#VQGQQ
I tak sobie żyłem, zero kolegów, dziewczyn, imprez. Wszyscy w szkole cały dzień się śmieją, ktoś im zwróci uwagę to udają, że przepraszają i zaraz zaczyna się znowu. Dziewczyny nazywają cię beką smalcu, chłopaki na WF-ie pytają trenera, czy mogę nie grać w piłkę, bo i tak jestem za wolny, trener się zgadza, bo i tak jestem za gruby na grę. Jedyni dwaj koledzy stwierdzają, że nie mogą się ze mną pokazywać, bo dziewczyny się z nich śmieją, że kolegują się z taką tłustą baryłą. Oczywiście o imprezie, wycieczce mogę zapomnieć. Nawet gdyby mnie rodzice puścili, to i tak nikt mnie tam nie chciał. Gdy czasem się przemogłem i przyszedłem na jakieś spotkanie, zwykle i tak wyszedłem po pół godzinie, bo miałem dosyć wyzwisk.
Matura zdana, wyjeżdżam na studia do innego miasta. Pierwsza decyzja - schudnąć. Przez rok straciłem połowę wagi. Nauczyłem się kontaktować z ludźmi. Zacząłem żyć jak normalny człowiek. Ale zacząłem z czasem bać się jedzenia. Byłem szczupły, ale gdy patrzyłem na jakikolwiek posiłek włączał się strach. Zjem to, znowu będę beką smalcu, znowu będę co noc chciał umrzeć, znowu wszyscy się będą śmiali, lepiej zostaw to, nic nie jedz, jeśli już zjadłeś, to wyrzygaj. Dostałem anemii. Lekarz, do którego trafiłem był na szczęście bardzo zaangażowany w swoją pracę. Wysłał mnie do psychologa i dietetyka. Diagnoza - anoreksja. Jestem w trakcie leczenia. Z rodziną nie utrzymuję kontaktu, mam do nich za dużo żalu. Spotkałem ludzi z podobnymi problemami. Trochę mi z nimi lżej, wspieramy się nawzajem. W zeszłym tygodniu po raz pierwszy od dawna zjedliśmy razem dwudaniowy obiad. Nawet z małym deserem. Nikt go nie zwrócił, ja powoli przestaję się bać.
Będzie lepiej, trzymajcie kciuki.
Trzymam! Jesteś dzielny, silny, twardo stąpający po ziemi - będzie super, zobaczysz. Strach zmieni się w zdrowe nawyki. Powodzenia, ale i gratulacje bo ciężko na wszystko pracujesz!
Trzymam! Życzę dalszych sukcesów w walce z chorobą!
Moja teściowa tak właśnie próbuje utluczyc mi dziecko. Za każdym razem gdy tam jedziemy nakłada mu pełną miche kluskow i rosołu ,a gdy nie wszystko zje to zaczyna gadać ,ze bardzo mało zjadł ,a tłumaczenia,ze 6 letnie dziecko ma połowę mniejszy żołądek od dorosłego nic nie dają. Po dwu daniowym obiedzie zaraz zaczyna mu wciskać banana lub coś słodkiego . Nie minie godzina ,a ona robi mu kanapki bo napewno już jest głodny i tym właśnie sposobem utluczyla swoje dzieci . Mój mąż ma na szczęście tylko lekka nadwagę ,ale jego rodzeństwo już niestety jest otyle. Nigdy w życiu nie zostawię tam dziecka na parę dni ,choć nie raz padala propozycja żeby został na wakacje bo gdybym go odebrala to by ważył z 5 kg więcej.
kluskow :D utuczyla*
A tak serio, to tesciowa wywiera niezdrowa presje na dziecko. Powinnas przy stole wziac inny talerz i odlozyc polowe, zeby dzieciak nie mial presji zjedzenia calej porcji. Albo glosno powiedz dziecku: nie musisz jesc wszystkiego, zjedz polowe. I uczyc dziecko odmawiania i nie dawania sie nabrac na gadanie: bo babci bedzie przykro.
Ja uczyłem dziecko odmawiania. A potem poszło do przedszkola.
A no faktycznie utuczyc mój błąd,a jeśli chodzi o kluski to tak mówię na makaron ,często tak się mówi w mojej rodzinie, więc pewnie dlatego :)
Ja trzymam!
Udało Ci się zrzucić tak dużo, udało Ci się walczyć o siebie mimo przeciwności, teraz uda Ci się wyjść z tego i żyć zdrowo! Trzymam kciuki! Brawo dla Ciebie. Dasz radę, zobacz jaką drogę przeszedłeś, teraz będzie dużo lepiej!
Oby tak dalej! Dzielny z Ciebie facet
Wiem, co przeżywasz. Trzymam kciuki!
Trzymamy! ;)
Dasz radę, trzymam kciuki :)
Dasz radę! Wierzę w Ciebie i trzymam kciuki :)