W niedzielę zaproponowałem mojej rodzinie wspólne spędzenie czasu. Graliśmy w monopol wraz z moją żoną i kilkuletnią córką - podobno to „świetna rozrywka” dla całej rodziny.
Tak się złożyło, że wygrałem. Żona zarzuciła mi, że graliśmy wspólnie przeciwko niej. Córka popłakała się, że wybrałem za trudną grę.
Obraziły się na mnie i poszły do swoich pokoi.
Dodaj anonimowe wyznanie
to jest najlepsza gra do niszczenia rodzin.
Na drugim miejscu jest chińczyk.
Co będzie później? Bierki?
To prawda, przez monopoly moi rodzice się rozwiedli
U nas zawsze kończy się płaczem i krzykiem.
Uno niszczy przyjaźnie
Scrabble też mają moc
Najlepsze z siostrami jak grałem to się zawsze we dwójkę na mnie ustawiały, ale ogarnąłem, żeby kupować wszystko na czym staje i sprzedawać im 2-3 razy drożej. To się poobrażały.
Zagrajcie w Martwą zimę i rozpocznijcie głosowanie za tym by wyrzucić wasza żonę z kolonii to będziecie dopiero wiedzieć jak gry niszczą relacje rodzinne :D
Nie rozumiem tego, grałem w monopol z różnymi osobami i nigdy nikt się nie obraził
Mój siostrzeniec przeżył przegraną w monopol, ale on ma taki charakter, że nie znosi porażek.
I ciekawe czy kilkuletnia córka faktycznie nie była za mała na taką grę, jednak trzeba w niej trochę ogarniać.
Postawilem hotel na granatowych, najdrozszych dzielnicach i w parę kolejek dwie osoby zbankrutowaly. Nie odzywaly się do mnie do końca dnia, a do innych mówiły, że jestem bez serca i że ta gra jest głupia. To było spotkanie ludzi przed trzydziestką. Śmiech na sali.
Ja w przerwie na robienie kolacji biegłam do pokoju i robiłam zaproszenia na moje ulice bo nikt nie odwiedzał moich hoteli.
Wspominam to z sentymentem, to były fajne czasy. Natomiast mój facet jak wyciągnęłam karty krzywo na mnie spojrzał bo on nie umie. Remik, makao, kuku, tysiąc, wojna? Nic.
bo nie każdy jest na tyle dojrzały żeby nie robić awantur z powodu jakiejś gry
Bo pewnie przegrałeś 🤣
Ja słyszałam że ta gra niszczy relacje, ale sądziłam że to rodzaj memu... Kiedyś kiedyś, jeszcze w gimnazjum, jak potrafiłam się obrazić bo ktoś odpisał mi po pięciu minutach a nie 30 sekundach, grałam w to jeden jedyny raz ze znajomymi. Szło mi fatalnie a grę wspominam jako pełną śmiechu i dobrej zabawy. I dlatego nie dociera do mnie że niekiedy dorośli ludzie potrafią się obrazić o tę grę podczas gdy ja, fochaty gówniarz, bawiłam się świetnie
Córkę można zrozumieć, bo może faktycznie nie ogarnęła zasad i gra była za trudna, ale Twoja żona ewidentnie nie potrafi przegrywać. Dziwne. W kłótni czy dyskusji, gdy się okazuje, że to Ty masz rację, to też się obraża i wychodzi?
heh niezle.
Ja nie rozumiem obrażania się za grę, no bez przesady... Dziecko ok, można zrozumieć, że małe chce wygrać, ale dorosła kobieta?
Zawsze przegrywam w monopol, jak znajomi chcą pograć, to mogę najwyżej być bankiem (tak, daję niektórym więcej kasy...). Nie ukrywam dlaczego, trochę się pośmieją, ale nikt problemu nie ma. Czasami ktoś zaproponuje granie razem, żebym się przyłączyła. Mam 21 lat i nie wstydzę się tego 😂
Kobiety... :D