#VUOPg

Wyznanie bezdzietnej lambadziary, co uśmiechu bombelka nie docenia.

A tak konkretnie to mnie uj strzela, jak patrzę na szczyla, który nie ma pięciu lat, a już rodzinę terroryzuje. Chyba, bo ta rodzina to nawet zadowolona się wydaje.

Dzieciak dojechał w życiu więcej telefonów, niż ma lat. Ale nie szkodzi. Tatuś kupi nowy. Nie jakiś najtańszy, bo przecież ten gówniak ma tyle gier i aplikacji, że sprzęt musi być pojemny i szybki. I duży. Spędza z nim przynajmniej 10 godzin dziennie, o ile długo śpi. Bo jak nie, to i z 12 ponad. Wstaje z telefonem, matka śniadanie zrobi i nakarmi niczym dziecko chore, bo młody z nosem w telefonie. Za dużo płatków? Wypluje matce na twarz, włosy, w przypływie łaski na dywan. Czy to w domu, czy na rodzinnej imprezie. Zero reakcji rodzica.
Prócz telefonu dzieciak ma konsolę, laptopa, tablet. Ale to telefon jest numerem jeden ładowanym po 3 razy na dzień, którego nie odkłada na dłużej niż 10 minut. Serio. W toalecie mama mu trzyma i wyciera, rąk on nie myje, bo z telefonem raczej ciężko. Zresztą po co myć, skoro można wytrzeć w obrus, spodnie taty albo białą sukienkę babci.

Trzeba mu przyznać, że sprzęty te obsługuje lepiej niż matka i ojciec razem wzięci, ale co z tego, skoro nawet mówić normalnie nie umie? Mówi w tylko sobie znanym języku na zasadzie "bafenytut" co oczywiście oznacza obiad. No ja nie wiedziałam, więc zostałam przez gnojka ugryziona. Reakcja rodziców żadna, nawet na mój nie-lekki opieprz gówniaka.

Na urodziny dostał wypasione prezenty - nie wszystkie, bo ja kupiłam ze złośliwości pewnie książkę z ćwiczeniami logopedycznymi, zeszyt zadań dla 4- i 5-latka, coby poziomu nie zawyżać, i nietanią zabawkę z modnej bajki. Ale nikt nie dał mu tych 45 zabawek, które reklamują, ani przenośnej konsoli, więc w furii kopał i gniótł pozostałe prezenty. Zgadnijcie, co na to rodzice.

I w końcu... matka albo zauważa problem, albo już nie chce jej się bombelka pilnować, bo wysyła go do przedszkola. Pierwszy tydzień walił głową w ścianę i na zmianę żądał od przedszkolanki jej telefonu, żeby mógł gry pościągać, bo chociaż mama spakowała mu telefon i ładowarkę (i w sumie nic więcej, bo co mu do szczęścia potrzebne?), to wychowawczynie zarekwirowały. 5 dni z rzędu. I codziennie mówiły matce, jak jej dziecko się zachowuje. Przecież w domu tak nie robi, więc problem jest w wychowawczyniach i one się dzieckiem zająć nie potrafią. Z dziecka czubka nie da zrobić i do psychologa nie pójdzie.

Młody zmienia przedszkola, ale panie wszędzie są głupie i niedouczone, a dzieci nienormalne, ograniczone i zacofane, skoro nie chcą grać z nim w gefuhyhy na telefonie. Wolą puzzle i zabawę w strażaków, ale on nie wie co to.

Nie będę zaskoczona, jak za 10 lat matkę w piwnicy zamknie, bo mu na papierosy nie dała.
Nie mój cyrk, nie moje małpy, ale z satysfakcją powiem "a nie mówiłam?".
Angel12345 Odpowiedz

I to nie dzieci tylko rodziców trzeba winić. Ktoś kiedyś powiedział. " z czasem, mamy coraz lepszych rodziców, ale coraz gorsze dzieci". Moje dzieciaki mają 5l chlopaki i 6l córa, same robią sobie śniadanie i nie potrzebują mnie w toalecie, czy też kiedy biorą prysznic. Ja po nich nie sprzątam, sami odnoszą talerze do kuchni, czy też brudne ubrania do koszyka, czy też sprzątają zabawki. Obiecałam sobie że nie wychowam współczesnych kalek. Co by nie było, wciąż wierzymy w Mikołaja, wróżki, elfy i co tam jeszcze jest, bo dzieci muszą być dziećmi, ale my rodzice wyznaczamy granice.

