#V2s0Q
O tej godzinie ciężko jakikolwiek autobus w naszym mieście, a tym bardziej z drugiego końca miasta. W związku z czym w zasadzie wszyscy obecni postanowili się zabrać do centrum z Konradem, wyposażonym tego wieczoru w czerwoną strzałę, czyli vana swoich rodziców. Na pakę weszło 11 osób, a z przodu siedziało 7 razem z kierowcą. Dodam tylko, że dopuszczalna liczba osób w takim vanie to 6.
Ruszyliśmy w doskonałych humorach z zamiarem udania się jeszcze do klubu. Punktem kulminacyjnym wieczoru okazała się interwencja policji, która zatrzymała nas do kontroli. Pan policjant podszedł do auta i spokojnym głosem zapytał: "Domyśla się pan dlaczego pana zatrzymaliśmy?".
Konrad: "Yyyy no chyba tak..." (chłopak zestresowany, już liczył ile dostanie punktów i mandatu)
Policjant: "Na ulicy Zagnańskiej przejechał pan na czerwonym świetle. Dowód i prawo jazdy jest?"
Podczas kontroli w samochodzie zapadła grobowa cisza i chyba każdy z nas modlił się o to żeby nie otwierali bagażnika. Miałam wrażenie, że sprawdzają te dokumenty całą wieczność. Okazało się, że Konrad dostał 300 zł mandatu za czerwone światło i na tym się szczęśliwie skończyło. Aż się boję pomyśleć co by było gdyby zapytali o gaśnicę. Ciężko by im było ją wydostać spod moich znajomych :D
Czyzby fiat multipla?
Tak, w bagażniku multipli siedziało 11 osób.