#VUm6Y
Zadurzam się z łatwością w facetach, których ledwo znam. Wystarczy mi chwila spędzona z nimi, jedna rozmowa. Ale gorsze jest to, że moje „fazy” dotyczą mężczyzn kompletnie nie dla mnie. Raz jest to żonaty facet w wieku mojego ojca, innym razem niepełnoletni licealista. Wchodzą mi do głowy, nie potrafię przestać o nich myśleć, miewam erotyczne sny z nimi w roli głównej. Trwa to ze dwa miesiące, potem mi przechodzi, ale zaraz spotykam inny obiekt westchnień. I tak w kółko. Rany, jakie to męczące.
Dotychczas wierzyłam w słowa, że do miłości nie ma się co spieszyć i na każdego przyjdzie czas. Teraz przestaję. Bo brak miłości zaczyna mi chyba szkodzić.
Wiesz co jest powodem Twoich faz? To proste: tak bardzo zależy Ci na znalezieniu partnera, że podświadomie przerzucasz swoje zauroczenie z jednej osoby na drugą. Mogę się domyślić czemu tak robisz. Być może masz cichą nadzieję, że wreszcie wypełnisz pustkę w sercu, która dokucza Ci tak bardzo, że nie możesz przestać o tym myśleć. Może dlatego bo w końcu uda Ci się nadrobić to co udało się osiągnąć znajomym, będących w szczęśliwych związkach i planujących wspólną przyszłość. A może zaczynasz myśleć, że związek jest rozwiązaniem wszystkich problemów. I to jest wielki błąd. Ja również popełniałem ten błąd. A prawda jest taka, że to tak nie działa. Nie powinnaś przerzucać swoich uczuć na kogokolwiek kto wykaże minimalne zainteresowanie. Co to, to nie. Zachowaj zdrowy rozsądek i daj sobie czas na poznanie osób, z którymi zawierasz znajomości. Pozwól się rozwijać tym znajomościom w naturalnym tempie. Jeśli trafi się zainteresowany adorator, który również wpadnie Ci w oko - super, tak trzymać! Jeśli nie, to nie jest koniec świata. Zamiast szukać pierwszego lepszego, skup się na własnym rozwoju i pracy nad tym jak być szczęśliwą będąc singielką. Najczęściej jest właśnie tak, że kiedy zaczniesz żyć dla siebie i przestaniesz się tym zadręczać, to właśnie wtedy poznasz kogoś w kim się zakochasz i kto Cię w pełni zaakceptuje. A Ty zaakceptujesz jego. I tego właśnie Ci życzę :)
Brzmi jak horoskop
Nie do końca się zgadzam. Piszesz, jakby ona sama przerzucała uczucia z jednego na drugiego i mogła po prostu przestać to robić, a to nie jest wcale takie łatwe jak piszesz, bo nie jest zależne od nas.
No i też powód jej zauroczeń może być taki jak piszesz, ale wcale nie musi.
Przez 2 lata nie byłam w związku i wcale nie chciałam być, nikogo nie szukałam, wręcz przeciwnie, chciałam odpocząć po trudnym związku i nie wyobrażałam sobie wchodzić w nowy, a mimo to zdarzało mi sie to samo co autorce. Identyko, a szczytem było jak zauroczyłam się w kolesiu z 1 liceum, sama mając 23 lata. Walczyłam z tym bo naprawdę nie chciałam mieć wtedy do czynienia z żadnymi facetami, ale nic na to nie mogłam poradzić, bo nie da się tak po prostu wyłączyć uczuć.
aceofspades "uczucia" da się wyłączyć. Bo to nie są miłości a zauroczenia. To zwykła emocja jak lęk czy agresja. Jak znajduje się źródło problemu czy uświadamia sobie schemat, który do niego prowadzi łatwiej jest się kontrolować. Trudniej przyznać przed sobą, że choć np wmawiamy sobie, że nam dobrze samemu tęsknimy za miłością płynącą ze związku. Czasem trzeba pozwolić sobie to czuć. Przepracować to. Samemu lub z pomocą.
Jezu... tu cała psychoterapia się zadziała na podstawie jednego wyznania. Jak to ludzie czasem potrafią dać komuś receptę na całe zło. Wystarczy przeczytać i nic tylko zacząć wszczynać w życie i być szczęśliwym :D
W pierwszym zdaniu zawarłaś swoją przyczynę kochliwości. Wbrew tobie twój organizm uznał, że jednak należy się spieszyć.
Też tak mam
Ja tam uwazam dalej ze miłość przyjdzie w swoim odpowiednim czasie i powinnas sie tego trzymac! Trzeba troche uwierzyc w przeznaczenie! I no przestac myslec o wszystkich jak na obiekty seksualne! Wiesz przyjdzie w koncu ten jeden na tym bialym koniu i Cie po prostu oczaruje swoim urokiem, uwazam ze milosc prawdziwa istnieje i nie ma co sie z nia spieszyc bo wtedy to nie jest milosc prawdziwa a bardziej cos co na sile probujemy stworzyc
Ale skąd to absolutne przekonanie, że ten jedyny faktycznie przybędzie? Na jakiej podstawie tak uważasz?
Miałam tak za czasów nastolatki i cholernie za tym tęsknię. Serio ci przeszkadza myślenie o kimś? Ja uwielbiam tworzyć sobie scenariusze o wspólnej przyszłości, które nigdy się nie spełnią. Ale im jestem starsza tym ciężej mi się zakochiwac od tak
To znajdź kogoś, kto Ci tak mniej-więcej będzie pasował. Każdy ma potrzebę bliskości, a nie każdy związek kończy się ślubem. Zresztą przyda Ci się wiedza na temat życia w związku, weryfikacja tego czy Twoje oczekiwania mają sens w praktyce.
Wierzysz w milosc od pierwszego wejrzenia czy mam przejsc przed Toba jeszcze raz? :)
No w tym wieku to chyba masz jakiś popęd seksualny. Masz 25 i jeszcze nic ? Normalne, że jest napięcie. Dlatego się interesujesz każdym fajniejszym napotkanym facetem.