#W74uj
Poprosiłam grupę, aby wykonała zadanie - kolorowanka terapeutyczna. Chłopiec do mnie:
- W dupie mam to zadanie.
- Sprawiłeś mi tym ogromną przykrość, wiesz? - powiedziałam.
- To pani sprawiło przykrość?
- Tak - odpowiedziałam.
- To jest pani jakaś psychicznie chora, jak takie coś sprawia pani przykrość, i powinna się pani w takim razie leczyć.
A czego się spodziewalaś? Pamiętam jak rodzice zaprowadziłi mnie do psychologa jak byłam dzieckiem, bo przestałam jeść. Nie jadłam juz całkiem długo, nie pamiętam dokładnie, ale już mdlalam, to było swojego rodzaju wołanie o pomoc, potrzebowałam rozmowy, a pani psycholog kazała mi rysować drzewka. I pomyślałam sobie dokładnie to samo, co dziecko opisane przez Ciebie, że ta Pani jest mocno skrzywiona, sama potrzebuje leczenia i nie powinno jej być w tym miejscu. Taka delikatna sugestia, od osoby, która zupełnie się na tym nie zna, aczkolwiek doświadczyła tego od tej drugiej strony - może trochę mniej wyuczonych metod, a więcej serca i indywidualnego podejścia?
Z tymi drzewkami to jest jakaś tam metoda klasyfikacji osobowości.
Że jak narysuje gruby pień to coś tam, jak gałęzie będą jakieś tam to jeszcze co innego oznacza.
Troszkę to dziwne ale z reguły dzieci pięknie nie rysują więc podobno się sprawdza. Nie pamiętam Tylko kogo to był test Ale mam nadzieję, że jakaś bardziej oczytana osoba uzupełni
To akurat też zdążyłam już przeczytać. Ale ja akurat nie byłam z tych dzieci które nie potrafią rysować. Już w wieku 8 lat rysowalam dla ludzi portrety że zdjęć. Teraz kończę ASP, wiec nie sądzę żeby cokolwiek mogła na podstawie tego rysunku wywnioskować. Ale co ja się tam znam.
Tbh te książkowe, wyuczone teksty przez lekarzy, którym Ty strzeliłaś, strasznie mnie irytują. W takiej placówce pewnie siedziałabym cały czas zła i podbuzowana, czyli to zupełnie mijałoby się z celem XDDDD
Zamiast pomóc, to psychiatrzy jeszcze bardziej wkurzają ludzi przebywających na oddziale tekstami typu: "Sprawiłeś mi tym przykrość, wiesz Jadziu?", "Zrobiło mi się smutno, Kamilku", "Pani teraz czuje się niefajnie, Wiktorku" itd.
Czy nikt nie rozumie, że człowiek nie przemyśli swojego zachowania, tylko denerwuje się, że gadają do niego jak do upośledzonego? Jeśli chodzi o wpędzanie w poczucie winy to nie, to tak nie działa.
Tę lekarską metodę stosowała moja pani od polskiego w szkole. Za każdym razem, kiedy dostawałem złą ocenę, mówiła coś w stylu: "Smutno mi, że nie chcesz się uczyć mojego przedmiotu", chociaż bardziej te teksty miały na celu wzbudzić we mnie poczucie winy.
Nie działa to ani na oddziałach psychiatrycznych, ani w szkole. Chorego nie wyleczysz, a ucznia tym nie zachęcisz do nauki. A zdenerwujesz każdego z nich.
Ty tak serio? Używając takich sztucznych tekstów nikomu nie pomożesz. Dziecko miało rację, ogarnęło sztuczność tejże frazy. Nie rób z nich debili. Żałosny tekst.
Jebaniutki
Hahahahaha made my day 😂
A potem sie dziwic ze ludzie z psychiatryka wychodza w gorszym stanie. Serio nie ma jakis bardziej niekonwecjonalnych metod leczenia i sposobow na rozmowe, a nie te oklepane ktore jak widac malo skutkuja...
Za dużo książek za mało praktyki. Jeszcze cię wariaci zdziwią nie raz :P
No i miał rację.
Trochę głupim tekstem strzeliłaś, autorko. Gdybym ja była w takim miejscu, na pewno nie przejmowałabym się, czy sprawiam komuś przykrość. Hmm... poza takim miejscem też w sumie się tym nie przejmuję :)
W Polsce szpitale i oddziały psychiatryczne są zacofane. Na zachodzie praktyki stosowane w obec pacjentów są bardziej dopasowane(pod indywidualne przypadki)