#WIQAQ
Jestem też w związku z mężczyzną bardzo negatywnie nastawionym na "wymysły" o niejedzeniu mięsa. Nigdy go nie oszukiwałam - od samego początku wiedział, że jestem wegetarianką. Odkąd pamiętam zawsze z tego szydził i próbował na siłę wciskać mi mięso do ust. Dlaczego z nim nie zerwałam? Bo oprócz tej wady to naprawdę wspaniała osoba.
Wszystko jednak się zmieniło, kiedy razem zamieszkaliśmy. Mój limit wytrzymałości na jego teksty został przekroczony. Uknułam szatański plan, który miał mu pokazać, że moje "zamienniki" też są dobre i pożywne. Umówiliśmy się, że od dziś sama będę jeździć na zakupy i gotować, a on miał przejąć sprzątanie. Jako że mam większy talent w kuchni niż on, a lubi sobie podjeść, zgodził się.
Od pół roku nieświadomie jada "mięso" wegetariańskie. Cóż, miała być tylko nauczka, ale kiedy ujrzałam jak zajada się moimi pulpetami czy hamburgerami, a nawet kotletami, które do złudzenia przypominają mięso, a potem zadowolony z siebie mówi "A widzisz, kotku? Jednak nie ma nic lepszego niż mięsko!", nie mam serca tego skończyć. Doszło nawet do tego, że jego wyniki na siłowni znacząco się poprawiły i teraz wszystkim kolegom opowiada, jak ta jego "żonka" wspaniale gotuje i zaprasza na obiad, żeby posmakowali "dań na masę".
A ja tylko śmieję się w duchu, bo ta moja zemsta za te wszystkie męczące słowa jest słodka jak miód. No i pokazuje jak wiele siedzi w naszych głowach. ;)
Ale lepiej jakoś delikatnie mu wyznaj prawdę, bo jeśli sam to odkryje to może być nieprzyjemnie :/
Nie wiem dlaczego miało by być nieprzyjemnie. Jeżeli nie jest uczulony na jedzenie, które dostaje, mówi, że mu smakuje a dodatkowo zauważa pozytywne skutki na siłowni to jeżeli nawet się chwilowo zezłości to ta złość powinna minąć w ciągu paru minut.
Może podziel się jakimś dobrym przepisem :D ??
W internecie jest przecież masa przepisów. Wystarczy poszukać. Polecam bloga Jadłonomia. Zrobiłam rybę po grecku I serio smakowała jak ryba - chociaż jej tam nie było.
Oczywiście, że w Internecie można znaleźć dużo przepisów, ale chyba mam pecha, bo ilekroć próbowałam zrobić coś co smakowałoby jak mięso - okazywało się, że przepisy były nietrafione. Jednak skoro Twój mięsożerca nie wyczuł różnicy w Twoich dniach, to na pewno spróbuję skorzystać z przepisów z tego bloga ;)
@Poroniec ooo, z chęcią wejdę na tego bloga :)
Ciekawy blog-jedzonko
Dziwne tak szydzić z kogoś bo nie je mięsa. Moja rodzina tez sie ze mną śmiała. A co to kogo obchodzi. Jem to co chce. Ja sie z innych nie śmieje ze jedzą mięso.
To, że ktoś dla niespodzianki zaserwuje mi wegetariańskie "mięso", to jeden z moich koszmarów. Mam ostre uczulenie na soję i taki kotlecik mógłby mnie zabić. Tak tylko piszę, żeby osoby, którym też przyjdzie do głowy zrobić coś podobnego jak autorka, przypadkiem nie zrobiły komuś krzywdy.
sorry, ale wegetarianie/weganie nie zywia sie wylacznie soja...
