#VfnP9
1. Kolega ciągle się żali na imprezach, że chciałby w końcu ułożyć sobie z kimś życie. Z mądrą dziewczyną, na lata. Zaproponowałam, aby może spotkał się z moją kumpelką (ambitna, mądra, pracuje, studiuje, moim zdaniem zwyczajna, niebrzydka). Wyśmiał mnie. Bo jest za gruba i studiuje jakiś gówniany kierunek, nie to co on, pan inżynier.
2. Koleżanka ciągle mówi, że będzie starą panną z kotami, bo nikt jej nie chce. Ostatnio podbijał do niej miły chłopak - nie miał szans, bo jest 2 lata młodszy. Drugi koleś też odpadł, bo jest tylko mechanikiem.
3. Znajomy. Grubas. Ale wygadany, dusza towarzystwa. Latał dwa lata za laską z wyższej ligi, ale raczej Karyna: piwka w bramie, nieskończone gimnazjum, na koncie również kradzieże. Narzekał mi non stop, że ona go olewa. W międzyczasie spodobał się mojej kuzynce: cicha, spokojna, ładna. Odpada, bo "za małe cycki".
Więc moim zdaniem takie osoby są singlami ze swojego wyboru. Swojego egoizmu i zapatrzenia we własną osobę.
Ja miałem taką sytuację, że przeszkadzało dziewczynie, że jestem "tylko" 17 cm wyższy.
Akurat ze wzrostem to nie jest tylko kwestia estetyki, ale 17 cm to naprawdę dużo. Podejrzewam, że ta laska albo nie mogła znaleźć lepszego powodu, albo naoglądała się zdjęć z Insta, na których #couplegoal to laska 160 w kapeluszu i chłopak 190.
Spójrz na to z innej strony! Może martwiło ją to, że aby Cię pocałować musiałaby podskoczyc 😂
Taki smieszek ze mnie 😀
Uważam, że wszystko siedzi w mógu. Powód się zawsze znajdzie.
Oj gdybym trafiła na chłopaka wyższego o 17cm...:D Nie żebym narzekała, bo wzrost to tylko wzrost, ale głupio trochę mieć 180 kiedy koledzy mają po 170/165:D
Nom, wzrost to tylko wzrost, ale 99 procent kobiet chce wyższego od siebie faceta xd
Odnosząc się do Twojego pseudo to Skyler była w wzroście Walta xd
No zgadza się, a żona Hanka była kilka cm wyższa. Ale to tylko fikcja :D
Ja jestem tylko 17 cm wyższy od małżowinki! Ale za to 2x cięższy i 2 miesiące młodszy, zatem się równoważy.
No cóż, ja mam koleżankę, której podoba się osobowość pewnego faceta, ale nie może z nim być, bo jest zbyt szczupły.
Dokarm go to może jej się spodoba.
Co w tym dziwnego ? Jeszcze nie spotkałam laski, której podobałby się chudy facet i w drugą stronę nie słyszałam, żeby jakiemuś facetowi podobały się otyłe kobiety.
zielonka - to ja będę tą pierwszą kobietą, której podoba się chudy facet. Strasznie chudy. Ale mi się podoba :)
zielonka ja lubię tylko chudych :D
Ja jestem dosyć chudy (dolna granica BMI jeszcze nie niedowaga ale niewiele brakuje) przy czym mam 180cm. I niestety dość często spotykam się z opinią że żeby znaleźć dziewczynę to muszę przytyć (dziewczyny też tak twierdzą, szczególnie te bardziej 5/10 niż 10/10 swoją drogą)
i wtedy wchodzę ja - prawdziwa singielka z nie-swojego-wyboru. 25 lat i ani jednego adoratora w życiu ;)
Kak2s, przybijam wirtualną piątkę.
Nawet wiek ten sam :)
Powodzenia w spotykaniu zainteresowanych facetów!
@Drzazgatv widzisz w nich wyzwanie. ;)
Drzazgatv polecam się 😉
A moze bys sama do kogos zagadala ? Ja kiedys zagadalam do jednego mezczyzny, który mi sie podobal i dzis jestesmy szczesliwym malzenstwem i rodzicami. Czasami warto wziac sprawy w swoje rece ☺
Większość grubych facetów jest singlami, tylko dlatego, że mają własne cycki, więc nie potrzebują kobiet :)
Niewiem gdzie zniknąłeś na tak długo, ale te teksty nadal masz niesamowite!
Ziomek przepisuje teksty z memow A wy robicie z niego jakiegoś geniusza żartu xd
z doświadczenia wiem że co 4 cycki to nie 2!
