#6tZEQ

Zawsze myślałam, że dziadek i babcia będą zawsze razem ze mną. Nie mogłam sobie wyobrazić życia bez nich. Ale teraz, gdy ich już nie ma, życie jest puste i smutne.

Mój dziadek zmarł nagle, nie wiadomo z jakiej przyczyny. Był zdrowym i aktywnym mężczyzną, ale jakby z dnia na dzień stracił siły. Nie mogłam uwierzyć, że już go nie ma. Był dla mnie ojcem, którego nigdy nie miałam. Zawsze między nami była wielka więź, rozmawialiśmy o wszystkim i wspieraliśmy się nawzajem. A potem, tylko miesiąc po śmierci dziadka, zmarła moja babcia. Nie mogła wytrzymać tej straty, przestała jeść i pić. Patrzyłam, jak traci siły i umiera przed moimi oczami. Nie mogłam nic zrobić, tylko patrzeć, jak umiera moja ukochana babcia.

Teraz jestem sama, bez nikogo, kto mógłby mnie zrozumieć i wesprzeć. Czuję się jakby ktoś wyrwał mi serce z piersi i zostawił mnie samą w tej pustce. Nie wiem, jak dalej żyć bez nich. Czuję się tak bardzo samotna i smutna. Chciałabym, żeby to był tylko koszmar, ale niestety, to rzeczywistość. Nigdy już nie zobaczę ich uśmiechu, nie usłyszę ich głosu, nie poczuję ich ciepła. To boli tak bardzo, że czasami nie wiem, czy dam radę dalej żyć.
SzczekaPies Odpowiedz

Moja babcia też krótko po śmierci dziadka zachorowała na nowotwór i odeszła. Sprawni ludzie, zapowiadało się, że będą długo żyć. Jednego wieczoru byliśmy u nich w odwiedzinach na drugi dzień rano babcia dzwoniła, że dziadek odszedł. Nagła strata, babcia załamana, codziennie w zimie chodziła na cmentarz do dziadka, wyszło zapalenie płuc, gruźlica, w końcu gdy nie przechodziło badania pod kątem nowotworu i niestety diagnoza. To było 6 lat temu, a ja do tej pory jakoś nie mogę się pogodzić, że tak to się potoczyło. Bardzo mi ich brakuje.

dewitalizacja

U mnie babcia też niespodziewanie odeszła. Jednego dnia się z nią widziałam, a następnego dostała zatoru i nie udało się jej uratować na czas. Dzień przed śmiercią powiedziała mi, że chyba niedługo umrze. Oczywiście nie wzięłam tego na poważnie. Ciekawe, że niektórzy ludzie przeczuwają takie rzeczy.

Kolorowy33 Odpowiedz

Zmarł pewnie po szczypawie na covid

jakosbedzie

Już byście, foliarze, dali spokój z tą swoją głupotą.

jakosbedzie

Śmieszne to jest do czasu, aż człowiek zda sobie sprawę, że ludzie na prawdę w to wierzą i działają zgodnie ze swoimi odklejonymi od rzeczywistości przekonaniami. I tak doczekaliśmy się czasów, kiedy wracają choroby uznane za wyeliminowane (przez szczepionki).
@ms jeśli mówimy o odpowiedzialności za samego/samą siebie, to nie mam zastrzeżeń, mam jednak problem w momencie, kiedy takki jaśnie oświecony "mundrościom z JUTUBA" odmawia podania szczepionek dziecku. Ja osobiście nie chcę widzieć swojej córeczki w żelaznym płucu i myślę, że żadne dziecko nie powinno cierpieć przez wybory swoich opiekunów.

jakosbedzie

*Odszedłem od Covida, bo te nowe odmiany, to i tak są podobnie groźne jak grypa, szczepienie opcjonalne, ale, szczególnie dla małych dzieci, jest dużo bardzo groźnych wirusów, potrafiących zabić nawet w kilkadziesiąt godzin. Na te wszystkie meningokoki, pneumokoki, polio, gruźlicę, błonicę, itd. szczepienia są i powinny być obowiązkowe.

dewitalizacja

Jest różnica między szczepionkami, które były badane przez lata zanim dopuszczono je do obrotu, a na szybko stworzonymi preparatami na covid. Skutki są takie, że wielu ludzi do dziś zmaga się z powikłaniami po przyjęciu preparatu. Np ja. Przed śmiercionką byłam zdrową dziewczyną, a po mam poszczepienny ból na resztę życia.

