#UqznL

Stresuje mnie ABSOLUTNIE wszystko, ale od początku.
Wśród znajomych uchodzę za osobę wyluzowaną, z dystansem do życia i do siebie. Za kogoś kto na chłodno przyjmuje wszystko do wiadomości, analizuje i rozwiązuje problem, jeżeli sytuacja tego wymaga.
Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna.

Może to już trochę śmieszne, ale mnie stresuje wszystko i każda sytuacja w życiu.
Od tych poważnych typu zapłata raty w banku, która musi wyjść najpóźniej 5 dni przed terminem, bo co jeżeli nie dojdzie? Aż na samą myśl robi mi się niedobrze. Do pracy muszę wyjść 1,5h wcześniej, chociaż dojazd zajmuje mi 45 min.

W głowie zawsze mam myśl: A co jeżeli tramwaj się spóźni? A jeżeli będzie wypadek i nie zdążę? Najbardziej szaleję, gdy ktoś popełni błąd i przez to coś w moim planie dnia się psuje. Dziś ktoś nie odnotował wpłaty czesnego za moje studia, które przelałam 7, a mamy już 17. Nie zasnę, chociaż wiem, że środki wpłynęły na ich konto. Stres zżera mnie od środka, nie mogę spać, jeść, ani myśleć. Żołądek obraca mi się już chyba na drugą stronę.

Niestety, żeby było lepiej, ten stan wywołują nawet krzywo odstawione buty, niepewność czy wyłączyłam kuchenkę wychodząc z domu, czy też to, że rano nie umyłam kubka po kawie. Wszystko musi mieć swoje miejsce i swój czas wykonania. Jednak jak to w życiu, nie wszystko jest od nas zależne, czasem zdarzają się sytuacje losowe.

Czuję wtedy ogromną frustracje i jak gotują mi się wszystkie obwody pod kopułą.
Nikomu o tym nie powiem, bo już kiedyś jak o tym wspomniałam, to wszyscy się zaśmiali, bo gdzie ja taki luzak, miałabym się czymś przejmować.
Morału nie ma, chciałam się Wam tylko wygadać.
okri Odpowiedz

cierpisz na nerwicę, musisz jak najszybciej skonsultować się z psychiatrą/teraupetą bo się wykończysz!

KrulWafel

Tak z ciekawości... jak pójdę np. Prywatnie do psychoterapeuty bez diagnozy to skieruje do psychiatry czy wybada z czym ma do czynienia i zacznie leczyć?

Solpadeina

Ja bez psychiatrów i psychoterapeutów poszłam od razu do prywatnie psychiatry. Dostałam leki od razu.

KrulWafel

@Solpadeina
Dzięki. Też od razu pójdę do psychiatry prywatnie po drugiej wypłacie od razu (chyba że ubezpieczenie to refunduje, ale wątpię)

Solpadeina

Niestety nie kojarzę, czy można. :/ Pewnie tak, bo w końcu to zwykły lekarz tylko ze specjalizacją. Zakładam, że potrzebne by było skierowanie. Prywatnie ceny (przynajmniej w mojej okolicy) wąchają się od ok. 80 (40km od Krakowa) do ok. 200 (Kraków).

Anonimolina

Nie musisz mieć skierowania aby pójść do psychiatry na NFZ, tak jak nie potrzebujesz skierowania do ginekologa :) pierwsze trzy wizyty są refundowane, aczkolwiek kolejki bywają ogromne. Psychoterapeuta nie może wystawić skierowania ponieważ nie jest lekarzem, może co najwyżej zasugerować wizytę, choć z mojego doświadczenia wynika że wielu z nich ma dość negatywne podejście do leków. Osobiście uważam że najlepszą opcją są leki + terapia.

Nat0702

@Okri, po raz pierwszy w życiu zgodzę się z "diagnozą" na anonimowych, to dość prawdopodobne. Dla jasności, bo widzę że pod spodem rozgorzała dyskusja: psychiatra musi przyjąć na NFZ, jeśli ma z nim podpisaną umowę, bez skierowania. Kłopotem mogą być - w większych miastach - kolejki. @ Anonimolina ma rację mówiąc że terapia i leki to najlepszy sposób pomocy, ale szczerze mówiąc, odnosząc się do jej komentarza, pierwszy raz słyszę, że psychiatra na NFZ może przyjąć tylko 3 razy. Wydaje mi się to wręcz nieprawdopodobne: co wtedy z ludźmi, którzy na stałe przyjmują leki na receptę?

Anonimolina

3 razy bez skierowania, jakoś tak to działało, ze skierowaniem bez ograniczeń. Jak masz jakiś stwierdzony problem i regularnie chodzisz do psychiatry na konsultacje to jest to normalnie refundowane. Co więcej, pierwsza wizyta oraz ewentualne leczenie jest refundowane nawet jeśli nie posiadasz ubezpieczenia, ale to przy chorobach psychicznych.

darthmaul

Bzdura, nie ma limitu wizyt u psychiatry na NFZ. A z kolejkami bywa różnie, czasami się czeka miesiące a czasami 2 tygodnie, warto sprawdzać na stronie internetowej Nfz.

DontBeRude Odpowiedz

Jak ja Cię świetnie rozumiem. Też muszę mieć wszystko wcześniej zaplanowane co do najmniejszego szczegółu i wtedy jest ok. Jak wydarzy się coś nieoczekiwanego, co pokrzyżuje moje plany, to reaguję w najlepszym wypadu po prostu stresem, a w najgorszym atakiem paniki.

Jawiem1210 Odpowiedz

Mi to wygląda na nerwicę lękową. Ja mam to gunwo stwierdzone. Potrafię 3 razy cofać się do domu, by po raz piąty sprawdzić czy zakręciłam wszystkie krany, gaz, zamknęłam okna i czy na pewno zamknęłam drzwi wyjściowe na klucz (sprawdzam te rzeczy w trakcie zbierania się do pracy). Po dotknięciu psa muszę natychmiast umyć ręce, bo może zarażę się bąblowcem. Gdy na biologii robiłam sekcję zwłok nicienia nie jadłam nic przez 3 dni w obawie, że jego jaja jakimś cudem utkwiły w moich liniach papilarnych i mogę zadobyć gatunku (jaja są bardzo trwałe, nawet po 20 latach w formalinie mogą zarażać). Na praktyce w oczyszczalni ścieków przypadkiem dotknęłam rurociągu, którym płyną nieoczyszczone ścieki. Wszystko co miałam na sobie wyrzuciłam do kosza po powrocie do domu, a ręce umyłam domestosem.
Nie mogę napisać w smsie jakiegoś tam słowa, nawet jeśli najlepiej pasuje w danej sytuacji, bo boję się... że przez to ktoś umrze. Z każdym żegnam się jakbyśmy się mieli więcej nie spotkać i na wszelki wypadek zawsze spłacam długi w terminie, konflikty rozwiązuję na bieżąco, a ważne wyznania robię nawet w środku nocy przez co czasem muszę uspokajać rodziców, że wcale nie idę się zabić. Nie da się tak żyć. To jest strasznie przytłaczające.
Jeśli czujesz, że mnie rozumiesz, to raczej mamy to samo. Psycholog i psychiatra czekają z otwartymi ramionami.

Serwatka31 Odpowiedz

"Dziś ktoś nie odnotował wpłaty czesnego za moje studia, które przelałam 7 a mamy już 17."

Przecież zawsze to trwa dłuuużo dłużej i zawsze na studiach (i bezpłatnych i płatnych i państwowych i prywatnych) trzeba pokazywać potwierdzenia przelewu, nawet głupich 10(czy jakoś podobnie)zł za legitymację, bo oni w systemie przez najbliższy miesiąc mieć nie będą.

