#WLPXH
- Nie ogarniam tego, to jest czarna magia. Ja nie wiem co ja tu w ogóle robię.
- Ja też, chyba większość tego nie ogarnia.
Podczas tej naszej rozmowy doktorek zadał jakieś pytanie (do tej pory nie wiem jakie), ja oczywiście zagadana, nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się dość cicho i akurat w tym momencie wypaliłam swoim niewyparzonym jęzorem:
- Pierdole...
Na co doktorek mówi:
- Bardzo dobra odpowiedź, a może pani ją powtórzyć trochę głośniej?
Wszyscy rozglądają się po sali, więc i ja się do nich przyłączam, lecz wykładowca wbija wzrok we mnie i zachęcająco mówi:
- Pani w różowej marynarce - przy czym miło się uśmiecha.
Ja już przerażenie w oczach, czuję jak robię się czerwona i mam ochotę zapaść się pod stół, a w sumie to pod krzesło. Jednak mój mózg stwierdził, że trzeba wyjść z tego w jakiś sposób, więc prostuję się na tym krześle i dumnie odpowiadam:
- Pier... wiastek?
Wszystkie twarze skierowane raz na mnie, raz na doktorka. W tym oto momencie on milutkim głosikiem odpowiada:
- Prawidłowa odpowiedź jak mówiłem wcześniej, ale proszę się następnym razem się nie bać i mówić głośniej, ja nie gryzę, a za dobrą odpowiedź dostaje pani plusa.
Wszyscy co słyszeli pierwotną wersję mojego "pierwiastka" kładli się na stolikach ze śmiechu, ja natomiast dumna z siebie, nie odpowiedziałam już na żadne inne pytanie doktorka.
Ale to trzeba mieć coś z głową, by zacząć gadać na wykładzie, którego się nie rozumie. W dodatku używać wulgaryzmów.
Albo nigdy nie studiowałeś, albo jesteś z typu kujonów/prymusów. Na studiach zupełnie inaczej się żyje i postrzega rzeczywistość :D
Może na socjologii lub innych, które polegają na przedłużeniu dzieciństwa, żyje się inaczej, ale na normalnych studiach ludzie wiedzą po co przyszli na uczelnię i słuchają wykładu zamiast mielić jęzorem.
Po socjologii nie jestem za to skończyłam studia techniczne i tego magistra inżyniera mam po kierunku dość wymagającym, tym z gatunku "normalnych" jak to ująłeś. Więc tak jakby tam też da się żyć inaczej, bez kija w.. końcowym odcinku przewodu pokarmowego ;)
Ej, ale pierwsze wykłady ze statystyki to podstawowa szkolna matma...
Zależy z kim