#VDnw4

Od podstawówki miałam przyjaciółkę Kasię. Byłyśmy jak papużki nierozłączki- wszędzie razem. Znałyśmy wszystkie swoje tajemnice. Poszłyśmy do jednego liceum, ale Kasia wybrała inny profil, więc byłyśmy w innych klasach. Tam Kasia poznała nowe koleżanki i stopniowo odcinała mnie od siebie. Nowe koleżanki miały lepsze poczucie humoru, wprowadziły ją do świata swoich znajomych, a ja zostałam sama. Czułam się jak piąte koło u wozu, gdy chciałam z nią na przerwie porozmawiać. 

Kasia zaczęła się o byle co obrażać, co w pewnym momencie przestałam tolerować i zaczęłam zachowywać się wobec niej tak samo jak ona wobec mnie - ignorancko. Dochodziło do sytuacji, że stałyśmy na jednym przystanku autobusowym 3 metry od siebie i nie zamieniliśmy ani słowa. Do tej pory, gdy były jakieś zgrzyty między nami to zazwyczaj to ja wyciągałam pierwsza rękę. Wtedy obiecałam sobie, że jeśli ona nie wyciągnie pierwsza ręki to będzie po znajomości. 

Od tamtej sytuacji minęło ponad 15 lat. Obie skończyłyśmy liceum, potem różne studia, zmieniłyśmy miejsce zamieszkania. Nie rozmawiamy ze sobą do dziś. W duchu nienawidzę jej za to, że to się tak skończyło. Że nie potrafiła ten jeden jedyny raz przeprosić.

Jakiś czas temu Kasia urodziła dziecko. Dowiedziałam się o tym z mediów społecznościowych, ponieważ Kasia rozpowszechniała informacje w sieci o przekazaniu 1% podatku na jej niepełnosprawne dziecko, wymagające skomplikowanych operacji raz na jakiś czas, aby mogło normalnie funkcjonować.

I mimo, że jej nienawidzę to czuję jednocześnie chęć pomocy jej i jej dziecku, co aktualnie uskuteczniam. Pracuję rozliczając mnóstwo Pit-ów i u większości niezdecydowanych klientów wpisuję fundację i cel szczegółowy, aby pieniądze właśnie do nich trafiły. W ten sposób od ok 3 lat na ich konto trafiło już grubo ponad 10 tys. To kropla w morzu ich potrzeb, ale lepsze to niż nic. Kasia nie ma pojęcia, że maczam w tym palce.

Nie potrafię wytłumaczyć swojego zachowania w logiczny sposób. Mam do tej kobiety ogromny żal za utracone chwile, za to że nie miałam osoby obok siebie, bo kolejne „przyjaciółki” w krótkim czasie okazywały się być fałszywe. Za to, że zostawiła mnie samą sobie bez powodu. Dlaczego jej pomagam? Logicznie nie potrafię tego wytłumaczyć, intuicja i serce mi tak nakazuje.
kmystery Odpowiedz

Dobry ludź z Ciebie, po prostu :)

ohlala Odpowiedz

Szczerze mówiąc nie wiem do końca za co ją nienawidzisz. Wasze drogi się rozeszły, bo zmieniły się Wasze charaktery - to normalne, gdy się dojrzewa. Już w liceum nie była tą osobą, którą poznałaś i nie ma w tym nic złego. Ciężko jest się przyjaźnić z kimś od dzieciaka właśnie przez te zmiany, nikt nie da Ci gwarancji, że przyjaciel z podstawówki wyrośnie na kogoś, kogo będziesz lubić jako dorosłego.

(p.s. słowo "ignorancki" nie oznacza tego, co myślisz, że oznacza.)

MaggieGreene

Chyba każdy z nas miał takiego przyjaciela, z którym w dzieciństwie był nierozłączny, a po tych paru latach zwyczajnie nie miał z nim o czym gadać. To jest normalny proces, można kogoś kochać za dzieciaka, a nienawidzić w dorosłości. Nienawiść autorki po tylu latach wydaje mi się co najmniej dziwna. Lepiej przestać przeżywać takie sprawy i znaleźć nowych znajomych :)

KajKoLukx Odpowiedz

"Kasia zaczęła się o byle co obrażać, co w pewnym momencie przestałam tolerować i zaczęłam zachowywać się wobec niej tak samo jak ona wobec mnie - ignorancko."
Ignorancko to się zachowujesz teraz, źle używając słowa ignoracko.

PoraNaPiwo Odpowiedz

Ogólnie to nie masz za co jej nienawidzieć. To jest normalne, że czasem drogi się rozchodzą, zwłaszcza wśród przyjaciół z podstawówki, czy ogólniaka. Ja też nie mam już prawie żadnego kontaktu z przyjaciółką z podstawówki, nie licząc życzeń na fejsie i zamienienia "co u Ciebie" raz na kilka lat jak się gdzieś spotkamy. Zastanawia mnie za to, czemu samemu nie zaczęłas szukać nowych znajomości, a to co się napatoczyło, okazało się fałszywe. Może Ty miałaś zbyt duże wymagania od tych znajomości na samym początku?
Za to na plus, że jej pomagasz.

jasnienka Odpowiedz

Niby szlachetne, a jednak nieuczciwe. Chyba że urzędnik miałby do tego prawo.

Widliczka

Właśnie. Nie ma prawa tak sobie, bez wiedzy klientów decydować na co pójdą ich pieniądze. Gdyby się każdego pytała, to w porządku, ale jeśli są nieświadomi, to jednak oszustwo. Jak się ktoś zorientuje to może stracić pracę. Oby nie skończyło sie w sądzie.

Dragomir

To już nie są ich pieniądze, tylko haracz za to, że chciało im się pracować, więc tak jakby nikogo tym nie okrada. Poszłoby na premie pisiorów i POpłuczyn.

PiratTomi

To jest najmniej istotne na co poszłyby te pieniądze. Ona zmieniła treść oświadczeń woli tych ludzi.

dnoiwodorosty Odpowiedz

Miejsce w niebie masz już zarezerwowane :)

Kurina3 Odpowiedz

Normalna sprawa, że ludzie się rozchodzą. Chyba niewiele osób przyjaźni się z przyjaciółmi z czasów podstawówki. Takie dziecięce przyjaźnie rzadko wychodzą dalej niż za wiek dojrzewania. Ja nadal przyjaźnię się z kilkoma osobami z czasach liceum, a dobre koleżanki z podstawówki widuję tylko na fejsie.

Salander Odpowiedz

Bywa. Z biegiem czasu zmienia się punkt widzenia, ludzie których uwielbialiśmy zaczynają nas drażnić a inni wręcz przeciwnie

Tabaluga1992 Odpowiedz

Normalna sprawa dla kogoś u kogoś kto ma empatię. Nie widzę nic nadzwyczajnego.

ZapalenieUcha Odpowiedz

Dawno temu miałam chłopaka, z którym w sumie nie układało mi się źle. Zerwałam z nim, bo nie było między nami chemii. Po prostu bardzo mi imponował wiedzą i inteligencją, jednak do stworzenia trwałego związku to nie wystarczyło. Jakiś czas temu odezwał się do mnie na fb. Rozmawialiśmy ze sobą jak dobrzy znajomi. Pytałam przy okazji, co u jego rodzeństwa (a miał go sporo) i okazało się, że córka jego brata ma bardzo groźny nowotwór. Przekazałam jej swój 1%. Wolę te drobne pieniądze przekazywać na osoby, które znałam/znam, bo przynajmniej mam pewność (mogę to sprawdzić), że pieniądze idą na prawdziwy cel.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie