawarłem wiele elementów flashowych, schludnych, ładnie wkomponowanych w stronę. Były to czasy kiedy takie strony, zbudowane z elementów flashowych, dopiero co raczkowały w sieci. Dyrektor po zapoznaniu się ze stroną stwierdził, że strona mojego autorstwa w ogóle nie może być brana pod uwagę i w ogóle nie ma mowy na coś tak rozbudowanego. Finalnie zakończyło się na małej podstronie z samym tekstem zamieszczonej na oficjalnej stronie szkoły. Na żadną wymianę oczywiście nigdy nie pojechałem, jako jedyny z członków programu w naszej szkole.
Dzisiaj mając 30 lat na karku moją jedyną pasją jest wydawanie pieniędzy. Tylko to mnie naprawdę uszczęśliwia. Nie tworzenie, a konsumpcja. Przez cały mój okres dzieciństwa i nastoletni jakiekolwiek przejawy pasji do czegoś były we mnie zabijane jak chwasty w ogródku. Żałuję, że było we mnie tyle strachu, że nigdy się temu nie przeciwstawiłem.
Cóż, przynajmniej zauważasz problem, że tylko konsumujesz. O ile uważasz to za problem oczywiście.
Ale jeśli tak, to rozwiązanie jest proste - przestań konsumować, zacznij tworzyć. Tylko tyle i aż tyle.
Tak, konsumpcja potrafi uzależnić, zwłaszcza, jeśli się nie ma zdrowego odboju. Tak, konsumpcja jest prostsza niż tworzenie. Ale też tak, twórczość jest dużo zdrowsza niż konsumpcja.
I nie, nie musisz tworzyć arcydzieł. Nie musisz się nimi chwalić w internecie. Nikomu nie musisz ich nawet pokazywać, jeśli nie chcesz. Chodzi o to, żeby sprawiało Ci to przyjemność.
Czy jest to trudniejsze niż proste kliknięcie "kup"? Tak, zwłaszcza na początku. Ale daje dużo zdrowej satysfakcji w dłuższej perspektywie :)
Brzmi jak szukanie wymówek. Pasje ma się dla siebie, z potrzeby wewnętrznej, a nie dla oklasków innych. Jakby ludzie tak przejmowali się zdaniem jednej osoby, to nie było by tyle osób, które coś ciekawego tworzą. Hejterzy zawsze byli i będą. Klakierzy też.
My mum too. Najlepiej jakbyś znalazł dziewczynę o otwartym umyśle.
Chyba nie jesteś zbyt wytrwały, no chyba że w zapuszczaniu brzucha :)
Jeśli rodzice zabijają w dziecku wszystkie pasje to dziecko przestaje wierzyć w swoje możliwości i przestaje robić cokolwiek, bo po co? A potem już mu się nie chce