#VX4Mr
Moja rodzina zawsze była kochana, wydawali się bardzo tolerancyjni, a potem nadeszło wesele mojej siostry (nazwijmy ją Basia).
Basia i jej (wtedy) narzeczony (powiedzmy, że Piotr) mieli pięć wymagań odnośnie wesela - żadnego alkoholu, żadnych prezentów, żadnej dalekiej rodziny, żadnego disco polo i żadnych dzieci (ale przy tym zaznaczyli, że jeśli jakaś osoba NAPRAWDĘ nie ma co zrobić z dziećmi, może je zabrać, tylko musi to wcześniej uzgodnić i zapłacić za miejsce dla dziecka). Basia i Piotr mieli nieco inny gust muzyczny od reszty rodziny - woleli azjatyckich piosenkarzy i piosenkarki, ale wybierając muzykę na wesele postarali się, by piosenki miały angielski tekst i żeby jedne były skoczne, a drugie idealne do wolnego tańca.
Niestety rodziny postanowiły być "mądrzejsze".
Niektóre mamuśki przyszły ze swoimi bachorami, a te darły się w kościele.
Na weselu wujek Janusz wszedł ze swoim głośniczkiem, puścił piosenkę zalatującą disco polo i zaczął się wydzierać. W tym samym czasie inni wujkowie wnieśli alkohol, a ciotka Grażyna zaprosiła kilka dalekich ciotek i kuzynek. A potem były wielkie pretensje, że nie ma miejsc i jedzenie za szybko się kończy.
Ostatecznie pan młody nie wytrzymał i zaczął wypraszać gości, którzy złamali zasady, ale oczywiście wujek Janusz, już nieźle spity, nie chciał wyjść i zaczęła się bójka.
Wesele skończyło się płaczem siostry i wizytą w szpitalu. A najlepsze jest to, że rodzina dalej nie wie, co źle zrobiła.
Matko, jak można być takim chamem? Niejednokrotnie dane mi było być w podobnej sytuacji, szczególnie przy tej z wnoszeniem alkoholu na imprezy, na których miało go nie być - komunie czy chrzty. Nigdy nie zrozumiem takich ludzi, nie mają szacunku do innych, a sami go oczekują.
Odnośnie alkoholu na komunii, pracując w czerwcu w lokalu który był wynajmowany na komunie, widziałam, że na stołach stał alkohol, nawet sama zanosiłam kieliszki, na mojej komunii zaś ksiądz, powiedział, że to jest uroczystość dziecka i nie powinno być na niej alkoholu i u mnie nie było, za rok u mojej siostry raczej też nie będzie
Ta historia rozbiła trochę mój światopogląd... może po kolei:
Wesele bez alkoholu - to brzmi jak przepis na położenie całej imprezy i zepsucie sobie dnia. Czy się to komuś podoba czy nie w polskiej kulturze wesele=alkohol. Możesz tupać nogami, krzyczeć, grozić, prosić ale jedno masz jak w banku. Albo ludzie przyniosą własny alkohol albo będą psioczyć niemiłosiernie i do północy ostanie się na sali może 30% gości. Pomysł skazany na porażkę już na starcie.
Żadnych prezentów - no ok. Pewnie ktoś i tak te prezenty przyniesie ale rozumiem, że to nie problem i nie ma spiny
Żadnej dalekiej rodziny - zrozumiałe w 100%. Wy wybieracie listę gości i kto przyjdzie. Wasze święte prawo. Szczerze powiedziawszy to nie mogę uwierzyć w to, że na wesele przyszły osoby nie zaproszone. Jak żyje nigdy się z takim czymś nie spotkałem. No po prostu nie. Jeśli tak rzeczywiście było to to wesele się musiało odbywać w jakimś równoległym wszechświecie w którym nigdy nie byłem.
Żadnego discopolo - no ok. Wiele osób uzna to za być może dziwne ale spoko. Nie każdemu pasuje, nie chcieli tego klimatu to ok. Poza tym to się ustala z wodzirejem bądź orkiestrą a nie z gośćmi. Jest jedno ale... wrzucenie klimatu azjatyckiej muzyki i piosenkarzy to jednak już mega odważne posunięcie i w mojej ocenie drugi składnik w przepisie "Jak zepsuć własne wesele". Chcesz żeby się ludzie dobrze bawili to daj im potańczyć przy czymś co znają... ja rozumiem... oni mają inny gust muzyczny ale kurcze... wtedy słuchasz takiej muzyki w domu. Wesele jest głównie dla zaproszonych gości a nie tylko dla pary młodej. Zaprosili gości by razem z nimi się bawili i świętowali ten szczególny dzień czy po to by wszyscy sztywno siedzieli i słuchali jakichś kawałków azjatyckich obserwując jak para młoda szaleje na parkiecie? Przecież to nie miało prawa się udać.
Żadnych dzieci - sprawa jasna i święte prawo pary młodej. Oni ustalają listę gości. Jak ktoś to zignorował to jest to chamówa.
Tak na koniec bo się nie zmieściłem...
Kiedyś słyszałem o parze która postanowiła sobie urządzić wegańskie wesele bez alkoholu. Byli mega zaskoczeni, że wesele nie wypaliło. No ale tak to jest jak się SOBIE robi wesele. Już na etapie pomysłu mogłem stawiać dolary przeciw kasztanom, że to nie wypali.
Wesele jak już mówiłem robi się również dla gości. Jako gospodarz imprezy gdziekolwiek by ona się nie odbyła powinno się zadbać o to by zaproszeni goście czuli się komfortowo i mogli się dobrze bawić. Jak zapraszasz ludzi, którzy są przyzwyczajeni do tego, że na weselnym stole stoi alkohol to nie zakładaj, że brak alkoholu spotka się z aprobatą. Zapraszasz ludzi, którzy w większości odżywiają się normalnie to nie dziw się, że wciskanie im samych wegańskich rzeczy spotka się z pozytywnym odbiorem. Wesele zazwyczaj jest imprezą całonocną i zmuszanie ludzi by jedli zieleninę na 100 sposobów jest mega słabe. Na weselach na których ja bywałem zawsze się brało pod uwagę osoby, które nie jedzą mięsa i się dostosowywało meny by te osoby dostały indywidualne menu. Bo jest to oznaka kultury i szacunku do gościa, który ma inne zasady żywieniowe od organizatora. Weganie natomiast wciskający zieleninę ludziom, którzy nie mają problemu ze schabowym to jest natomiast oznaka niezwykłego chamstwa. Bo to tak jakby zaprosić weganina na wesele i kazać mu jeść tylko schabowe, steki, piersi z kurczaka itd itp.
1.Trzeba być nudnym człowiekiem, żeby nie umieć bawić się bez alkoholu.
2.Jak to ktoś kiedyś powiedział "jeśli wesele jest dla gości niech sami je sobie organizują.
3.Czasami ciężko przewidzieć, jak kto sie zachowa. Np. ten wujek Janusz z wyznania na co dzień jest spoko osobą, która alkoholu raczej unika i nie lubi głośnej muzyki.
4.Goście wiedzieli, jak będzie wyglądało przyjęcie. Wiedzieli, że będzie taka muzyka itd. Przyjście = akceptacja warunków, czyż nie?
@kitsunemi - no właśnie nie, bo "oni pewnie tylko tak gadają", "pewnie nie mieli na alkohol bo to duże koszty to przyniesiemy" itp. itd. Tak to jest, że starsi ludzie nie są w stanie zaakceptować żadnej nowej mody. Młodzi albo mieli bardzo tolerancyjnych rodziców, albo ich nie znali. Ja, żeby moją rodzinę namówić do czegoś nowego to masakra.. Ostatnio udało mi się przekonać jedną osobę do sushi, reszta dalej woli schabowe. Zresztą inną znaną rzeczą o weselach jest też to, że "nie wypada nie przyjść"- ja jak nie chcę to zgłaszam, że mnie nie będzie, inni "muszą być", nawet jak nie chcą. U mnie była normalna muzyka (w sensie, że znana, ale bez disco polo, bo nienawidzę tego) i w ogóle ludzie się nie chcieli bawić, póki nie włączyłam. Bez alkoholu to nawet ja sobie nie wyobrażam całonocnej imprezy z zastawionym stołem i hałasem. Też nie rozumiem dlaczego ludzie tak cebulą na opiekunkach do dzieci. Jeszcze jak taki dzieciak ma z 6 lat i już coś tam pojmuje to spoko, ale po co ciągać jakieś niemowlaki?
No to widzisz ja bywam tylko na imprezach bez alkoholu i nie wyobrażam sobie takiej z nim. Rozumiem napić się np. wina albo jeden toast ale nic poza tym.
A co do rodziny - przed tym weselem zawsze mi się wydawało, że moja rodzina jest super, że oni wszystko pięknie rozumieją, że tak idealnie radzą sobie w tych "innych" czasach :/
@kitsenumi
1. No to opcje są dwie. Albo zdecydowana większość osób w Polsce to totalni nudziarze albo opcja druga. Tradycyjnie wesele to zastawiony stół jedzeniem, wódka i inne alkohole. Ty uważasz że to nudziarze, ja uważam że normalni ludzie którzy są przyzwyczajeni do tradycji. Taki typ imprezy. Jakby ktoś się spodziewał alkoholu imprezie klubu AA to bym zrozumiał. Ale na weselu? Serio? To jest norma.
2. No cóż. Ludzie różne głupoty gadają. Idąc tym tropem to jeśli będziesz w przyszłości organizować 18 urodziny dla swojego dziecka to będziesz miała wszystko gdzieś bo Ty jako organizator chcesz się bawić przy muzyce swojej młodości a nie przy tej dziwnej muzyce której teraz młodzi słuchają? Jak wesele organizowali dla Siebie to na cholere gości zapraszali? Jak zapraszasz gości do Siebie do domu to też wymagasz by słuchali takiej muzyki jak Ty chcesz czy jednak bierzesz pod uwagę by wszyscy się dobrze bawili?
3. Może gdyby się dobrze bawił a nie nudził na weselu to by mu takie głupoty nie przyszły do glowy. Poza tym potwierdzasz co napisałem. Wujek stroni od alkoholu a jednak na weselu chciał pić. Może dlatego że na weselu każdy oczekuje że alkohol będzie?
4. Organizatorzy wiedzieli, jakich zapraszają gości. Wiedzieli, że nie słuchają azjatyckiej muzyki i pewnie na weselach piją alkohol itd. Zaproszenie = akceptacja ich takimi jakimi są?
Prawda jest taka że organizatorzy zrobili wesele SOBIE. Mieli w nosie to czy goście się będą dobrze bawić. Goście mieli być tylko scenografią żeby całe wesele miało jakiś sens. Zrobili wesele pod Siebie i tak się dobrze bawili jak sobie zorganizowali.
Gdyby goście wiedząc jak wygląda przyjęcie nie przyszli to teraz pewnie byśmy czytali wyznanie o tym jak chamska jest rodzina, że w ten szczególny dzień nikt nie przyszedł. Ludzie przyszli bo czuli że tak wypada. Gwarantuje Ci ze większość psioczyla na brak alkoholu na długo zanim impreza się zaczęła. No ale nie wypada powiedzieć że to poroniony pomysl
I serio uważasz, że to problem mojej siostry? Serio usprawiedliwiasz ludzi, którzy nie uszanowali czyjegoś zdania i zamiast przyjść i porozmawiać/zaproponować jakieś zmiany woleli odstawić takie cyrki?
Przyjście na wesele = akceptacja jego zasad, a nie zmienianie wszystkiego wedle własnych potrzeb.
Poza tym gościom korony z głów by nie spadały, gdyby jeden nocy potańczyli do piosenek, które i tak miały angielski tekst i były cholernie skoczne.