SAKALAKALASHNIKOV Odpowiedz

Też tak miałam, ale do czasu... jak mi szef w ostatniej chwili wypłacił parę razy kasę, że nie miałam jak od razu opłacić studiów. Tak od tego czasu mniej przykładałam wagę do tego, że muszą być dużo wcześniej opłacone. Druga sprawa ze sprzątaniem doszłam do tego punktu, że drażniło mnie to w jakich kto pantoflach chodzi czy za dużo pyłku kurzu nie roznosi po podłogach. Też mi minęło w sytuacji kiedy zamieszkałam w innym kraju gdzie nikt się niczym nie przejmuje i brudne rzeczy potrafiły stać na szafkach parę dni, a w butach chodzą po domu. Na początku sprzątam ale z czasem trochę wrzuciłam na luz, bo nie wyrobiłabym ani fizycznie za nimi sprzątać ani psychicznie. Więc czasem pozwalam sobie na dzień nie odkurzanego mieszkania.

okri Odpowiedz

odnośnie psychiatrów i psychoterapeutów: psychiatra to osoba, która wystawia diagnozę i daje leki, dlatego zawsze w parze idzie albo psychoterapeuta, albo psycholog gdzie prowadzi się terapię na zasadzie rozmowy.
Jeżeli nie chcesz brać leków z jakiegoś powodu, możesz chodzić tylko do psychoterapeuty i jest to równie pomocne, jednak wysiłek jest większy i dłużej trwa terapia niż ta wspomagana farmakologicznie. Z reguły też jest po prostu droga - wizyty kosztują (w dużych miastach, mówię z doświadczenia) 100, 150zł i więcej, a żeby terapia przynosiła efekty to wizyta musi odbywać się przynajmniej raz w tygodniu.
Na NFZ kolejki do psychiatrów/psychologów są bajońsko długie bo ta gałąź po prostu leży i kwiczy, ja więcej traum nabawiłam się z psychiatrami robiącymi ze mnie królika doświadczalnego więc może warto zastanowić się nad wizytami prywatnymi.( ale to tylko moje doświadczenie, pewnie sporo osób ma wręcz przeciwnie)

zurawinka Odpowiedz

Az mnie ciary przechodzą na myśl o tym, że gdzieś obok może być osoba, która może coś odwalić grubego, bo stresuje ją każda pierdoła.
Idź wygaduj się do psychiatry, my Ci nie pomożemy.

Rogatekx

Szansa, że osoba z nerwicą natręctw zrobi coś niebezpiecznego zagrażajacego innym (np. zapomni zakręcić gaz, wyłączyć Żelazko) jest znikoma właśnie ze względu na te schematy i czynności które musi wykonywać i wszystko sprawdzać, a lęki często pojawiają się tam gdzie błąd może wywołać jakieś zagrożenie. Większe niebezpieczeństwo niesie ze sobą jakiś rostrzepaniec, który w pośpiechu zostawi coś na włączonym gazie, albo nie zakręci kranu i zaleje sąsiadów piętro niżej, bo się do pracy spóźni

zurawinka

@Rogatekx mnie chodziło o to, że kumulowanie takich emocji w sobie może kiedyś spowodować to, że taka osoba kiedyś np. kogoś zabije. Są takie przypadki.

Mmpp00 Odpowiedz

To brzmi jak nerwica

yo77 Odpowiedz

Jakie znajome :D już ludzie tutaj pisali co ci dolega.. mają racje, uwierz, że leki ci pomogą. Mi przepisano propranolol, fizyczne objawy stresu ustąpiły no i w głowie też spokojniej :)

yo77

a zapomniałam dodać.. nie przepisał mi tego żaden psychiatra, tylko lekarz rodzinny, innym razem kardiolog. Fizyczne objawy mam na myśli szybki puls, pocenie się, drżenie i poza tym właśnie wieczny stres. Nerwice natrectw u siebie zauważyłam jako dziecko (krecilam się np 3 razy w lewo i MUSIAŁAM się 'odkręcić' tyle samo razy w prawo, bo inaczej mnie 'gniotlo' w środku.. stwierdziłam, że to chore i będzie mi to przeszkadzało w dorosłym życiu i 'leczylam się' :p krecilam się 3 razy w lewo i stawałam w miejscu i z całych sił skupialam się, żeby się nie zakręcić. Brzmi śmiesznie, ale dzisiaj, po 20 latach mogę stwierdzić z zupełną powagą, że w ten sposób zlagodzilam sobie nerwice. Dzisiaj nie jest tak strasznie w głowie, nadal gniecie mnie np nieodpowiednia liczba dźwięku w radiu, ale nadal z tym walczę :)

Niezywa Odpowiedz

To nie brzmi jak stres a raczej jak nerwica.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie