#WBKvr

Jak byłam w podstawówce, spodobał mi się pewien chłopak. Przez pół roku tylko go obserwowałam. Aż do czasu, gdy powiedziałam przyjaciółce. I zaczęłyśmy robić sobie z chłopaczka „niewinne” żarty. Zaczęło się od chodzenia za nim. Po szkole, po okolicy. Gdy już dowiedziałyśmy się, gdzie dokładnie mieszka i znałam na pamięć jego plan lekcji, zaczęły się grubsze akcje. Postanowiłyśmy zejść do jego piwnicy, sprawdzać skrzynki, dawać dziwne karteczki, zagadki itp. W szkole typ ani się na nas dziwnie nie patrzył, ani nic, więc myślałyśmy, że nawet nie wie, że to my. 
Pewnego dnia przypadkiem zobaczyłyśmy, z jakiej strony domu ma okno jego pokój. Teraz naszym codziennym zajęciem było przesiadywanie nonszalancko pod jego domem i zagadywanie do jego młodszego rodzeństwa. Aż w końcu nas tam spotkał. Następnego dnia jego wychowawczyni poprosiła nas na rozmowę – miałyśmy zostawić nasz cel w spokoju. Oczywiście tak się do końca się stało. Dalej przez jakiś czas, gdy chłopak nas spotykał, nie dawałyśmy mu żyć przez chwilę, ale na szczęście nasz bohater już nie chodzi do mojej szkoły, bo bym się zapadła pod ziemię.
Do tej pory mi wstyd.
fairenough Odpowiedz

Tak sie tworzą małe Epsteiny. Wszystkie powinnyście wylądawać na intensywnej terapii. Chore idiotki.

GeddyLee Odpowiedz

zamiast zagadywać to stalkowałyście xDD

Dodaj anonimowe wyznanie