Złodziejkę bez gimnazjum żłopiącą piwo w bramie nazywać "laską z wyższej ligi"?
Serio pytam - ktoś to rozumie?
Pewnie chodziło autorowi o wyższą ligę urody, nie ogólnej oceny
Jam jest singlem ze zbiegu okoliczności.
Znaczy jestem tak ślepa, że ktoś może do mnie zarywać przez kilka miesięcy a o ile mi ktoś nie zwróci uwagi albo mi nie powie wprost, to ja będę przekonana, że nie jest zainteresowany. Bonus! Działa też w drugą stronę - za cholerę nie umiem wysyłać sygnałów, że sama jestem zainteresowana.
Bardziej na serio nie przeszkadza mi. Żadnego obiektu zainteresowania nie mam, żaden adorator się nie pojawił, więc sobie żyję życiem singla i w sumie to mi to jakoś nie przeszkadza.
Jak dla mnie wyznanie nie ma sensu. W sensie, to jest każdej osoby indywidualna sprawa co sprawia, że ktoś się im podoba. Że z kimś jest komfortowo.
Przestań próbować swatać ludzi i obrażać sie, że im nie pasują twoje propozycje. Mają do tego prawo. Tak jak sama mówisz nie ma sensu brać byle co.
Zanim kogoś poznamy, to patrzymy na wygląd. Taka prawda.
To, że ktoś dla ciebie jest fajny, nie oznacza, że dla kogoś innego też taki będzie. Czasami te dwa lata, mimo że to mało, robi dla kogoś dużą różnicę.
Nie widzę sensu umawiania się z kimś, kto mi w jakimś stopniu nie pasuje. Po co dawać komuś nadzieję i przy okazji na takim spotkaniu się męczyć.
@Etanolansodu dla niektórych akurat te kwestie są nie do przebicia. Każdy ma swoje kryteria i podchodzi do nich bardziej z uporem lub na luzie. I owszem, można się męczyć z młodszym partnerem, gdy ma się mocno zakodowaną kwestię wieku w głowie, oraz tym grubszym, gdy odpycha wizualnie. Chciałabyś pójść na randkę z kimś, kto mimowolnie odpycha cię w takich kwestiach?
Remka litości. 2 lata młodszy to taki problem? Chyba jak się jest w gimnazjum i ty masz 14 a on 12. Rozumiem, ze ktoś nie chce osoby 10 czy 15 lat młodszej bo wtedy te osoby wychowały się w różnych warunkach i realiach. Ten 2 lata młodszy facet może być bardziej ogarnięty czy męski niż ten rok starszy
@Kotkot dlaczego od razu litości? Różnica wieku nie jest dla mnie problemem, ale gdzieś na świecie dla wielu osób jest to bardzo istotna kwestia z różnych przekonań i nie rozumiem dlaczego persony postronne od razu tak się z tego powodu burzą
@Kotkot,
nie tak dawno odrzuciłam pewnego chłopaka, bo był ode mnie trzy lata młodszy. Dla mnie to kwestia nie do przeskoczenia, facet tylko w moim wieku lub starszy, tak mam zakodowane w głowie i kiedy dowiaduję się, że potencjalny chłopak jest młodszy ode mnie to automatycznie staje się dla mnie dużo mniej atrakcyjny. Zamiast "przystojny facet" myślę o nim "uroczy dzieciak", mimo że wcześniej tak nie myślałam, poza tym to przecież tylko głupie trzy lata różnicy. No ale tak mocno mam to zakodowane, tak lubię i tyle. Każdy ma jakieś preferencje, a kwestia wieku to preferencja jak każda inna, nie wiem czemu się tak oburzasz, że ktoś może nie chcieć umawiać się z osobą młodszą.
@Kotkot ototototo, mój facet jest 2lata młodszy ode mnie, a jest bardziej ogarniety niż ludzie starsi ode mnie. Ale dopóki go lepiej nie poznałam też miałam opory przed młodszymi chociaż nigdy ich za to nie skreślałam :)
Spotykałem się kiedyś z kobieta, od której byłem 1,5 roku młodszy, a wcześniej miała tylko 3 lata minimum starszych od siebie :) no i cóż, koniec końców, okazała się mniej dojrzała ode mnie :) wiek to tylko liczba, dla mnie nie ma znaczenia, czy umawiam się z inteligentną 19-letnią istotą, czy doświadczoną życiowo, 30-letnią kobietą :) liczy się człowiek (btw, by nie było niedomówień, mam 25 lat!)