@Feniks06, same głupoty piszesz. Tradycyjny=/= dobry i wspaniały. A porównanie do 18 dziecka jest bez sensu. Jeśli kiedykolwiek będę miała córkę/syna, to pozwolę jej/jemu decydować o muzyce/gościach/daniach na urodzinach bo to JEJ/JEGO urodziny. A wesele to dzień MAŁŻONKÓW. Goście powinni się dostowować do zasad przyjęcia,a nie je psuć
@kitsenumi
Zasadniczo to... uważam, że to problem Twojej siostry. Ostatecznie niezależnie od oceny całej sytuacji goście za jakiś czas zapomną o tym weselu. To dla nich jedno z wielu wesel na których byli. Twoja siostra natomiast będzie to pamiętać do końca życia i tej nocy już nigdy nie powtórzy.
I ja wbrew pozorom nie usprawiedliwiam buractwa gości. To co było słabe ze strony gości też wskazałem. Ja tylko od początku mówię, że pomysł na wesele Twojej siostry był w dużym stopniu skazany na porażkę. I oczywiście, że możemy się spierać o to czy i kto zawinił ale nie zmieni to faktu, że co do zasady mam rację czego dowodem jest efekt końcowy tego wesela.
@MaggieGreen - no zobacz... niby same głupoty mówię a jakoś koniec końców spotykamy się w sekcji komentarzy pod wyznaniem zrujnowanego wesela. Skoro wszystko było super, cacy, impreza była dopieszczona itd to dlaczego się skończyło tak jak się skończyło? Jakoś Wy twierdzicie, że macie racje a jakoś w efekcie tej racji mamy klapę na weselu. Piszesz, że tradycja=/= dobry i wspaniały. Oczywiście, że nie ale tradycja=/= zły i do bani. Tradycja ma ogromną siłę. Jeśli ktoś liczy, że zmieni tradycje w ciągu jednej nocy to cóż... jest bardzo niepoprawnym optymistą. Tradycyjna formuła wesela to alkohol, stół pełen jedzenia i urozmaicona muzyka dla każdego. Oczywiście jak ktoś się uprze to zrobi wesele na którym będą podawane tylko specjały kuchni azjatyckiej w wersji wegańskiej, całą noc będzie przygrywać kwartet smyczkowy i niszowa kapela grająca skandynawskiego rocka a strojem obowiązującym na imprezie będą stroje kąpielowe. Nie sądzę jednak by był to przepis na sukces. Chcesz walczyć z tradycją? To zrób kolację bożonarodzeniową, zaproś całą rodzinę jaką masz ale zaznacz, że nie będzie choinki i prezentów, karpia też nie będzie... będziecie jeść 8 rodzajów sushi a potem całą noc oglądać perełki mongolskiej kinematografii bo z mężem jesteście ogromnymi fanami. Ja będę patrzył jak świat płonie.
Mi tak zniszczono osiemnastkę. Prosiłam, błagałam, żeby nie było alkoholu. Miałam problemy alkoholowe w rodzinie i go po prostu nie akceptuję w swoim życiu, dlatego chciałam się bawić ze wszystkimi na trzeźwo. Wyszło jak wyszło, ludzie zostali, a ja wyszłam stamtąd z płaczem, bo chwilę wcześniej szukałam pijanej koleżanki, bo myślałam, ze się utopiła, a ona po prostu rzygała w kiblu
Wspolczuję bardzo, sam nie moge pić alkoholu z powodu leków (nawet jakbym ich nie brał to pewnie i tak bym nie pil) Natomiast dalej jest mnostwo osób które nie są w stanie uszanować słowa nie.
Moja rodzina zrobiła sobie moją 18-stke i oczywiście był alkohol. Nikt nawet nie zauważył, że wyszłam spotkać się z koleżanką. Cóż, wódka ważniejsza :)
Jak zwierzęta się ludzie zachowują... Komentarze tutaj mnie tylko w tym utwierdzają. Idziesz do kogoś w gości to się zachowujesz jak jak gospodarz sobie życzy, cokolwiek by to było. Jak nie to spadaj do siebie.
Bardzo im współczuję. Jak własna rodzina może zepsuć najważniejszy dzień MŁODYCH. Co za egoiści, którzy potańczyć i napić się przyszli na wesele. Widać ile dla nich znaczy rodzina.
