#QIYkH

Mój mąż ma sporo rodzeństwa. Nie są jakoś wybitnie zżyci, ale w miarę się dogadują, ja też bez szału, ale dobrze. Z biegiem lat sobie poukładali życie, znaleźli połówki. Niektórych lubiłam mniej, innych bardziej, ale ogólnie z każdym dobrze żyję. Dopóki nie pojawił się X.

X to partner siostry męża. Jeszcze zanim go poznałam, z opowiadań słyszałam, że to rozwodnik z małym dzieckiem, że wygląda i zachowuje się jak buc, ogólnie, że siostrę męża chyba pogięło. Przekornie nastawiona, żeby gościa bronić i dać mu szansę, zaprosiłam ich do nas. Dowiedziałam się, że mój zawód to jeden z najgorszych, na niczym się nie znam, a na koniec jeszcze do męża zaheheszkował, że mu się żona po ślubie roztyła. Lekko skołowana po tym spotkaniu dalej trzymałam się tego, żeby dać gościowi szansę i ciągle wmawiałam sobie, że może coś źle zrozumiałam, że jestem przewrażliwiona. Ale po ponad roku przestałam się łudzić. Gość jest po prostu chamem, szowinistą, bezpodstawnym arogantem i co tam jeszcze, nie tylko w stosunku do mnie. Najbardziej mnie razi, jak traktuje siostrę męża, jak bardzo się przy nim zmieniła. Nawet był okres, że siedział parę miesięcy na lewym L4, a ona trzy roboty ciągnęła i studia zawaliła. No i oczywiście przy dziecku to nic, zawsze jak ich widziałam, to ona wszystko przy nim robiła. Można by jeszcze dużo opowiadać. Ogólnie to cała rodzina albo jawnie ich unika, albo traktuje chłodno neutralnie, poza moim mężem, który zawsze chce się z każdym dogadać. 
Ostatnio się znacznie pogorszyło, w zasadzie odkąd nie zabrałam córki na urodziny jego/ich dziecka. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że już mam plany. Zamiast to przyjąć, zadzwonili do męża za granicę, czy teściowa może córkę tam zabrać. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek byłam tak zła. Potem było jeszcze kilka akcji, gdzie za moimi plecami (nawet nie próbowali mnie pytać) chcieli się spotkać z mężem/i córką, przy tym sypiąc teksty o pantoflarzach itp., raczej nie kryjąc się z tym, że myślą o mnie w kategoriach chimery, sztywniary, śmiejąc się przy tym z moich metod wychowawczych (że 5-latek nie ma tableta, że chodzi spać ok. 20:00 – no beka jakich mało).

Jestem ogólnie wrażliwą i rodzinną osobą, więc bardzo ciężko jest mi to olać, choć staram się. Ale odkąd postanowili na szybkiego wziąć ślub (mąż od razu przejrzał, że wpadli, mimo że zarzekali się, że więcej dzieci nie chcą, kryją się z tym chyba ze wstydu), bardzo pogorszyło mi się w małżeństwie. Mąż chce z nimi dobrze żyć, a ja chcę z nimi mieć najmniej możliwie do czynienia, zwłaszcza moja córka, bo uważam ich za zły wzorzec i wpływ. Mąż bierze do serca teksty o pantoflarzach, mimo że nigdy nie broniłam mu się z kimkolwiek spotykać, nawet z osobami, za którymi nie przepadam. Ja czuję, że mnie nie broni, tym samym przyzwalając na robienie ze mnie zołzy. Zaczyna się to przelewać na inne sfery życia.

Martwię się, co będzie dalej, jak ich dziecko się urodzi. Źle mi z tą sytuacją, gdyż nie wiem, jak trzymać się swoich wartości, nie zaczynając zimnej wojny...
TakaOna100 Odpowiedz

Jeśli Twój mąż ma ochotę tam chodzić to może, Ty możesz ograniczyć się do rodzinnych wspólnych imprez i powiedzieć szczerze, mężowi, jego siostrze i partnerowi jak się czujesz w jego towarzystwie. A z mężem porozmawiaj na temat tego, co cię boli, czy uważa takie komentarze za odpowiednie. Czy chciałby, żeby jego córka spotykała się z takim mężczyzną. Można żyć dobrze z kimś, ale nie ma obowiązku spotykania się i udawania, że czyjeś towarzystwo Cię bawi

Diddl Odpowiedz

Pora żebyś poważnie porozmawiała ze swoim mężem o tym kto jest dla niego ważniejszy - ty i wasze dziecko czy obcy facet, który cię nie szanuje (a on jak wynika z wyznania nie stanął w twojej obronie) i zapewne jego siostry też (no ale skoro jej życie z takim odpowiada, to jej sprawa), czy naprawdę teksy innych są dla niego ważne, mimo że jak sama napisałaś, nigdy nie broniłaś mu nigdy się z nikim spotykać i czy chciałby, żeby wasza córka czerpała wzorzec z jego siostry i jej męża? Jeśli rozmowa nic nie da, to niestety będziesz musiała się zastanowić nad przyszłością tego małżeństwa.

Swoją drogą zastanawia mnie to, że po rozwodzie to on dostał opiekę nad dzieckiem, a nie matka. Co z matką jego dziecka? Nie wierzę że on w trakcie pierwszego małżeństwa był zaangażowanym ojcem, zajmował się swoim dzieckiem, tak że sąd zdecydował się jemu powierzyć opiekę, a nie matce jak to zwykle bywa, a po związaniu się z siostrą twojego męża nagle się zmienił i przestał się zajmować dzieckiem.

Dragomir Odpowiedz

Czyli wizjonerzy przewidzieli że zmienisz się w zołzę.

TakaOna100

Co za idiotyczny komentarz

rzr Odpowiedz

Nic z tym nie zrobisz, tj. siostra Twojego męża musi sama dojść do tego, że to pomyłka. Ty możesz jedynie "ograniczać straty" uświadamiając otoczenie, że to Twoje spojrzenie jest bardziej właściwe, a nie jego.

Bo jak rozumiem, facet który zaliczył już jedną porażkę życiową w postaci rozwodu i rozbicia rodzi, teraz wymądrza się co do tego jak się powinno budować związek i wychowywać dzieci, tak? Szkoda zatem, że tych swoich złotych rad nie stosował w poprzednim małżeństwie...może by się nie rozpadło.

Wyśmiewanie braku tabletu dla 5-latka - podetknij wszystkim wyniki badań i linki do programów o uzależnieniu najmłodszych od treści cyfrowych, mówiących o tym jakie przebodźcowanie i spustoszenie w dopiero co kształtującym się mózgu dziecka robi wczesna ekspozycja na treści cyfrowe.

Mam nadzieję, że pozostałych rzeczy jak siedzenie na lewym L4 czy wciśnięcie siostrze Twojego męża swojego dziecka do zajmowania się nim, nie musisz Twojej rodzinie tłumaczyć

Dodaj anonimowe wyznanie