Dla kogoś to moze być głupie, że bo za chudy, za niski itp. natomiast takie czynniki wygladowe odpowiadają za odbiór przez nas seksualności danej osoby. Żeby się zauroczyć nie tylko ktoś musi pociągać nas charakterem, ale z wyglądu tez powinien być atrakcyjny. Dla jednych atrakcyjna jest przyslowiowa deska a dla drugich jej przeciwieństwo, tacy już jesteśmy stworzeni przez naturę :) jeżeli zaś pojawia się argument że "tylko mechanik" to tutaj albo wkrada się naturalny dla człowieka lek "będziemy rodzina ale jak on żywiciel utrzyma nas i dzieci" albo po prostu egoizm i głupota xd swoją drogą mechanicy wcale mało kasy nie trzepią chyba :D
Patrząc na to ile trzeba czekać na mechanika, na to że trzeba się zapisywać to chyba "tylko mechanik" to taka głupia opcja nie jest.
A ja szczerze mówiąc nie rozumiem srania się o to, że ktoś się komuś nie podoba ze względu na studia/pracę. To wcale nie jest głupie ani płytkie. Ludzie dobierają się pod względem zainteresowań i poziomu inteligencji czy ambicji. Ja na przykład nie chciałabym być z facetem po podstawówce, który jest np. kelenerem. Nie dlatego, że uważam, że jest gorszy tylko nie sądze żebyśmy mogli mieć wiele wspólnego.
I myślę, że dużo osób kieruje się takimi kryteriami i nie widzę w tym nic złego.
Po części się z Tobą zgadzam. Jednak znam kilka osób, które pracują na tych " gorszych " stanowiskacg, a są naprawdę inteligentnymi osobami, z ciekawym hobby i wiedzą na różne tematy. To, że ktoś zarabia mniej od Ciebie i ma mniej ambitną pracę, to nie znaczy, że jest głupi i nie porozmawia na poważniejsze tematy.
@xxyyzz
Nie to że ktoś pracuje w mało opłacanym zawodzie nie świadczy o jego inteligencji, ale @AzucarMoreno wskazała dokładnie, że chodzi jej o to że ktoś pracuje w słabo opłacanym zawodzie BO nie zdał np podstawówki.
@Azucar myślę, że żaden "kelener" też by nie chciał z tobą być 😂
Ja o zarobkach w ogóle nic nie wspominałam. I tak, wiem, że są wyjątki w każdym zawodzie, ale mi chodzi konkretnie o ludzi niewykształconych/bez ambicji.
I tak, @Dark zrobiłam literówkę, huehuehue.
Każdy ma prawo mieć swoje wymagania, tylko niech nie zrzędzi, że jest sam skoro odrzuca wszystkich, bo ten za gruby, ta ma małe cycki. Kto wybrzydza ten nie rucha ;p. Co do wyksztalcenia to ok np informatyk może się zastanawiać czy ma wspólne tematy z polonistka, ale warto dać szansę. Przecież nie każda polonistka gada tylko o książkach i nie każdy informatyk tylko o kompach. Mogą mieć jakiś wspólny mianownik np podobne poglądy, sporty, gusta filmowe itp
Rozumiem, ale z drugiej strony aby kogoś ocenić warto kogoś spotkać. Jedno spotkanie nikogo nie zabiło. A jeśli swatamy znajomych, mamy jakieś podstawy by sądzić, że do siebie pasują.
Częściowo tak. O ile po kierunku studiów raczej bym nie oceniała, o tyle nie wyobrażam sobie życia z człowiekiem bez studiów, bo ja generalnie jestem zapalona akademicko i chciałabym, żeby moja "druga połówka" mogła zrozumieć moją ekscytację jakimś artykułem naukowym - to po prostu spora część mojego życia. Nie umówię się z bardzo wierzącym i religijnym człowiekiem, bo choćby mi się podobał, to logicznie przewiduję problemy w późniejszym życiu, choćby przy ślubie czy nawet hipotetycznych dzieciach i tym, że nie chciałabym wychowywać ich w żadnej religii.
O ile chodzi o religię, to zależy jakie człowiek ma podejście. Wiadomo, że fanatyka byłoby ciężko przekonać, że weźmie się ślubu kościelnego. Zależy jak się trafi, ale ogólnie jestem za tym, by każdemu dać szansę. Znam małżeństwo, gdzie kobieta jest katoliczką, mężczyzna muzułmaninem i jakoś się dogadali. Obydwoje wciąż wyznają swoje religie, a ślub wzięli tylko cywilny.