#VHL9H

Jestem w domu u mojej babci, widzę, że ona się szykuje, czesze, coś tam ogarnia, więc podchodzę i zagaduję.
- O! Babcia, a gdzie się tak szykujesz? Idziesz na jakąś imprezkę?
- Na bal. - Babcia odpowiada albo krótko, albo wolno, bo jest po udarze, ale tak ogólnie to wszystko z głową i ciałem w porządku, tylko ma zaburzenia mowy.
- Ooo, a gdzie, jaki?
- Do dupy...
- ...
- Na raki.
- ...
- Łapać...
- ...
- Szczupaki! - odpowiedziała, z ostatnim słowem uśmiechając się od ucha do ucha i śmiejąc się z tego, że mnie tak wyrolowała. :D Też się uśmiechnąłem, a w duchu cieszyłem się jeszcze bardziej, widząc, jak świetny humor jej dopisuje.

Jeszcze niedawno stała niemal dwiema nogami w grobie, nie mogła w ogóle mówić, była częściowo sparaliżowana i już była pewna, że to śmierć, że to koniec. A w tej chwili stała przede mną i śmiała się, jakby miała ze 20 lat, ciesząc się, że udał jej się nawet ten drobny żart. Jeśli uczyć się od kogoś hartu ducha, umiłowania życia i wewnętrznej siły, to właśnie od takich babć. Kocham, szanuję po wsze czasy.
Dragomir Odpowiedz

- Ja w sprawie pumy.
- Jakiej pumy?
- Tej co ma jaja z gumy :)

HansVanDanz

A nie w kwestii borsuka?
Jakiego borsuka?
Tego co nocami jajami w okno stuka 😉

agawaana

- Ja w sprawie liści?
- Jakich liści?
- Tych co się nimi du/pę czyści.

Dodaj anonimowe wyznanie