#W6fRB
Jedną kanapkę zjadłem na pierwszej przerwie, drugą na drugiej przerwie. Trzecia godzina to angielski. Uczyła mnie wtedy pani Natalia, była młoda, zgrabna, tylko że wredna i ruda. Pod koniec lekcji zaczął boleć mnie brzuch, spytałem, czy mogę iść do toalety. Nie mogłem. Po chwili spytałem drugi raz – też nie mogłem, więc z moich czterech liter wydobył się gaz podobny do zapachu gnoju, cała klasa poczuła i wtedy dostałem pozwolenie... Wybiegłem do toalety, miałem 50 m. Gdy już ściągałem do połowy spodnie, z mojego zadka wyleciała kupa, zrobiłem ją tak, że muszla była czysta, bokserki, spodnie od środka też, a za to całe w gównie brudne od zewnątrz. Dokończyłem sprawę już do muszli, zdjąłem bokserki, wytarłem się nimi i je wyrzuciłem do muszli. Poczekałem, aż skończy się przerwa, a zacznie lekcja i poszedłem na stołówkę napić się herbaty, a tam moi koledzy z klasy, śmialiśmy się razem z tego. Oni na lekcje, a ja do domu na pieszo, a miałem 10 km. W połowie drogi zatrzymał się autem mąż mojej wychowawczyni, powiedziałem mu co się stało, podwiózł mnie do domu.
Na następny dzień miałem już ksywkę obsraniec, dowiedziałem się też, że zapchałem WC i obsrałem cała klapę. Miałem wizytę u pedagoga, a co najlepsze w aucie u nauczyciela, który mnie zabrał, pojawiły się 4 choinki zapachowe i dwa zapachy w olejkach, gdzie dzień wcześniej ich nie było...
Dziś jestem kojarzony tylko z tym, gdzie się nie odezwę, nikt mnie z całego gimnazjum i całej podstawówki nie kojarzy, dopóki nie wspomnę o tym, że to ja się zesrałem 7 lat temu w szkole i miałem ksywkę obsraniec. Trochę smutne, bo nikt mnie nie pamięta z imienia czy wyglądu, tylko z tego co robiłem w szkole i w jaki sposób, a byłem typem, który odwalał śmieszne sytuacje. Najważniejsze to mieć dystans do siebie, ja się wtedy nie załamałem, tylko śmieszyło mnie to jak innych. Pamiętam, że usłyszałem wtedy od pani pedagog, że jestem nienormalny, bo się nie przejmuję tym, że mnie wyzywają i dokuczają. A co, miałem się przejmować tym, że zrobiłem kupę w majty, a woźna mnie nie lubiła, bo musiała odpychać kibel? Jarałem się tą sytuacją jak inni i obróciłem to w śmieszna sprawę. Pamiętam tylko, że spodnie były prane trzy razy i nadal nie zszedł ślad... No i te moje majtki z napisem „Nocny wojownik”, które sprawiły, że pomimo że woźna była wkurwiona dodatkową brudną robotą, to się nieźle uśmiała.
To klasyczne niewypuszczanie młodzieży do toalety, które chyba w każdej szkole się działo, a nauczyciele zasłaniają się odpowiedzialnością...
U mnie w szkole pomogła dopiero awantura zrobiona przez rodziców u dyrekcji.
W młodszych klasach wiadomo , dzieci jeszcze nie znają swoich organizmow i nie zawsze kontrolują kupę ale w ósmej jak nauczyciel jest zbyt łagodny to mu będą co chwilę wychodzic pod byle pretekstem. Muszą być jasne zasady.
Serio? Na studiach jakoś mogę sobie wyjść z sali i nikt się nie pyta po co i na ile. Serio dzieci w wieku 14 lat nie możnaby traktować poważniej? Jak się tłumaczy, że musi do łazienki to musi i kropka. Mnie strasznie krępowało jak miałam do nauczyciela podejść i poprosić o wyjście, ale jak musiałam to prosiłam i raczej nie było problemów.
@hugendubel trochę chyba demonizujesz 14 latków. Młodzież nie jest aż tak głupia, poza tym wyjście do toalety to nie jest "byle pretekst".
PS. Jak ktoś ma np. nietrzymanie moczu to raczej też nie utrzyma.
U nas nie można było iść do toalety na lekcji - ale wywalić za drzwi za przeszkadzanie? Luzik 😆
Nauczyciele kryją swoje tyłki i prawidłowo. Dopóki nauczyciele mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za to, że dzieciakowi coś się stało, gdy był w łazience, dopóty będzie problem z wypuszczaniem nieletnich do toalety.
Ja wypuszczalam do toalety uczniów. Dopóki życzliwy mi uczeń nie uświadomił mnie, ze jestem wykorzystywana. Na dodatek odpowiadam prawnie, karnie, za wszystko, co odjebią, w czasie, gdy powinni byc pod moją opieką.
