#VOUVk
Pracowałem kiedyś w małej firmie, która zaczęła się rozrastać. Wraz ze wzrostem obrotów (i zysków) przybywało pracowników, którzy w pocie czoła wypracowywali naszemu szefowi fajny, sportowy samochód. Marki nie zdradzę, ale inne są gorsze.
Dział handlowo-księgowy dłubał sobie wesoło, natomiast techniczny przestawał sobie dawać radę z rosnącą ilością napływających zleceń. Parafrazując pełną skromności wypowiedź pewnego francuskiego króla, dział techniczny to byłem ja. Problemy narastały, aż w końcu szef sknera zaakceptował konieczność jego podwojenia.
Po anonsie w prasie napłynął spory strumyk teczek z aplikacjami, tworząc wcale zgrabny stosik. Dwie teczki zostały wysortowane na bok. Czujne oko żony szefa wyłowiło dwie aplikantki o ponadprzeciętnej urodzie. Dobrze zrobione fotografie ukazywały zmysłową blondynkę i czarującą brunetkę. Żona szefa wezwała mnie i szefa na dywanik, podniosła obie teczki, po czym oznajmiła głosem, w którym pobrzmiewała stal: "Zapomnijcie o nich".
Po tym dictum szefowi wyraźnie opadł entuzjazm dla procesu rekrutacji i scedował całą resztę w moje ręce. Przestudiowałem więc aplikacje i ułożyłem je według własnych kryteriów, totalnie olewając poprawność polityczną czy też równość szans. Dla panów ustawiłem wyższą poprzeczkę fachowości, panie poniżej trzydziestki w zasadzie od razu do odstrzału. Praca była bardzo specyficzna, a wdrażanie mozolne i pracochłonne. Oczywiście w 100% spadało to na moje barki. Postanowiłem więc ułatwić sobie życie.
Umowę dostała kobieta ok. pięćdziesiątki. Spokojna, bez specjalnych wahań nastrojów, wykonująca polecenia bez sprzeciwów i chętna do nauki.
Na swoją obronę dodam: po ok. roku mogła już pracować całkowicie samodzielnie. Gdy odchodziłem z tamtej firmy, została jej ostoją i miała niejako gwarancję zatrudnienia aż do emerytury.
Po roku wdrażania pani po .50 dała sobie radę z pracą znacznie przekraczającą to, co rok wcześniej "krul" ogarniał? ;)
O, pardą. Nie ogarniał właśnie i dlatego trzeba było babeczkę zatrudnić. Od tego czasu zlecenia oczywiście nadal napływały rosnąco. Babeczka ogarnia "krulestwo" sama. Wnioski zostawiam Wam :)
Jeżeli miała doświadczenie na podobnym stanowisku, to możliwe.
@Msci dziwne. Sam "krul" sobie rady nie dawał, chociaż pracy miał mniej.
Mogła pracować całkowicie samodzielnie, to znaczy że nie potrzebowała już pomocy we wdrażaniu i radziła sobie sama z zadaniami, a nie że wyrabiała 200% normy.
@Dragomir
"natomiast techniczny przestawal sobie dawac rade z rosnaca iloscia naplywajacych zlecen."
"dzial techniczny to bylem ja"
"Problemy narastaly, az w koncu szef sknera zaakceptowal koniecznosc jego podwojenia."
Krul przestał sobie dawać radę.
Zlecenia napływały rosnąco.
Zatrudniono drugą osobę.
Krul odszedł.
Jedna osoba ogarniała więcej niż krul. Przyuczona seniorka.
Znaczy dokładnie to co napisałam.
No nie wiem. Jest napisane tylko, że autor odszedł, a miła Pani pracowała "samodzielnie" czyli nie tyle sama, co nie potrzebowała pomocy. Może wtedy już zespół liczył np. jeszcze 3 praktykantów...
Jaglanka zgadzam się. Po za tym starsza osoba może mniej się skarżyć. Co wcale nie oznacza że daje sobie lepiej radę od autora.
Przestańcie wyciągać krzywdzące wnioski bez odpowiedniej ilości informacji. Dopowiadanie sobie jest strasznie głupie.
@Smutnabula piszesz, żeby nie dopisywać rzeczy, których w wyznaniu nie ma, a potem zgadzasz się z Jaglanką, która właśnie wyciągnęła dodatkowych 3 pracowników z kapelusza.
I rest my case.
dnoiwodorosty chodziło o to że jaglanka zauważyła że autor napisał tylko że odszedł i wysnuła możliwości (nie założenia!) że mogło być inaczej.
Mogę wymyślić jeszcze więcej propozycji i każda będzie pasować do tego wyznania. Może np. Autor wyleciał, bo kradł kolegom kanapki i zaraz potem zaczęli szukać kogoś na jego miesjce ;). Ale nie twierdzę, że mam rację. Jasne, że można sobie dopowiadać. Nawet nie da się tego nie robić, bo odbiór tekstu pisanego jest rzeczą bardzo subiektywną. Chodzi mi tylko o to żeby odróżniać dopowiedzenia od treści wyznania i przez własne domysły nie nabierać niechęci do innych ludzi.
Chyba głównymi czynnikami branymi pod uwagę powinny być kwalifikacje i doświadczenie. W niektórych sytuacjach także cechy charakteru (zależnie od specyfikacji pracy). Odnośnie wyglądu - jeżeli ktoś nie zajmuje się obsługą bezpośrednią klienta, to może mieć aparycje jak górski troll, byle miał odpowiednie kwalifikacje. Trochę inna sprawa, jeżeli dana osoba w związku z pełnionymi funkcjami ma kontakt z klientami, ale tu wrodzona uroda nie jest jakoś ważna, jak ktoś prezentuje się schludnie i zadbanie. To samo wiek. To nieprawda, że wszystkie starsze osoby są wolne, schorowane, słabo ogarnięte, nie nadążają za nowymi technologiami, a ich stosunek do klienta jest rodem z PRL-u. Z drugiej strony laska 10/10 wcale nie musi być tępą, pustą lalą.
Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji każdej osoby.
Wygląd jest bardzo problematyczny. Ja wyglądam bardzo młodo (ok. 10 lat młodziej niż w rzeczywistości - kwestia genów. Matka ma ten problem, dziadek do 75 wyglądał jak 50). A że jestem osobą bardzo aktywną na różnych polach to szlag mnie trafia gdy w urzędzie lub jakimś nowym środowisku próbują umniejszać moją wiedzę lub zdolności, "bo młoda to się nie zna". Pomijając już że z szafy wyrzuciłam wszystko co ma dekolt bo stwierdzenie że "załatwiłam coś na cycki" zaczynało być obmierzłe.
Wjeżdżaj na seksizm i nierówności.
Odrzuć wszystkie kandydatki przed 30 rokiem życia xD
Ależ ty jesteś szlachetny. Pozwoliłeś pracować kobiecie kompetentnej i odpowiedniej na to stanowisko.
To albo "olewając poprawność polityczną czy też równość szans", albo "Dla panów ustawiłem wyższą poprzeczkę fachowości, panie poniżej trzydziestki w zasadzie od razu do odstrzału".
Sam sobie zaprzeczyłeś w dwóch zdaniach.
Nie zaprzeczył, tylko potwierdził. OLEWAJĄC równość szans, poprawność polityczną... Nie ma równych szans, skoro młodsze kandydatki odrzucił ze względu na wiek, od facetów wymagał więcej.
O super, jestem po 20, kończę studia i będę przez samozwańczego "krula" odrzucona, bo nie mam 30 skończonej, czyli dopóki będę w sile wieku rozrodczego to nie mogę się rozwijać, nie mogę się uczyć na stanowisko, nie będę brana pod uwagę przy ewentualnej rekrutacji, to jest przerażające.
@Slimshady przerażające jest to, jak wiele osób zgadza się z tym wyznaniem. I jeszcze bardziej przerażajace - jak wiele kobiet stanie tu na rzęsach, żeby "krula" usprawiedliwić.
@dnoiwodorosty- to nie tak, że nie rozumiem spojrzenia pracodawcy, wiadomo obawa przed l4, dodatkowo często kobiety same "załatwiają" w ten sposób pracodawcę. Mimo że jestem młoda i jestem dość świeża na rynku pracy to trafiłam już na dziewczynę, która świadoma tego, że jest w ciąży chciała znaleźć pracę tylko po to, aby za moment rzucić zwolnienie lekarskie. O ile jestem w stanie zrozumieć panią Grażynkę z osiedlowego, która szuka pomocy i obawia się zatrudnienia kogoś młodego, o tyle raczej na specjalistyczne stanowisko nie będzie przyjmować się kobieta, która zaraz chce uciec świadomie na macierzyński.
Bo tak powinno być. W pierwszej kolejności powinny się liczyć kompetencje. Wygląd powinien być brany pod uwagę, gdy to jest naprawdę istotne np. praca modelki. Miałem już w życiu parokrotnie wątpliwą przyjemność pracować z takimi "laskami" przyjętymi chyba tylko za wygląd. Co z tego że ładna, jak głupia, robi błędy które ktoś musi poprawiać, albo najprostrzej sprawy nie potrafi załatwić jak należy. A jak do tego się doda zbyt wysokie mniemanie o sobie takiej paniusi to już tragedia.
"krul" akurat nie patrzył na kompetencje.
Dno, a na co patrzył?
@Pucca dobre pytanie. Bo w wyznaniu nic się nie trzyma kupy. Jedno zdanie przeczy drugiemu.
Widzisz, a ja na przykład całe studia inżynieryjne musiałam udawać że nie łapię aluzji prowadzących zajęcia którzy próbowali wyciągać mnie na randki ( być może wykażę się brakiem taktu, ale nie pojmuję jak starzy faceci mogą myśleć, że są atrakcyjni dla dwudziestokilkulatek), a do rekrutacji wysyłam CV bez zdjęcia. Mam porządne kwalifikacje, jestem bezkonfliktowa i ciężko pracuję, ale i tak niektórzy współpracownicy patrzą na mnie jak na kawał mięsa. Może uda się nam zgodzić , że seksizm nikomu nie służy?
@Maria26 ja się z Tobą zgadzam na 100%. Akurat sporo wiem na temat tego, jak studia inżynieryjne (lub na innym kierunku, opanowanym przez mężczyzn) mogą wyglądać dla atrakcyjnych dziewcząt. Współczuję. Bądź jedną z tych, które zmienią ten chory stan rzeczy.
Koniec końców wybrałeś mądrze, bo to Ty miałeś głównie pracować z tą osobą. Miło popatrzeć na ładnych ludzi w pracy, ale jeśli średnio łapią to szkoda na nich czasu.
Średnio łapią, bo mają blond włosy?
Ale gdybyś zatrudnił młodą blondynkę i dzięki niej w wieku 30 lat przestał być prawiczkiem jak ... (tu każdy wpisuje ulubieńca z anonimowych) to za opowiadanie by było dużo więcej punktów.
A dlaczego uważasz że każda ładna blondynka musi się puszczać z każdym kolegą z pracy?
@egzemita rozczaruję cię, ładne kobiety po ścisłych kierunkach zwykle mają dość oleju w głowie żeby traktować takich desperatów z nadmierną wręcz uprzejmością, żeby nie robić sobie wrogów. A co o tych smutnych chłopcach w głębi duszy sądzą - inna sprawa.