TabascoNincja

Dokladnie. To wyobraz sobie, jaka jestem wsciekla, gdy partner zniszczyl miesiace mojej pracy. Poszlam do szpitala, wrocilam po kilku dniach, noc nadchodzi - corka wydziera sie, jak opetana, bo nie chce jeszcze spac. I darla sie przez 2 godziny. Bo tatus jej pozwalal nie spac, jak nie chciala.
I teraz musze uczyc dziecko spac od nowa... A taka grzeczna byla :D
Czlowiek nawet pochorowac sie nie moze w spokoju.

RollyPolly

@TabascoNincja to u mnie na odwrót. Jak poszłam na tydzień do szpitala, to po powrocie nie poznałam syna. Sam się zaczął ubierać, ogarniał toaletę, itp. A jak ja byłam, to tylko "mamo pomóż, mamo ja sam nie potrafię". Z ojcem krótka piłka - ja Ci wytłumaczę jak, ale zrobić masz sam.

MatkaDzieciom

Ale z Ciebie wyrodna matka 😁
Mi cycki opadają jak słyszę, że 3latek dopiero uczy się w "majteczkach treningowych" nie robić pod siebie, bo wcześniej nie był "psychicznie gotowy". A ostatnio nawet 5latka w pieluchach widziałam i matka jego narzekała, że nie ma większych rozmiarów. (Dzieciak też chodzić nie musiał, bo ciągle w wózku wożony).

Olusza

@MatkaDzieciom, a jesteś pewna, że to 5letnie dziecko nie było chore? Niestety jest wiele chorób, które opóźniają rozwój dziecka, zaburzają jego motorykę, wypróżnienie itp. Czasem gdy nie znamy sytuacji to nie warto oceniać

MatkaDzieciom

Olusza - tak, było chore - na rodziców debili.

Odpowiedz

Uzupełniając:
Dzieciak telefon dostał, jak tylko zaczął siedzieć, wtedy dupy nikomu nie zawracał.
Na jakiekolwiek moje "nie rób tak, to boli, sprawia przykrość" albo bardziej stanowcze "przestań mnie kopać!" bachor się uśmiechał, a matka zapewniała, że "on na pewno nie chciał cię opluć/ kopnąć/ ugryźć".
Zapytacie, gdzie ojciec? W pracy. Im dzieciak starszy, tym więcej tata czasu w pracy spędza. Nie wiem, czy pieniędzy już zaczęło brakować na wszystkie fanaberie, czy też ma dość.
Część dalszej rodziny pokazuje się raz w roku na 2 godziny, oficjalnie nie mając czasu, a mniej oficjalnie mają lepsze zajęcie w święta, niż wysłuchiwanie ryków, pisków i żądań małego królewicza.
I to by było na tyle.

zapomneotymkoncie

Może praca ojca ma imię........

bazienka

bylo jego kopnac albo ugryzc ( z umiarkowana sila) rowniez

MrsMarvel

Weźcie mnie za psychopatkę ale ja bym dzieciakowi oddała. Może nie z taką siłą, jaką bym uderzyła dwumetrowego Pudziana, ale tak by go zabolało. I nie, nie miałabym skrupułów, skoro rodzice mają to w dupie to ktoś musi to zrobić.

jankostanko33

Ja bym strzelił ale nie "bombelka", tylko tych pożal się Boże rodziców. W dupie mają swoje dziecko, dają mu telefon, żeby siedział spokojnie i gitary nie zawracał, a młody się chowa zupełnie dziko.

niebieskieokulary

A czemu mielibyśmy tu być? Przemocy ze strony rodziców nie ma, tylko brak wychowania. No i jest to ten typ rodziców przez których wychowanie bez bicia jest postrzegane jako brak wychowania, działanie na niekorzyść dziecka. Rodziców przydałoby się za włosy do psychologa zaciągnąć ale raczej i to nic nie da. Dzieciak będzie miał potem ciężko

Zaklina1887

Aż mi się Dorota Zawadzka przypomina i karny język...

