#WQpba
Chwilę po ślubie mieszkałam z teściami. Pamiętam jak na początku mnie wkurzało, to jak moja teściowa mówiła mi że to robię źle, to nie tak, to inaczej. Mnie to bardzo irytowało bo ja chciałam po swojemu. Chyba jak każda młoda żona. Moja Teściowa często przesadzała. To kobieta która spokojnie mogłaby przejść test białej rękawiczki w każdym momencie. Ja taka nie jestem, nigdy nie byłam, i jeśli bym chciała być taka, to daleka droga przede mną.
Pamiętam że zawsze czekała przed pralką która wiruje, żeby wyciągnąć pranie natychmiast. Jak moje pranie skończyło prać to krzyczała, że trzeba wyciągnąć. Nie mogło być w pralce nawet przez chwilę. Zawsze uważała, że ona gotuję najlepiej, jak ja coś robiłam na obiad to ona brała teścia i mówiła że zjedzą na mieście, nie było ważne, że dla nich też zrobiłam. To nie tak że źle coś gotowałam, bo mój mąż zawsze się zajadał i zawsze czekał aż będę miała możliwość coś ugotować. Było wiele innych różnych ciekawych i irytujących momentach, ale ja nie o tym.
Po roku zamieszkaliśmy sami. Wielu rzeczy nauczyłam się na własnych błędach. Ale po czasie widzę że wiele rozwiązań Teściowej było okej i stosuje je sama. Na dzień dzisiejszy gdybym znów zaczynała mieszkać z teściową to wielu rzeczy chciałabym się od niej nauczyć. Ona zawsze miała wywieszone pranie - ja czasem wieczorem o nim zapominam i pranie wstawiam na drugi dzień jeszcze raz. U Teściowej można było jeść z podłogi... U mnie jest pies i nawet gdybym codziennie odkurzała (co powinnam robić o chce wprowadzić w życie) to nigdy nie będzie tak doskonale.
Taka uwaga lub rada. Teściowe i Synowe - nie traktujcie się jak zło. Dziewczyny korzystajcie z doświadczenia Teściowej, a drogie Teściowe - pozwólcie synowym popełniać własne błędy.
Obecnie z teściową mieszkamy daleko, ale dzwonimy do siebie. Lubię jej pomysły czasem wykorzystywać w prowadzeniu własnego domu. Tak więc trzeba popatrzeć często chłodno na pewne rzeczy, bez emocji 😉.
To fajnie że potrafisz spojrzeć na to z perspektywy czasu w ten sposób. No ale po pierwsze nie każdy ma taką teściową która ma tendencję do popadania w przesadyzm jak u ciebie. A po drugie takie ciągle zwracanie uwagi jest po prostu okropne i wątpię by ktoś mógł podejść do tego na chłodno.
Też lubię swoją teściową, ale dopiero od momentu kiedy 4 lata temu wreszcie obraziła się na amen.
O nie 😁😂 jak to zrobiłaś? Może komuś się przyda.
Dodanie do czarnej listy i nie wpuszczanie jej do domu, w końcu każdemu da do myślenia :) u mnie zadziałało :)
A ja nie rozumiem, czego niby teściowa ma uczyć synową? Czy synowa nie ma własnej matki (i ojca), która ją wychowywała i nauczyła wszystkiego? Wieszanie firanek to wiedza tajemna dostępna tylko dla kobiet zamężnych przynajmniej od pół wieku i to tylko tych, które wydały na świat syna?
Prowadzenie domu to jest umiejętności, którą nabywa się każdego dnia życia od dzieciństwa i nie rozumem jakim cudem dorosła kobieta (i mężczyzna), która wychodzi za mąż musi się jeszcze czegoś w tej kwestii uczyć.
Rozumiem, że fajnie jak ktoś coś doradzi i podpowie, ale jakby teściowa, w takim stylu jak opisany tutaj, próbowała mnie uczyć jak mam dbać o własne mieszkanie, to by już po prostu do niego więcej nie przyszła.
Teściowa może sobie być perfekcyjna panią domu, ale zwracanie uwagi w taki sposób, o którym piszesz, na pewno dobrze nie wpływa na relacje z synową. Trzeba umieć być człowiekiem.
Wiesz... jest wiele między "Pranie nie moze być w pralce nawet chwile" a "zapomniałam o praniu i musiałam je znowu prać". Np. Wyciągniecie prania po 30 min. Moze ja mam dziwne pranie, ale nie śmierdzi! No to pewnie teraz Twoja teściowa schodzi na zawał, tak jak moja.
PS. Podłoga jest od chodzenia, nie od jedzenia. Śmiem sądzić, ze teściowa zaraziła cię perfekcyjną czystością.
Chyba, że ktoś ma małe dzieci. One sobie lubią coś zjeść z podłogi :D Jednak ja nie wyobrażam sobie w innej sytuacji odkurzać codziennie. Po co? Po pracy wolę sobie odpocząć, a nie wracać do domu i pracować dalej. Na tygodniu nasze sprzątanie ogranicza się do wstawienia naczyń do zmywarki i wyniesienia śmieci. Resztę przecież można na spokojnie zrobić w weekend. A co do prania, to mi też kilka razy zdarzyło się o nim zapomnieć, albo nie mieć już siły wywieszać i też nic strasznego się nie stało. Wstawiłam rano jeszcze raz i tyle.
Tobie się chyba coś pomyliło... to, ze kobieta ośmieszała cię i znieważała, np. obrażając to co ugotowałaś i publicznie cię bojkotując, ty uważasz to za dawanie rad? Ty chyba jesteś głupsza od niej. Nie tak się komuś doradza i pomaga. Można mieć swoje małe, nikomu nie szkodzące śmiesznostki (np. moja Mama zawsze musi mieć ustawione przyprawy w swojej kolejności), ale nie wchodzi do mnie do domu i nie ustawia mi przypraw. Kumasz o co chodzi. Idź się dziewczyno ogarnij.
Pranie mózgu dobrze wykonane.
Ciekawe, czy mieszkając z nią nadal byś tak dobrze się o niej wypowiadała. Swoją drogą, po co ludzie biorą ślub wiedząc o tym, że nie będą mogli mieszkać "na swoim"? Przecież to w większości przypadków ma złe konsekwencje.
Chcą już teraz mieć papierek dla pewności, że gdyby coś się stało to zostaną poinformowani. Albo po prostu chcą już tą formalność z głowy
A ja kocham moją teściową. Jest dla mnie jak matka, wybierała ze mną suknię ślubną, była moją świadkową, nauczyła mnie wszystkich prac domowych, razem z gotowaniem + wychowała najlepszego mężczyznę jakiego znam. Nigdy nie mogę się utożsamić z żartami o teściowej i niestety mnie one nie bawią 😂. Pozdrawiam wszystkie synowe, które mają podobnie.
A jak długo jesteś po ślubie i jak daleko mieszkasz od teściowej?😏
Jestem w związku ponad 20 lat, po ślubie ponad rok. :)
Jeśli teściowa tak super wszystko ogarnia to czemu Twojego męża nie nauczyła tak dbać o dom? On też może suoer sprzątać i gotować..
Ach te kochane teściowe. Moja od 2 lat udaje, ze nie istnieje. Nawet mojej ciotce (wie ze jest to moja ciocia, po prostu robi to specjalnie) powiedziala, ze nie wie z kim jest jej syn mimo ze spotkałyśmy się już wiele razy.