Wczoraj wyszłam ze znajomymi na miasto - na jedno piwo. Wiadomo, na jednym się nie skończyło. Wróciłam dosyć pijana, ale że ode mnie śmierdziało, a miałam jeszcze siłę, to postanowiłam się umyć. Tak, umyłam się. Świeżo odpakowaną... kostką toaletową.
Dodaj anonimowe wyznanie
Przynajmniej zabiłaś 99,9% bakterii :D
I ten zapach ;) powiew bryzy ;D
Komentarz rozwala ;D
A co z pozostałymi 0,1% ?
Zjadła
Pozostałe 0,1% alkohol zabił
Zawsze myślę o tej jednej samotnej bakterii, która nie została zabita:<
Jak ona musi się czuć? :c Taka samotna :C (chwilowo)
Kupiłam sobie kiedyś antybakteryjne mydełko do twarzy. Ktoś celowo lub nie odłożył je w inne miejsce, a ja nieświadomie przez tydzień kurację kontynuowałam mydełkiem do odplamiania tkanin- nie, nie odplamiło mnie niestety;/
Moja mama kiedyś takie wystawila w łazience na pozniej. Brat nie patrząc co to, rozwinął i się umył. Potem był zdziwiony że go swędzi skóra
Chociaż pachniało od Ciebie morską świeżością :D
Zawsze mogło być gorzej. Mogłaś umyć się już napoczętą :v
Mój kuzyn zjadł kiedyś kostkę toaletową :D
Nie bolalo jak namydlilas sie w miejscach intymnych? Czy to nie ma właściwości żrących ?
Ja nigdy nie myje miejsce inymne mydłem, tylko specjalnym żelem, wole juz samą wodą niż mydłem ktore jest do całego ciała
Ty nigdy. Ale ona po pijaku się myła, więc może "namydliła" wszędzie,na całym ciele? ;)
Przynajmniej byłaś umyta : D
hahaha :D
Już się bałam, że umyłaś się kupą.
Wszystko psujesz ;( już zdążyłam zapomnieć o wyznaniach z kupą