NiskaDzikuska

Z dzieciakami działa jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Szczypiesz mnie? To ja tez szczypnę. Bijesz? „Oddam” (na zasadzie bardziej wystraszę, coś w podobie, coś zawsze można wymyślić. Jestem najstarsza siostra w rodzinie, plus całe kuzynostwo, ostatni dzieciak teraz 11 (ja 32). Jakoś żadne z dzieci nie ma problemów a i dzieciaki które traktowałam jak niania byłam - złoto. I akcje bolesne wszędzie rodzicom meldowałam - dzieciaki rosną wspaniałe, są miłe, bicie gryzienie etc skończyły się na próbowaniu. No ale.. trzeba mieć choć trochę chęci i podejścia, a dzieciak już najmłodszy to lepszy funfel i więcej radości niż ktokolwiek/ cokolwiek innego. Na każdego osobnika jest sposób który podziała ;)

Franz1983 Odpowiedz

Takim "rodzicom" powinno się dzieci zabierać. To nie są pojedyncze przypadki niestety. Mam dwoje nauczycieli w rodzinie i jak posłucham jak wredne i roszczeniowe potrafią być te bachory to mózg mi się zawiesza. Oczywiście w każdym przypadku rodzice problemu nie widzą i zrzucają winę na szkołę. I jak za 20 lat te gnoje dorosną i przyjdzie czas żeby iść do pracy to dopiero będziemy mieli Meksyk

Lelcia

Takie osoby będą nieprzystosowane do życia w społeczeństwie. Sama znam jednego takiego chłopca - jest w wieku wczesnoszkolnym, przez to że jest taki roszczeniowy żadne dziecko nie chce się z nim bawić. Co najlepsze młody ma starszego brata, różnica wieku dość spora, bo brat ma już żonę, mieszkają na swoim. Dość ogarnięty bym rzekła. I mnie to zastanawia, skoro rodzicom udało się wychować jednego syna, to czemu totalnie olali wychowanie drugiego. Przykład? Wesele brata, w domu: młody uderzył dziewczynkę, bo usiadła da krześle, na którym on chciał usiąść. Dziewczyna się popłakała, co było dalej? Oczywiście że ONA musiała mu ustąpić, bo on biedy, mały (wiekowo podobnie...), no i dla niego to stresujący dzień bo brat się żeni... Nawet nie musiał przepraszać... Kolejnego przykładu daleko szukać nie trzeba, ten sam dzień, a młody przy gościach obraża dziadka od najgorszych, rodzice? Zero reakcji. Ja się pytam co się z nimi stało.

StaryTapczan Odpowiedz

Pode mną mieszkały takie rozwydrzone bachory. Co prawda nie siedziały z nosem w telefonach, ale to co robiły, przechodziło ludzkie pojęcie. Raz mama wzięła jednego do nas, bo jego matka musiała coś załatwić. Smarkacz miał trzy lata i zaczął bić mojego psa. Zareagowałam natychmiast, a on się zaczął na mnie drzeć, że mu nie pozwalam. Próbował go dalej bić i nic nie działało, musiałam zamknąć psa na klucz w innym pokoju. Reakcja jego matki, gdy jej o tym powiedziałam? "Mały jest, nie rozumie". Starszy, wtedy sześcioletni, rzucał swoim rowerem o samochód mojego ojca. Reakcja matki, kiedy ojciec do niej poszedł? Mały jest, nie rozumie. Ten sam, starszy, naspraszał do siebie kolegów i wbili nam do ogródka. Połamali jabłonkę, którą ojciec posadził rok wcześniej, zniszczyli kwiaty mojej mamy, porozrzucali konewki, wiaderka, wszystko. Jego rodzice byli w swoim ogrodzie obok, widzieli i nie reagowali, dopiero inni sąsiedzi powiedzieli mamie, kto nam zniszczył ogródek. Reakcja taka sama- mały jest, nie rozumie. Starszy przeklinał jak szewc. "Ku*wa, spie*dalaj, ch*ju" itd. Przy rodzicach i dziadkach oraz bezpośrednio do nich, no ale mały jest, nie rozumie. Szlag mnie trafiał każdego dnia, do dorosłych sąsiadów mówił po imieniu, "Cześć, Maryśka", bo rodzice pozwolili. A "Maryśka" do gadania nic nie ma i musi akceptować fakt, że jakiś gówniarz będzie mówił do niej na "ty", bo na jej sprzeciw reagował "Mama mi pozwala, to mogę, nie ty decydujesz". A matka? "Da pani spokój, mały jest, nie rozumie". Myślałam, że uduszę, po prostu ich kiedyś duszę. Na szczęście wyjechali do Niemiec i są teraz Niemcami. Słyszałam, że sąsiedzi mają z nimi piekło, ich matka żaliła się, jak ostatnio tu byli, że sąsiedzi skargi piszą na nich i ich dzieci i jak tak dalej pójdzie, to będzie miała problemy. Ale mnie to wali, przynajmniej spokój jest.

Cmonika

@StaryTapczan Ale wyjechanie nie czyni ich od razu Niemcami

StaryTapczan

Cmonika, ja to wiem. Napisałam to prześmiewczo, bo moja sąsiadka uważa się już za Niemkę, bo od trzech lat tam mieszka. Ona "jest" Niemką, sama siebie tak nazywa.

