#UxYCz

O tym, dlaczego nie mogę jeść rosołu.

Będąc dzieckiem mieszkałam na wsi. Mama z wujkiem prowadzili spore gospodarstwo, podczas gdy mój ojciec przepuszczał pieniądze w Warszawie, a to co nam wysyłał... szkoda pisać. W każdym razie mama odkładała je. Wydatków zawsze było dużo, bo często i gęsto chorowałam, a za coś do miasta trzeba jechać i leki kupić.
W każdym razie mama z wujem trochę pogadali i zdecydowali się w końcu na kupno koguta od sąsiadki. Mama po kilku dniach od przyniesienia go od tej zezowatej jędzy wiedziała, czemu sąsiadka tak go chwaliła i obniżyła cenę powołując się na "długoletnią sąsiedzką przyjaźń". Skurczybyk agresywny był. Atakował wszytko i wszystkich. Podlecieć do konia? Żaden problem! Podrapać i wystraszyć krowy? Pikuś! Zmolestować psy i kota? O czym my rozmawiamy? Zafajdany Pan i Władca podwórka.

Przez bite 2 tygodnie lipca nie mogłam wyjść z domu, bo po przekroczeniu progu pojawiał się niemal od razu, jakby miał teleport w kuprze. Mama i wujek na niego sposób mieli. Przyłożyli mu parę razy w łeb takim małym kijkiem, to się uspokajał. A ja po kilku próbach nadal go nie trafiałam.
Po tych nieszczęsnych 2 tygodniach kwitnięcia w domu doszłam do wniosku, że to nie ja nie mam cela, tylko kijek jest za mały. Bo mama, skoro jest duża, to musi mieć mały, a ja mała muszę mieć duży kijek. Przeszukałam cały dom, aż znalazłam.

I teraz wyobraźcie sobie scenę: drobna sześciolatka, która walczy z kogucim terrorystą za pomocą rury od odkurzacza.
Mama jak to zobaczyła od razu zaczęła biec, ale nie zdążyła. Przy którymś machnięciu tak mu przywaliłam, że poleciał jakiś metr dalej martwy. Wystraszona zaczęłam płakać. Mama mnie uspokoiła i tu historia mogłaby się skończyć, ALE... tego dnia mama zrobiła z niego rosół, a ja nie mogłam znieść, że to ja go zabiłam. Za każdym razem widząc rosół przypomina mi się ta sytuacja...
GeddyLee Odpowiedz

nawet mi go nie żal xD

blacksadfox

A mi i tak go żal

010101aret Odpowiedz

"Po przekroczeniu progu pojawiał się niemal od razu, jakby miał teleport w kuprze" Padłam XD
Też miałam kiedyś takiego koguta. Na moje nieszczęście, raz nie udało mi się przed nim nawiać... Kojarzycie te ostre, grube pazury? Przeorał mi nimi po nodze :D *wspomnienia za dzieciaka*

ShadowOfTheNight Odpowiedz

Dawno temu posiadałam kury a wśród nich koguta który był moim ulubieńcem. Nazwałam go Struś, jadłam z nim kluski, głaskałam go itp. Któregoś dnia będąc w tęczowych rajstopkach, mój Struś mnie zaatakował. Był płacz i poczucie zdradzenia ale mama powiedziała, ze to przez moje ekstra rajstopki. Wybaczyłam i dałam mu drugą szansę ale historia się powtórzyła. Niedługo potem była niedziela co oznacza pyszny rosołek...🐔🐔🐔

KIuska

Czemu twój Struś miał tęczowe rajstopki?

Xjazzix

Może na znak solidarności z homoseksualistami kogut założył tęczowe rajstopki...;D

ShadowOfTheNight

Cóż, gdy pisałam ten komentarz to nie zauważyłam, że wynika z niego iż nosił moje rajstopki 😂

niezapominajka00 Odpowiedz

W dzieciństwie też miałam koguta i był jakiś nadpobudliwy. Przelatywał przez płot do sąsiadow bo mieli ładną trawę chyba. A gdy mnie kilkuletnią udziąbnął w 'cycuszka' to pojechał do wuja na wieś. Do tej pory chce wierzyć, że dożył sędziwego wieku, a nie skończył w rosole.

Xyzcxy Odpowiedz

koleżanka z liceum mi opowiadała jak była mała to rzuciła psu kurę a ten wiadomo co z nią zrobił,biedna tez ma uraz 😄 Pozdrawiam Cię Asiu!

blacksadfox

Kto ma uraz, koleżanka czy kura?

Kurdebelezajente666

Pies.

kultowa0 Odpowiedz

Humanitarny sposób :D

polnocnica Odpowiedz

Dlatego my zawsze mieliśmy do "normalnych" kur rajskiego koguta. Ładniejszy, drobny, łagodny (nawet ładnie się oswajały). No i zawsze była pewność które jajka są zapłodnione - były po prostu mniejsze.

WpierdalamBoczek Odpowiedz

Ja nie jem rosołu bo był u mnie w domu co niedzielę( tata bardzo lubi) i mi zbrzydł

ogienek Odpowiedz

"Zmolestować psy i kota?"
Mawiają: "jak najdzie ochota to i pies kota wyłomota", ale żeby kogut kota a nawet psa? o.O

Samotnik Odpowiedz

Kurde, ja to jestem jednak bez serca: przy smutnych momentach w bajkach nie płakałem (nawet przy śmierci Mufasy), ze smakiem zjadałem wszystkie zwierzęta, z którymi się wcześniej bawiłem. Ba, takie to mi smakowały bardziej niż te "zwykłe", które podczas zabaw olewałem :P

Laylala

Samotnik kolejny raz piszesz ten komentarz, mu już wiemy o tym spoko.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie