#VVkhu
Przez lata próbowałam różnych gatunków o różnych wymaganiach, czytałam o specyfice każdego z nich zanim jakiś nabyłam. Trzymałam się wytycznych w przypadku każdej mojej roślinki. Wszystkie padły.
Większość z nich z niedostatku wody, a te tropikalne w wyniku zbyt częstego podlewania. Nawet kaktusa uśmierciłam. O ironio.
Ok, powiecie, że nie jest to anonimowe, bo mogę o tym powiedzieć znajomym, w końcu to nie żaden wstyd, że urodziłam się takim beznadziejnym ogrodnikiem, ALE... chodzi o to, że ja, żeby bardziej na danego kwiatka się „otworzyć” i uwrażliwić (a w konsekwencji lepiej się nim zajmować) - każdemu z nich nadaję imiona. A w związku z tym, że dostały już imiona i żyły ze mną przez jakiś czas, ciężko jest mi się ich pozbyć po niechybnej śmierci.
Tak, „zwłoki” Tymka, Majki, Lusi, Stefcia, Rózi i Bodzia wciąż są ze mną. Było ich więcej, ale mąż się ich pozbył pod moją nieobecność. On się ze mnie strasznie nabija i choć wiem, że ma racje i sama się czasem podśmiewam z tej swoje paranoi, to w głębi serca naprawdę jest mi strasznie smutno za każdym razem kiedy zdycha kolejna roślinka.
Właściwie to jestem mu wdzięczna, że kilka z nich po prostu wyrzucił bez uzgodnienia ze mną, bo wiem, że moralność nie pozwoliłaby mi na to pozwolić, a tak w jakimś sensie sumienie mam czyste, bo przecież o niczym nie wiedziałam, prawda?
Jestem w połowie ciąży - mam nadzieje, że matką będę lepszą niż ogrodnikiem.
Trzymajcie kciuki za mojego syna, żeby pożył dłużej niż jego przyrodnie, zielone rodzeństwo!
Ps. Poważnie. Módlcie się za niego.
Możesz spróbować z ziołami, trochę zieleni jest, a nim padną to zjecie albo zamrozisz.
Gotowe, albo sama zasiej, fajnie patrzeć jak coś wschodzi, a nie na odwrót :D
Kciuki za potomstwo i roślinki :)
Aj, muszę się sama zhejtować, bo widzę plusy, poczytaj najpierw o nich ze względu na ciążę, pietruszka może nawet szkodzić poronnie :/
przyjaciela zjadac?! toz to zbrodnia!!
Pietruszka ? Xd
Oj rany, wpiszcie zwyczajnie w google "pietruszka poronienie". W większych ilościach może być problemem, a jak się tnie z doniczki to może akurat dużo, nie wiem. Dopisałam to, żeby na zimne dmuchać, ciąża to ciąża.
Myślę że zwłoki Tymka, Bodzia i reszty można spokojnie zakopać. Bo tak przystało na zwłoki.
A na grobie zasadź kwiatki! :-)
Może będą miały żyźniej ;-))
skoro z braku wody albo z jej nadmiaru padały to może właśnie tu jest problem? Jakaś rozpiska na temat podlewania/opieki na/obok doniczek? Kalendarz kiedy podlewałaś dany okaz? Uprawa wodna?
Mam podobnie, tylko, że ja akurat przypominam sobie po dwóch tygodniach gdzieś, że w ogóle mam jakiegoś kwiatka. Córę też mam, 7 lat, żyje i ma się dobrze hehe.
Tak się trzymałaś tych wytycznych w przypadku każdej rośliny, że albo je przelewałaś (co prowadziło do gnicia) albo ususzyłaś. Brawo Ty!
To że nie masz ręki do kwiatów nie znaczy że dzieckiem nie dasz rady się zająć. A co do kwiatów to może lepiej przerzuć się na sztuczne.
Mi też kaktusy umierały xD. A wyobraź sobie że kilkadziesiąt psów nie . Także 2 różne organizmy i nie ma co porównywać :P
Ta ręka do kwiatów to zazwyczaj dobrze ustawione mieszkanie i fart. Taki mały protip: rośliny odżywiają się głównie światłem, woda to taki dodatek. Najważniejsze jest, by je odpowiednio ustawić, żeby miały tak jak lubią (dużo osób wykorzystuje do tego mierniki natężenia światła i bierze pod uwagę zmienianie się go w ciągu dnia - od północy światło jest zupełnie inne niż od południa), a z podlewaniem można sobie dać spokój na rzecz takich gotowych pojemników na wodę - wbija się je w ziemię i rośliny sobie piją ile potrzebują. Jak się skończy to wymiana. Tak się nauczyłam jakie gatunki ile lubią pić - w jednych pojemnik wymieniam co tydzień, w innych nawet co miesiąc. Najprostszą wersją tego jest butelka po wodzie, do góry nogami. Ale lepsze jest z "trąbką" wbitą w ziemię. Poszukaj na YouTube, jest mnóstwo poradników jak dbać o rośliny ale też jakie kupić, żeby czuły się dobrze akurat w tych warunkach jakie mamy.
Spróbuj z wężownicą. Albo z takimi sukulentami, co mają grube liście i rosną do góry - ciężko przelać, ciężko zasuszyć. Powodzenia z roślinami i wszystkiego najlepszego dla syna!
Dobrze, że przypomniałaś mi o podlaniu Andrzeja! Andrzej jest kaktusem, a wszyscy jego przyjaciele, którzy kaktusami nie byli już nie żyją. 😕