#V1sj5
Po jakże pasjonującym meczu, który zapewne zapamiętają wszyscy czworo do końca życia, udali się na lody. Mój kochany braciszek spytał się taty, czy może poczęstować mnie tym smakołykiem, jednakże tata, jako odpowiedzialny rodzic, upomniał go, że jestem jeszcze za mała, aby skosztować tego przysmaku.
I w tym momencie spostrzegł, że czegoś mu brakuje. Dziecięcego płaczu? Wózka? Mnie?
Tak. Zostawili wózek, a tym samym i mnie na trybunach, i żaden nawet nie zauważył mojego zniknięcia. Beztrosko poszli sobie na lody!
Oczywiście, jak tylko doszło do nich co też najlepszego narobili, śmiertelnie wystraszeni, szybko po mnie wrócili. Na miejscu zobaczyli puste trybuny, samotny wózek i mnie w nim drzemiącą. Na całe szczęście nic mi się nie stało.
Tata nic nie powiedział o tym swojej żonie, tak samo wujek.
Chłopaki zostały przekupione nowymi, zabawkowymi samochodami, aby tylko moja mama się nie dowiedziała.
I tak, skrywana tajemnica nie wyszła na jaw przez 20 lat. Jednak ostatnio na urodzinach wujka wszystko poszło w łeb. Jak to na takich rodzinnych imprezach, był też i alkohol. Przytaczano właśnie niedawne zdarzenie dotyczące mojego kuzyna. Zostawił on synka u kolegi w mieszkaniu, ale już na klatce schodowej przypomniał sobie o nim i szybko wrócił. Po usłyszeniu tej historii mój tata troszkę wstawiony wykrzyknął do wujka:
- To jeszcze nic! Andrzej! A pamiętasz, jak wózek z młodą zostawiliśmy na trybunach po meczu?
Gdyby wzrok mojej mamy mógł zabijać, to tata leżałby trupem. A gdy usłyszała komentarz wujka...
- A zorientowaliśmy się dopiero po pół godzinie!
...siła jej wzroku mogłaby zabić ich obu.
Będąc małym brzdącem tata z wujkiem postanowili?