Cmonika

@StaryTapczan Ah, o to chodzi. Nie rozpoznalam ironii.

Soupolinio Odpowiedz

Jakbym czytała historię mojej mamy która jest przedszkolanka. Psycholog nie, bo przecież "moje dziecko jest normalne". Wg madki normalne jest zwracanie się do starszych babeczek "dziwki jebane"...

Akwamarynowa Odpowiedz

To, że dzieci są jakie są, to nie jest ich wina, tylko rodziców, bo tego ich uczą i na to pozwalają.

Feniks06

Niby tak. Z drugiej strony dziecko to nie pies by zawsze za zachowanie obwiniać właściciela.

Sathi

@Feniks06 ale wiesz, jak od urodzenia dziecko jest właściwie zdane na siebie i jedyne co pozna od rodziców to telefon i gry, to nie można od niego wymagać, że się samo czegoś nauczy. Skąd taki dzieć ma wiedzieć, że nie wolno bić, niszczyć zabawek itp itd, skoro nikt go tego nie nauczył? jeżeli dzieciak z wyznania nawet mówić nie umie, to rodzice zawalili po całej linii i nie ma tu żadnego wytłumaczenia.

typowykamil Odpowiedz

Strach się bać co będzie gdy te małe kaszojady dorosną...

Narri Odpowiedz

Byłam w zeszłym roku w restauracji ze znajomymi. Niedaleko przy stoliku siedziało kilka osób dorosłych plus dziecko ok 1-1,5 roku. Byliśmy tam ze 2-3h, tamci przyszli przed nami i wyszli po nas. Dzieciak cały czas przesiedział z telefonem w ręku. Bardzo zwracalismy na niego uwagę, bo my byliśmy wtedy z roczniakiem, z całą torbą zabawek, żeby się dziecko nie nudziło. Sam lokal też wybraliśmy dlatego, że był w nim kącik dla dzieci. No ale rodzice mieli spokój i mogli na spokojnie pogadać.

Cmonika

@OneOfTheMany Wydaje mi sie, że troszkę przesadzasz. Może matka nie miała żadnych zabawek ani niczego, co mogła dać dziecku, by się uspokoiło, więc po prostu włączyła mu te bajke. I to normalne, że NIEMOWLĘ robi histerię o byle co. Mam dwuletnią siostrę, która też czasem się wkurzy jak coś co robi jej nie wyjdzie. Jest nerwowa i potrafi nawet uderzać się w głowę w takich sytuacjach. Ale to normalne i nie czyni dziecka rozpieszczonym!

Cmonika

@OneOfTheMany Kazde dziecko robi histerie gdy czegos chce.

Katharssis

Akurat w kwestii dzieciaka w restauracji stanę trochę w obronie matki - sama staram się chować trzyletnią teraz córkę bez dostępu do telefonu, nawet nie prosi o niego, bo nigdy nie dostawała - ot, czasem jakieś zdjęcia rodzinne jej pokażę. Ale w momencie kiedy jest zmęczona, wszystkie inne zabawki się znudziły, a ja chcę mieć jeszcze chwilę wolnego - pozwalam jej posiedzieć nawet godzinę z nosem w telefonie, przy jakiś piosenkach dla dzieci czy czymś. Rzadko bo rzadko, ostatnio jakoś w styczniu się zdarzyło, ale jednak, więc nie ma co po jednej sytuacji ocenoac całego wychowania.

Narri

@Katharssis myślę, że jest tu znaczące, że Twoja córka ma 3 lata, a dziecko z restauracji trochę ponad rok. Dziecko 3 letnie zajmie się kolorowanką, wysłucha dłuższej czytanej bajki, tak samo zajmie się telefonem. Roczne dziecko, które nie dostaje normalnie telefonu to raczej zrobi nim "bam" niż skupi się na bajce. Przynajmniej tak z mojego doswiadczenia

Emocjaaaa Odpowiedz

U nas w domu telewizor tak naprawde działa rano jak puszczamy piosenki z yt i tanczymy razem
Potem caly dzien aktywny spacer, zakupy i plac zabaw. Powrot do domu razem robimy obiad O 16po obiedzie 1 odcinek smerfów i drzemka. Potem znow zabawy do wieczora 21 kąpiel bajeczka ale czytana i córka spi
Nie wyobrażam sobie nawet dać jej telefonu czy usadzic cały dzień przed tv

Darkman

Jesteś wspaniałą mamą.:)

Seokjin Odpowiedz

Nie cierpię takich pasożytów

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie