#VwC5m

Wychodzę ci ja do nocnego po piwo, bo nie zdążyłem do karalucha przed zamknięciem, a tu na trawniku pod blokiem trup.

Se myślę kurde, niebezpiecznie. Się rozglądam - nikogo. No to mając szkolenie CPR za sobą podchodzę i zgodnie z instrukcją zapytuję "halo, glebę kontemplujemy?". Truposz się poruszył, więc oprzytomniałem nieco i zacząłem zauważać szczegóły, co mi wcześniej umknęły - płaszcz rozpięty, choć zimno, torba w krzakach, wzrok mętny, głos bełkotliwy.

Pytam więc, co mu się przytrafiło, czy pogotowie wzywać? On na to, że od kumpla wraca, ale się z siłami przeliczył i się nie dotoczył, a mieszka niedaleko. Nawet adres pamiętał i rzeczywiście, dwie przecznice dalej.

Ale że trzeba przejść dość ruchliwą ulicę, to mówię mu, że go podwiozę. No serio, bałem się, że pod jakiś samochód wpadnie, skubany, bo nogi to mu lambadę odstawiały.

Zaholowałem go do samochodu i podwiozłem pod klatkę.

Gość nie mógł uwierzyć. Pewnie nazajutrz myślał, że mu się przyśniło, ale kiedy zapytał, jak się ma odwdzięczyć, kazałem mu zająć się jakimś zmęczonym nieznajomym, jakby też znalazł jakiegoś kiedyś w krzakach :-)
upadlygzyms Odpowiedz

Dobra dusza z ciebie. Gdyby więcej osób tak postępowało, potrzebującym pomagać, żylibyśmy w krainie szczęśliwości.

Dragomir

Jakby mniej ludzi chlało do upadłego, to byłoby mniej dramatów rodzinnych i społecznych.

Dodaj anonimowe wyznanie