#6yAdY
Ostatnio wpadłam na weekend do ich domu na wsi, bo odkąd kupili gospodarstwo, to rzadko się widujemy. Odpoczywam sobie w salonie, gdy nagle na ścianie widzę ogromnego, obrzydliwego pająka, prawdziwe monstrum, więc w pierwszym odruchu umykam z pokoju. Wracam może po kwadransie, z oczami dookoła głowy, a Gosia siedzi w fotelu i spokojnie czyta książkę. Rozglądam się po ścianach i pytam: „A gdzie polazł ten ohydny dziad?”. A Gosia na to: „Nie wiem, chyba skręca coś w ogrodzie...”.
Ja rozumiem, że za jej mężem nie przepadam, no ale nie aż tak :D
Kiedyś wpuszczalam kota wieczorem. Nie mógł się zdecydować, więc wrzasnelam - wchodzisz czy wychodzisz, idioto! Na to zięć cichutko z tarasu - już wchodzę...
Kiedyś rozmawiałem przez telefon i zobaczyłem że mój wilczur Dziadek znowu rozłożył się w fotelu. Krzyknąłem - Dziadek won z fotela!
Rozmowca mógł poczuć się niekomfortowo.