#V0Z3A

To miał być wyjątkowo trudny dzień. Dużo zaliczeń na uczelni, bo akurat kończył się semestr. Z zadowoleniem zauważyłam wolne miejsce w porannym autobusie. Wdzięczna losowi, który (jak mi się wtedy wydawało) zaczął mi sprzyjać, zajęłam je i szeroko uśmiechnęłam się do przystojnego bruneta, który siedział obok i słuchał muzyki. Każdego ranka starałam się wykrzesać w ten sposób w sobie trochę optymizmu. 

Ludzi przybywało, wiec siła rzeczy musiałam się troszkę do niego przesunąć, ponieważ stojący tłum robił się coraz gęstszy. Tak sobie siedzieliśmy, uśmiechając się do siebie od czasu do czasu. W pewnym momencie autobus lekko przyhamował. Dzielnie złapałam się rurki, ciesząc, że nie spadłam z siedzenia. Poprawiając się, zauważyłam, że mam coś mokrego na nodze. Może jakaś woda wylała się ze sportowej torby towarzysza podróży - pomyślałam wtedy. 

Minęło 10 minut i zobaczyłam jak wyciąga coś z torby i łapie się za głowę. Widać było, że coś go wyraźnie zdenerwowało. Zobaczyłam jak nerwowo stuka na klawiaturze telefonu wiadomość. Stwierdziłam, że warto zerknąć. Rzuciło mi się w oczy jedno słowo: "MOCZ". Nie wiedziałam co robić, przez moją głowę przebiegły setki myśli. 

Przecież nie zapytam faceta czy wylały mu się w torbie siki, jednocześnie mocząc moje rajstopy. Miałam nadzieję, że ten mocz nie miał związku z tym co się stało. Przestałam się łudzić, kiedy na przystanku końcowym naszej trasy, zobaczyłam jak wyrzuca do przystankowego kosza, pojemnik bez połowy zawartości. Charakterystyczny pojemnik z czerwoną pokrywką. Sic!
elka Odpowiedz

Jak pracowałam w laboratorium medycznym (przy ladzie) wszedł facio i rzucił na ladę siatkę z czymś +- wielkosci małej kapusty- chlast. -CO TO? - KUPA MAŁPY. Facio był z Zoo. Siata (!!!!!)

Inu Odpowiedz

XD

avxv Odpowiedz

fuj...

Dodaj anonimowe wyznanie