Jechałam z rodzicami samochodem. Słuchaliśmy audycji w radio. Chłopak chciał zrobić psikusa swojej mamie i poprosił prowadzącego, żeby zadzwonił do jego mamy, i powiedział jej że dosypali mu na imprezie coś do napoju i że biegał goły w nocy po mieście. Prowadzący zadzwonił, opowiedział całą historię matce, ta lamentuje, prowadzący "KOMENDANT" dodaje: "... biegał goły z instrumentem na wierzchu". Matka chłopaka załamana. Moja mama siedząca w samochodzie śmieje się z historii. Odwracam się i mówię do niej: "A wyobraź sobie, że ja tak latam goła po mieście z instrumentem na wierzchu". Na co mój tata spogląda na mnie i mówi: "Instrument? Chyba... otwór rezonansowy...".
Dodaj anonimowe wyznanie
Hehe placze ze smiechu :D
no...mi też się zaśmiało ;P
Hahaha ja kiedyś nazywałam męskie narządy płciowe klejnotami.:D
Haha, nie ty jedna :D ale żeby otwór rezonansowy? Hahahah genialne :D ??
przecież sie tak mówi...
I ta chwila , gdy nie wiesz co tzn rezonansowy :D
Otwór rezonansowy, to taka dziura w instrumencie, która ma za zadanie wzmocnienie dźwięku. :)
hahaha :D
słowo "radio" już od x lat się odmienia :F
Czepiasz się ;v
ha aahaa :-D