#Vw6cO

Moja przygoda miała miejsce około tygodnia temu, kiedy to wraz z swoją koleżanką wybrałam się do jednego z krakowskich klubów. Wiadomo, dwie studenki chciały się rozerwać wieczorem, więc zaczęło się od małego beforu (jak mówi słynne powiedzonko "proponuję pójść się napić zanim pójdziemy się napić"). Jedno piwko, drugie piwko i tak jakoś już dalej leciało. 

W momencie gdy skończył nam się przygotowany wcześniej asortyment stwierdziłyśmy, że w takim niedobitym stanie nie ma co wracać do mieszkania. Więc decyzja była prosta i jednomyślna: "Idziemy dalej!". Trafiłyśmy do kolejnego z lokali i tutaj już na wstępie naszą uwagę przyciągnęła bardzo kusząca promocja. Można domyślić się że na piwie się nie skończyło. 

Weszłyśmy do środka, zamówiłyśmy co miałyśmy zamówić i czas płynął dalej. Po jakiś trzydziestu minutach jak na zawołanie obie poczułyśmy nagłą potrzebę udania się do toalety - wiadomo... kobiety same nie chodzą. Największe trudności pojawiły się w momencie szukania tego pomieszczenia. Po jakże szalonych poszukiwaniach jest! W końcu jest! Ucieszone przyspieszyłyśmy kroku, kiedy zorientowałyśmy się, że stoimy przed toaletą męską, a damskiej ani widu ani słychu. Oburzone zaczęłyśmy komentować co to za lokal, posiadający aż trzy męskie toalety, a damskiej ani jednej.

W pewnym momencie zauważyłam dwie dziewczyny na przeciwko nas o tak samo zdezorientowanych i zniesmaczonych minach jak nasze. Moja koleżanka widocznie widziała to samo, gdyż patrzyła się w tym samym kierunku. W tym samym momencie zaświtał nam pomysł poproszenia o pomoc. Skoro nie we dwie to może w cztery znajdziemy tą toaletę? Bez namysłu szeptem powiedziałam do koleżanki "Ej, może te laski nam pomogą?". Po tych słowach moja koleżanka zwróciła się do dziewczyn: "Ej, sorry nie wiecie może gdzie jest damski? Trzy męskie to przesada". Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu nie padła żadna odpowiedź, stały tam dalej, rozchichotane, z minami jakby były niepełnosprytne i głuche. 

I wtedy w tych dwóch osobach rozpoznałam siebie i moją koleżankę stojące przed ogromnym lustrem. Nie wiadomo było czy śmiać się, czy płakać. Dodatkowe lustro było ustawione pod takim kątem, że sprawiało wrażenie ciągnącego się dalej w głąb korytarza z dwiema dodatkowymi toaletami męskimi. Zrezygnowane i nie dające po sobie poznać, że rozmawiałyśmy ze swoim odbiciem udałyśmy się do baru prosząc o pomoc. Ubikacja damska okazała się być tuż za nami, a miny barmanek mówiły samo przez siebie. Prędko tam nie wrócimy...
wporzo Odpowiedz

"stały tam dalej, rozchichotane, z minami jakby były niepełnosprytne i głuche." śmiechłam :DDDD

blabla

Hehe ja też

PL966 Odpowiedz

studentki

oliwkanadrzewie Odpowiedz

W jednym barze, w którym byłam łazienki znajdowały się za długim rzędem regałów z książkami. W tym 2 regały to były drzwi jedne do męskiej, a drugie do żeńskiej. I weź na imprezie pod wpływem, gdzie jest ciemno znajdź łazienki xD

lodowatawata Odpowiedz

Tego wysrywu nie da się czytać… tragicznie napisane i w dodatku zero treści. Jakim cudem tacy ludzie w ogóle idą na studia?

Frog

A Ty na jaki kierunek się wybierasz?

Dodaj anonimowe wyznanie