#WDjuo

Jako mały chłopak byłem wyśmiewany w podstawówce. W gimnazjum się postawiłem i to ja stałem się oprawca innych. Szczegóły są nie istotne.

Teraz dość często o tym rozmyślam. W zasadzie coraz częściej odkąd czytam anonimowe. Jest tu wiele wyznań o tym że ktoś był ofiarą lub oprawca w szkole. W komentarzach wylewane są dosłownie wiadra pomyj na tych pierwszych a tym drugim mówi się że to nie ich wina. Że taki mamy klimat.

W zasadzie to co piszecie jest równoznaczne z wkładaniem noża w ręce nożownika...

Teraz przechodzimy do anonimowej części.

Dlaczego udało mi się przejść tak diametralna przemianę z wody w ogień? Dlatego, że zrozumiałem że mówienie oprawcy, iż swoim zachowaniem krzywdzi ofiarę sprawia, że czuje się silniejszy.
Tak zwany hejt jest celowany w osoby słabsze, dziwniejsze, takie które ma to zaboleć. Jeżeli np. ja chciałem kogoś skrzywdzić to robiłem to w najokrutniejszy sposób jaki potrafiłem.

Konkluzja: aby pozbyć się oprawców i ofiar nie możemy mówić, że hejt boli ofiarę. Należy głośno powiedzieć, że hejt szerzy ktoś słaby, który w ten sposób ukrywa swoje kompleksy i słabości.
Papiejinho Odpowiedz

Święte słowa autorze, nie wolno pokazywać swojemu oprawcy, że jest Ci przykro, czy cierpisz z powodu jego przemocy, ani też zniżanie się do jego poziomu w kontrataku. Zaś kontratakiem ma być SZCZERE wyłożenie co o takim typie sądzisz. Jak trafisz z osądami typ momentalnie baranieje.

Whiteknight Odpowiedz

Dla mnie konkluzja całkiem jasna i mam wrażenie, że nie wszyscy komentujący zrozumieli. Chodzi o to, że jeżeli ktoś jest oprawcą, to mówienie mu, że ofiarą cierpi, sprawia mu satysfakcję. Lepiej go piętnować jako słabeusza, żeby uderzyć w jego ego.

Whiteknight

Ofiara*, matko.

Rozumiem, byłem ofiarą bullyingu. Domyślam się, że chodziło raczej o reakcje otoczenia, dorosłych.

dnoiwodorosty Odpowiedz

Trochę konkluzja niezrozumiała jak dla mnie. Nie przypominam sobie, żeby była tu tendencja do wspierania przemocy i dołowania ofiar, ale może coś mnie ominęło?

Papiejinho

Autor źle dobrał słowa. Miał na myśli, żeby bardziej skupiać się na tym, że hejt szerzą jednostki słabe i zakompleksione niż na bólu ofiary. Jeśli skupiamy się na tym drugim to trochę dajemy satysfakcję oprawcy bo przecież miało zaboleć.

dnoiwodorosty

@Paple skąd wiesz co autor miał na myśli? Jesteś autorem czy umiesz czytać w myślach?

Badziaka

Dla mnie konkluzja jest jasna i czytelna. I dokładnie taka jak napisał papiejinho

WendyWu Odpowiedz

Thanks capitan obvious

Dogo

niby temat oczywisty, ale nie jest taki dla dzieciaków ani dla nauczycieli

Halapeno Odpowiedz

Nic tak nie zachęca do agresji jak okazana słabość

tbun Odpowiedz

Oprawcy na ogół czerpią satysfakcję z cierpienia swoich ofiar, w końcu po coś to robią. Im bardziej taka ofiara płacze i zachowuje się "słabo" wg atakującego, tym bardziej go to bawi. IMO najlepiej chyba nie okazywać cierpienia, ale jednocześnie też się bronić, reagować jakoś (powiedzieć komuś, żeby miał przypał). Jak jedyne co zyska na swoich akcjach to przypał albo jakaś kara, to nie będzie mu się to opłacało.

tewu

... Wiesz, że napisałeś dokładnie to co autor wyznania?

tbun

Nie do końca.

Vito857 Odpowiedz

Chyba nie tę stronę czytasz, bo jeszcze nie widziałem, żeby osoby będące ofiarami były mega hejtowane, a oprawców wynosiłoby się pod niebiosa.

tewu

Za to często podkreśla się, jak bardzo ofiary gnębienia cierpią i jaką krzywdę jest w stanie im wyrządzić oprawca, a o tym właśnie piszę autor wyznania - że takie opowiadanie o cierpieniu ofiar tylko pokazuje oprawcy że osiągnął swój cel

Vito857

tewu co do tego - zgoda, ale odnosiłem się do zdania "W komentarzach wylewane są dosłownie wiadra pomyj na tych pierwszych (ofiary) a tym drugim (oprawców) mówi się że to nie ich wina".

senna Odpowiedz

Dla niektórych to niestety nie jest takie oczywiste. A szkoda, bo to właśnie kwintesencja hejtu.

Dogo Odpowiedz

Bardzo dobrze podsumowane

Wolfdzban Odpowiedz

Mam wrażenie, że to wyznanie już było

Dodaj anonimowe wyznanie