Gdy miałem osiem lat, dostałem od rodziców na urodziny chomika dżungarskiego. Kochałem go nad życie. Zajmowałem się nim w każdej wolnej chwili. Sprzątałem, dekorowałem klatkę, mówiłem do niego, głaskałem go, brałem razem z klatką na podróże po domu i opowiadałem różne historie. Często robiłem mu wybiegi na swoim łóżku. Był bardzo spokojny, więc czas spędzał na wolnym przemieszczaniu się lub na "spłaszczaniu", gdy głaskałem go po mięciutkiej sierści. Nigdy nie uciekał. Był bardzo mądry i jak potrzebował się załatwić, szedł do klatki pozostawionej na łóżku. Budowałem mu z klocków różne domki, samochody itd. Pamiętam, że zbudowałem mu nawet prowizoryczną zjeżdżalnię z klocków i "tytki" z papieru. I oczywiście, karmiłem go ziarenkami słonecznika, jego ulubionymi. Często zostawiałem go samego w pokoju, gdy był zajęty i szedłem zrobić coś np. w kuchni, co chwilę zerkając. Zawsze grzecznie był w obrębie łóżka i nigdzie się nie wybierał. Był to naprawdę cudowny chomik.
Pewnego razu, bawiąc się z nim na łóżku, nie wiem co mnie napadło i podniosłem na niego rękę. Leżał sobie taki "niskopoziomowy" - jak to nazywali moi rodzice - i był głaskany. Zamachnąłem się, z nieznanego mi powodu. Chomik był tak samo zdziwiony jak ja. Szczęśliwie nie uderzyłem go mocno, bo tylko lekko zafalowała jego sierść. Od razu się rozpłakałem i zacząłem go całować po główce, po grzbiecie. Zacząłem go przepraszać...
Nie żyje już od wielu lat... A mi nadal jest tak bardzo źle, jak sobie przypomnę, że podniosłem rękę na zwierzaczka...
Kocham Cię, Bob, tęsknię!
Dodaj anonimowe wyznanie
od samego początku myślałem, że siądziesz, lub ktoś z twojej rodziny siądzie na tym chomiku. Standardowo: za dużo anonimowych
@OPeruit ja myślałam, że rodzice uznają swoje dziecko za przegrywa, bo cały czas bawi się z chomikiem i go oddadzą. Dobrze, że tak nie było.
Dokładnie tak samo jak Ty, nazwałem swojego chomika dżungarskiego. Może dlatego, że wszędzie robił bobki.
Mój tata nazwał tak mojego psa i to z takiego samego powodu :P
Ja miałam Jadzię zginęła tragicznie przez mojego psa przez powikłania po pogryzieniu.Zapalmy dla niej znicz . ( * )
Rozczuliło mnie to wyznanie
Bałam się że skończy dosłownie rozpłaszczony... Kuzynka przyjaciółki miała szynszyla, który hasał po całym domu. Swój żywot przerwał gwałtownie w momencie, w którym jego wysuwająca się spod mebla główka i stopa wujka przez przypadek się spotkały. Chrupnięcie, wrzask... Żegnaj, Elmo :/
Byłeś dobrym dzieckiem :)
Chomiki są zajebiste ale za krótko żyją, dlatego w mojej opinii nie warto, człowiek się przywiąże, a potem płacz za swoim przyjacielem :(
Aż mi sie przypomniała moja Penny. Po dwoch szczęśliwych latach wspólnego życia, chomiczka niespodziewanie doznala paraliżu tylnej części ciała, nie chciała niczego jeść. Pani weterynarz stwierdziła, ze nic nie da sie juz zrobic i zwierzaczka trzeba uśpić. Pożegnałam sie, a łzy lecialy mi jak grochy. Z przychodni wychodziłam płacząc. Miałam wtedy 24 lata i nie wstydze się, że jako dorosla baba płakałam po utracie chomika.
Urocze wyznanie ( ͡ᵔ ͜ʖ ͡ᵔ )
Mega długie nic.
Ojej oblechu deebilu!!