A moga wytrzymać- patrz komentarz wyżej. Więc sorki, dopkollóki nie robią w gacie, ja ich nie wypuszczam. Na to jest przerwa. Jeśli cos się zdarzy np. zaslabnięcie, to ja ląduje w glównych wiadomościach TV. I u prokuratora
Sami bierzcie odpowiedzialność młodzież. Życzę powodzenia.
Jeśli posługuje się Pani słownictwem cyt.: "wszystko, co odjebią" podlanym w gruncie rzeczy bezsprzeczną pogardą dla uczniów to chciałabym Pani przekazać tylko, że takim pseudo pedagogą jak Pani serdecznie życzę utonięcia we własnym głównie na dnie jebanego Bajkału
powiedz to mojemu nauczycielowi od matmy, ktory twierdzil, ze dzwonek jest dla nauczyciela
"Takim pedagogą" - i już wiemy, kto był noga z dyktanda.
Puszmar - życzysz utonięcia w czym? W GŁÓWNIE? PedagogĄ - to ma być liczba mnoga?
Lucy wypowiada się tu anonimowo, nikogo nie obraża. A faktem jest, że dzisiejsi uczniowie mają wybitny talent do, cytuję, "odjebywania" rzeczy. I na dodatek nagrywają to i rozsyłają dalej w świat, de facto często strzelając tym sobie w kolano, bo mamy potem dowody tych idiotycznych "zbrodni".
PS Nauczyciele też używają wulgaryzmów.. Ups!
Nie, nie odpowiadasz karnie za to co "odjebią". Bo niby z jakiego przepisu? Co najwyżej może zostać wszczęte śledztwo dyscyplinarne, ale to już prawo pracy itp.
@Mis_Lodomir pełna zgoda
@GeraltofRivia no tak, kto by wpadł na to że autokorekta zamieniła mi guwno na główne
A jak ktoś ma ból dupy o pedagogom czy pedagogą to
a) do Lucy5 nie mogę się przyczepić "bo nikogo nie obraza" ale mnie za pomyłkę punktować można bo pomimo że jestemy ludźmi i każdy się myli to olaboga ortografia ojej
b) dla mnie liczyć się docelowo przekaz
c) jestem dysortografikiem i zanim ktoś się wypowie na temat uznawalosci tej przypadłości to powiem tylko że do ślepych się nie dopierdalacie że nie ogarniają kolorów
Pedagog nie może anonimowo napisać, że uczniowie "odjebują" akcje? Na pewno jest niegodny pracy ze wspaniałą młodzieżą, kwiatem narodu i przecudnymi bombelkami.
Uczeń pisze anonimowo, że ktoś się (albo nie) dopierdala? Eeee, przecież to normalne. A i przecież on albo ona ma papiery na dysortografię, to może robić błędy. Jakby nie umiał mnożyć do 100, to pewnie by było, że ma dyskalkulię.
Kiedyś taki uczeń by był matołem, siedział w tzw. "oślej ławce" i przymusowo zostawał po lekcjach na "zespół wyrównawczy" dla uczniów, którzy z czymś sobie nie radzą. A teraz? Przecież nie wolno dziecka STRESOWAĆ, ZMUSZAĆ ani PRZESLADOWAĆ z powodu jego ułomności.
Jednak kiedyś były pod tym względem lepsze czasy. Dziś mamy dyktaturę ciemniaków.
Kto nie zrobił przewrotu na materacu albo skoku przez kozła, nie umiał złapać piłki to był safanduła. Kto nie umiał liczyć albo pisać, to był matoł i szkoła próbowała go wyprowadzić z tego, po prostu musiał więcej ćwiczyć. Tak samo jak jeden zapamieta z lekcji co nauczyciel mówił i nie musi czytać żeby dobrze odpowiedzieć jak będzie pytany, drugi przeczyta 5 razy temat i wcale nie odpowie lepiej niż ten, który zapamiętał i odpowiada bez czytania. Ewentualnie raz przejrzy temat np. z historii.
No a dziś? Nie wolno stresować Brajanka czy innego jakiegoś Natanka. Bo będzie miał koszmary i nie będzie chciał chodzić do szkoły, i mama będzie bezradna bo się uprze. Zaraz przyjdzie jakaś julka czy rurkowiec i powie, że jestem głupi i dobrze że czasy PSZEMOCYYY minęły, a potem będzie w czułością patrzeć jak ich potomek siedzi godzinami w pozycji jak sierp. A że nie umie dotknąć palcami podłogi albo zrobić prostego ćwiczenia na WF-ie? No to lekarz napisze zwolnienie z tego przedmiotu, przecież ma krzywy kręgosłup i nie może się przemęczać. A i ma takie długie nogi, hihhi, to dlatego do podłogi nie dotknie. Wcale nie dlatego, że jest zapierdziały i po prostu leniwy, a do tego ma pobłażane.
A później będzie życie, prosto spod klosza do "dżungli" i psycholog, ortopeda, chirurg, kołcz i inny magik, wszyscy do jednego Brajanka albo Julki, bo przecież sobie z czymś "nie radzi", a im się "należy". Albo płacą za to, to inni muszą stanąć na głowie żeby ich dziecko było Herkulesem mimo że jest cherlawym smartfoniarzem albo baletnicą mimo że ma problemy z przykurczami i skoliozą.
Puszmar, a wiesz o tym, że dysortografia, czy inne dys, to nie jest wyrok na całe życie? I porównywanie tychże do prawdziwych niepełnosprawności jest niedorzeczne.
Jeśli masz dysortografię, to wg opinii specjalistów, powinnaś przede wszystkim nad tym pracować - tyle. Masz czytać, pisać, ćwiczyć. Po prostu musisz poświęcić na to WIĘCEJ czasu, niż osoba bez zaburzeń (trudno, życie nie jest sprawiedliwe, nie każdy ma takie same talenty, zdolności, czy intelekt). I wiem to zarówno z teorii jak i z praktyki - ortografię da się wypracować! No chyba że na każde zwrócenie uwagi zasłaniasz się swoją opinią - no to to już jest lenistwo i wymówka.
A skoro dla Ciebie liczy się docelowo przekaz to dlaczego Twój (ten kierowany do Lucy) jest agresywny, bezsensowny, niepoparty argumentami i chamski? Taki miał docelowo być?
Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się nie wypuścić ucznia do toalety. Wypuszczam nawet gdy chcą zadzwonić, albo muszą odebrać "ważny" telefon.
Ale jeśli jakiś nauczyciel ma przed tym opory, rozumiem. Dlaczego rozumiem? Podziękować za to możecie kolegom i koleżankom, którzy wychodzą, żeby nagrać filmik, jak dewastują kibel w czasie lekcji, żeby zapalić papieroska, lub po prostu do sklepu. Albo też pozostawieni sami w sali na 5 minut dziczeją. Niech któremuś stanie się wtedy krzywda, a do tego trafią się walnięci rodzice, którzy oskarżą nauczyciela o niedopełnienie obowiązków.
Ja też mam prawo wyjść na lekcji do toalety - czasem po prostu trzeba, więc doskonale rozumiem uczniów. Tyle że to ja się będę ewentualnie tłumaczyć w sądzie, dlaczego w trakcie lekcji uczeń rozwalił sobie lub komuś łeb (mimo że uważam to za bezzasadne, bo nastolatek to nie ameba i powinien sam odpowiadać za swoje czyny).
Podsumowując: moim marzeniem jest móc na spokojnie traktować młodzież poważnie, bo jak na razie robię to w poczuciu dużego stresu. Mimo wszystko to nauczyciel PRAWNIE odpowiada za bezpieczeństwo uczniów. A mi to serio rybka, co kto robi w toalecie - może sobie tam nawet pasjansa odpalić - dopóki dla zabawy nie niszczy mienia szkolnego.
straszny jest ten toaletowy terror w szkolach
ale chyba lepiej wyjsc bez zgody nauczyciela niz zostac posmiewiskiem
Uważam, że jeśli nauczycielowi szkoda żeby uczeń spuścił do wc co ma tam zrobić to niech nadstawi uczniowi swój kubek do kawy i uczeń niech tam zrobi a nauczyciel niech skonsumuje. Powinno się wypuszczać jak trzeba bo nie wypuszczenie jest poniżeniem ucznia a potem uczeń może być tak negatywnie kojarzony wśród rówieśników. W sytuacji, w której uczniowi się zdarzy popuścić z winy nauczyciela to nauczyciel powinien nie dość że wylecieć dyscyplinarnie z roboty to jeszcze stanąć przed sądem za zniewagę ucznia. Ponadto taki nauczyciel sam powinien ten syf posprzątać a nie zawracać gitarę sprzątaczkom. A jak nauczyciele się serio obawiają, że uczniowi niby coś się stanie podczas załatwiania sowich potrzeb w wc to niech dla formalności na wywiadówce dadzą rodzicom do podpisania oświadczenie, że wyrażają zgodę, aby w czasie lekcji uczeń bez ,,opieki" nauczyciela mógł wyjść do wc no i będą kryci. Bo chyba żaden rodzic nie chciałby, aby jego dziecko popuściło z winy nauczyciela. A jak wiadomo sytuacje zdrowotne różne się zdarzają i czasami ma się nagły rozstrój żołądka z niewiadomej przyczyny. A tak swoją drogą jak nauczyciel wyraźnie widzi, że uczeń serio się męczy i musi wyjść to czy tak ciężko to zrozumieć i wypuścić? A może niektórzy nauczyciele taki fetysz mają i dlatego wybrali ten zawód? Czytałam, że istnieją ludzie o nienormalnych fetyszach.
Wyznania o kupie to hity anonimowych. Są najlepsze zdecydowanie :D
Jeśli wrzuciłeś gacie do kibla i tym zatkałeś, to jesteś faktycznie zafajdanym obsrańcem. Jeśli nie, to nie widzę sposobu, żeby kibel zapchał się od rzadkiej cztuły. Ale dobry pisarz, trzyma w napięciu do końca :)
Piona, śmieję się z Wami ;)