Zdaję sobie z tego sprawę, ale głównymi polecanymi zamiennikami mięsa są tofu, tempeh i TVP. Wszystkie z nich produkowane są z soi. Nie twierdzę, że każdy substytut mięsa może zaszkodzić alergikowi, ale jest duże prawdopodobieństwo, że trafi akurat na alergen
Morderczy Morszczuk aż z ciekawości zaczęłam czytać, co to jest to TVP (texturized vegetable protein). Anonimowe bawią i uczą :D
MorderczyMorszczuk totalnie się mylisz. Poczytaj sobie bloga Jadłonomia ;)
Sinusoidazemnie, a ja się zastanawiałam co ma Telewizja Polska, do wegetariańskich potraw :D Czy promują tam tę soję, czy o co chodzi :D. I żyłabym w błędzie, gdybyś nie napisała swojego komentarza :DD
Dokładnie ten sam case jest z mięsem. Przecież w przyprawach i w samym mięsie przetworzonym występuje soja. Ogólnie większość produkcji soi na świecie jest związana z przemysłem mięsnym. Nawet w słodyczach występuje lecytyna. Gdybyś był faktycznie uczulony na soję to byś o tym wiedział i nie dzielił jedzenie na wegetariańskie i nie, bo 99% styczności z soją masz w jakimkolwiek gotowym jedzeniu bez modnego napisu "wege" na etykiecie. Więc prawdopodobnie rzadko kiedy w ogóle jadłbyś coś w gościach czy w restauracji.
"Na siłę próbował wepchnąć mięso do ust"... Ciekawie :v
Po przeczytaniu tego komentarza wyobraziłam sobie jak chłopak dosłownie na siłę wpycha dziewczynie do ust mięso XD dzięki
Ja na Twoim miejscu bym go uświadomiła za jakiś czas. I niech ma nauczkę. Strasznie irutuje mnie takie szydzenie z tego co kto je.
Koleżanka pyta co to za wspaniały zamiennik mięsa ?
Polecam sprawdzić w internecie (bardzo dużo przepisów np. blog Jadłonomia, ale ogólnie jest ich masa). Poza tym w sklepach są wegańskie produkty np. parówki, albo vege 'szynka'.
Tu nie chodzi o vege szynki czy parówki. Ja sądzę że tutaj chodzi o np kotlety z soczewicy lub kotlety sojowe ;)
Same kotlety z soczewicy czy sojowe nigdy nie będą aż tak podobne do mięsa żeby się pomylić. Prędzej seitan albo jakieś wariacje na temat tofu. Smak ryby jest dość łatwy do odtworzenia przy pomocy glonów.
Fasola jest w tym jeszcze niezła na przykład.
@lasagne Mój ojciec, który je sporo mięsa pomylił burgera z ciecierzycy ze zwykłym, więc też się da.
Raczej mowa o granulacie sojowym. Jadłam dewolaja wege i w życiu bym nie zgadła, że to nie mięso.
Naprawdę da się odtworzyć smak i fakturę mięsa jakimś wegetariańskim zamiennikiem? Kurczaka pieczonego też się da wyczarować?
Nie da się. Próbowałam tzw. wegańskiego mięsa kilka razy (w różnych miejscach, więc nie jest to kwestia lokalu) i jak dla mnie jest srasznie gumowate i nijakie w smaku :/
Według mnie, to kwestia przyzwyczajenia i tak jak napisała autorka 'tego co siedzi w naszych głowach'
Mam kolegę, który jest kucharzem. Postanowił kiedyś zrobić taki mały eksperyment, wziął zwykły papier, zrobił z niego masę i usmażył. Oczywiście odpowiednio wszystko przyprawił. Podał jako normalne mięso. Nikt nie ogarnął że to nie prawdziwe kotlety, więc jak widać się da.
Willy no to Twój kolega ,,świetnie' gotuje skoro i papier i mięso smakuja tak samo...
Ja robiłam wegańskie wypieki i zawsze się przyznawałam typowym mięso(i nabiało)-żercom jak już zjedli ze smakiem. Nagle okazywało się, że do ciasta nie trzeba jajek ani mleka. A nawet wegańskie naleśniki są pyszne. Teraz wiedzą, że istnieje smaczna alternatywa i nie trzeba do każdego posiłku wpychać mięsa
Na siłę wciskał Ci mięso do ust nawet jeśli nie możesz go jeść przez swoje zdrowie? Albo mężowi nie zależy na Twoim zdrowiu albo chodziło Ci o zdrowie psychiczne.