No egoiści. Kto to widział żeby na wesele przyjść by tańczyć i pić alkohol? Powinni siedzieć na tyłkach za stołem i przez całą noc sto lat śpiewać. Tylko nie za głośno.
^ Widze, że pan tak samo jebnięty jak rodzinka z wyznania.
Jak widać jebnieci potrafią mieć kulturę i nie obrażać innych w dyskusji używając wulgaryzmów czego szanowna Pani jeszcze nie potrafi
Od takiej rodziny lepiej trzymać się z daleka
Ale jeżeli ktoś był niezaproszony to dlaczego wpuścili na salę? Tak samo z dziećmi? Zaproszenie jest? Jest - to zapraszamy, nie - to całujcie klamkę.
Myślisz, że para młoda w dzień swego ślubu, ma czas na to, by stać pod salą, jak kafar na bramce pod klubem?
Od tego są świadkowie albo inni bliscy, którzy mają parę młodą wspierać i im pomagać. W żadnym wypadku nie zgodziłabym się, żeby osoba, która nie była zaproszona weszła mi na salę.
Ja również, ale powiem szczerze, że nie przyszłoby mi do głowy, że ktokolwiek mógłby wbić mi się na wesele "na krzywy ryj" i nawet nie myślałam o tym, by sprawdzać gości. Jak widać, różnie bywa.
Dokładnie jak veriki napisała, od tego są świadkowie i bliscy. Plus obsługa na sali. Proste. Lepiej 30 min stresu na wejściu niż całe życie wesele z żalem wspominać.
Boze... Ja chyba juz po mszy zaczelabym wypraszac gosci po na samym wstepie zlamali zasade o dzieciach.
Do kościoła może przyjść każdy.....często jako dziecko szłam z rodzicami do kościoła na ślub, a później rodzice na wesele a ja do babci np.
W tym przypadku to nawet na zdjęciach wyszłoby źle xd
Debile wszędzie debile.
Według mnie osoby,które wniosły alkohol powinny zostać wyproszone od razu
Pewnie. To idealna rada dla kogoś kto chce by wesele było udane. Wypraszać gości.
Udane wesele jest takie hakie podoba się młodym. Młodzi z wyznania chcieli wesele bez alkoholo i ci goście powinni się dostosować.
Takie młodzi chcieli wesele jakie im się podobało. Rozumiem że wyznanie autorki wpisuje się w Twoją definicje udanego wesela?
Jakbyś nie zauważył to wesele nie bylo nie udane przez zachowanie małżonków tylko gości. A to co zrobili to zwyczajne chamstwo.
Co nie zmienia faktu, że dalej wesele jest nie udane. Ja się nie zgodzę z tym, że wesele było w 100% nieudane przez gości. Owszem, mają swoje za uszami ale tak jak pisałem już wcześniej. To wesele już w założeniu nie miało prawa wypalić bo już założenia brzmiały jak przepis na "jak zamienić swoje wesele w katastrofę".
A jednak na weselu była grupa BARDZO zachwyconych ludzi, więc gdyby niektórzy na co dzień zachowywali się jak na weselu albo zadeklarowali, że nie przyjdą, albo przyszliby pogadać o zmianach, jak normalni luzie do niczego by nie doszło
Moja kuzynka była genialna w organizacji swojego wesela. Gdy brała ślub, była abstynentką (nie, nie była w ciąży, to był jej wybór), tak więc zapowiedziała w całej rodzinie, że alkoholu na weselu nie będzie. Niektóre ciotki i wujkowie oburzeni, bo co to za wesele i oczywiście niektórzy nie przyszli wlasnie z tego powodu. Ostatecznie alkohol oczywiście był :) jak się okazało, kuzynka chciała sprawdzić kto chciał przyjść dzielić z nimi radość tego dnia a kto najzwyczajniej chciał przyjść i się tylko nachlać i nażreć. Także jestem pełna podziwu jej wytrwałości, bo wiele się nasłuchała nieprzyjemnych słów.