Dragomir

Z podanych przykładów wynika, że żadnej z tych osób keczup nie pomógł. Bo w przypadku preparatu do terapii genowej, zwanego mylnie szczepionką na zvida, przyjęcie w ogóle nie chroni ani przed zachorowaniem, ani przed przenoszeniem, ani przed zgonem z powodu wirusa a niesie ryzyko zakrzepicy, zapalenia mięśnia sercowego a być może osłabia ogólną odporność.

Kiedy swiat bredził o 2 dawkach szprycy rządy kontraktowały w ilości 6-8 dawek na głowę. W najlepszym razie była to defraudacja publicznych pieniędzy przez ich transfer na prywatne konta, za produkt co najmniej bezużyteczny (być może szkodliwy). Na pewno był to swoisty eksperyment na masach, do czego można się posunąć w tresurze i jak bardzo napuścić na siebie ludzi przez polaryzację poglądów. Bardzo przydatne w planach NWO (o nowym porządku pokowidowym mówili politycy i byznesmeny już otwarcie, proszę bez uśmieszków). Gorsze scenariusze są tak samo przerażające, jak i niewykluczone.

Dragomir

Ale jak im pomogła? Że nie zachorowali? A Ty nie wzięłaś i też nie zachorowałaś. To skąd wiesz czy to szpryca zadziałała?

A jeśli zachorowali ale byli po szprycy, to skąd wiesz jakby przechodzili chorobę, gdyby byli bez szprycy? Jak możesz powiedzieć, że przebieg byłby lżejszy lub nie, skoro każdym inną odporność a i wirus też ma różne warianty, które charakteryzują się innymi objawami, zagrożeniem itp? Z fusów wywróżyłaś?

Dragomir

Nadal będę do tego wracał, bo próbowali siłą zmusić do przyjęcia nieprzebadanego lub przynajmniej niejawnie przebadanego preparatu, który jak się okazało, nie chronił przed zakażeniem tak więc nie zatrzymał transmisji. Próbowali przepchnąć faszystowskie ustawy segregacyjne, bezprawnie wprowadzili godzinę policyjną oraz zakazali działalności przedsiebiorcom. O tym trzeba mówić i nie wolno zapominać, szczególnie przy urnie wyborczej. Zaprzedańcy powinni ponieść karę.

Dragomir

Miał obniżoną odporność, po wielokrotnym zakażeniu i ŻYJE??? No to może w końcu organizm zaczął zwalczać patogen. Lepiej niech bierze aspirynę albo coś innego na rozrzedzenie krwi.

Dragomir

A gospodarkę załatwił kowidek...

Ta, na pewno, spytałaś o podstawę prawną, wezawali policję, a samolot poczekał aż sprawa się wyjaśniła i skonfundowani policjanci wrócili z podkulonymi ogonami, bo laska co ma 1,6 m nagadała im, aż im uszy zwiędły. Błagam.

Dragomir

Nie wzywaj imienia, w które nie wierzysz.

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
maIasarenka Odpowiedz

Przykra sprawa.

Dragomir Odpowiedz

LOL, nie słyszałaś nigdy o śmierci?

zimoidzjuzstad Odpowiedz

To zrozumiałe, że czujesz ból po stracie tak bliskich dla Ciebie osób. Tym bardziej, że straciłaś oboje w tak krótkim odstępie czasu. W dodatku byłaś naocznym świadkiem ich śmierci. Daj sobie czas, jesteś w żałobie, a ta będzie trwać, z czasem trochę się uspokoi, bo jednak życie toczy się dalej i w końcu wpadniesz w jego wir. Ale to nie znaczy, że żałoba zniknie: może się pojawiać refleksyjnie, w jakichś małych momentach, które kojarzą się nam z tą osobą, np. babcia robiła najlepszy sernik, albo tutaj byłam z dziadkiem na wakacjach.
Jeśli samotność jest nie do zniesienia, a nie masz nikogo innego bliskiego, to może pomysłem na to byłoby podjęcie się jakiejś pracy w opiece czy wolontariatu np. w domu seniora, gdzie mogłabyś się poczuć komuś potrzebna, a przy okazji ofiarować swoje towarzystwo i pomoc?

Dodaj anonimowe wyznanie