„Przyjaciółka” ciągle narzekała na rodziców, że są okropni, że się nad nią znęcają psychicznie, że krytykują, podcinają skrzydła itd., ale nie wyprowadziła się na swoje, bo szkoda jej kasy na wynajem i nie będzie miała wtedy kasy, by raz w miesiącu wyskoczyć na weekend za miasto. Kumpel otyły, ciągle narzekający na kobiety, jakie to one są okropne i jak patrzą na wygląd. Swój wywód często toczył przy piwku lub pizzy. Jednego dnia mówił, że się nienawidzi, że źle wygląda i się nie lubi, drugiego przychodzi do mnie z blachą szarlotki, którą upiekł, bo nie chce zjeść całej. Na pytanie, czy chce iść ze mną na basen, stwierdził, że on się wstydzi rozebrać, a argumenty, że dobrze to wpłynie na jego zdrowie i pomoże z wagą, nie trafiały. A na końcu moja mama, która ciągle krytykowała, że po studiach (pedagogika) nie znajdę pracy i nie będę miała za co żyć, że nie będzie mnie utrzymywać itd. Jakby to robiła przez ostatnie lata. Pracowałam, studiowałam, a i tak ciągle słyszałam pretensje.
W końcu usunęłam z mojego życia ludzi, którzy ciągle narzekali, że życie jest okropne i są wielce przez wszystko pokrzywdzeni. I odkryłam, że ja tak naprawdę jestem pozytywną osobą i lubię swoje życie. I może chwilami jest ciężko, ale warto wziąć swoje życie w swoje ręce i przestać się nad sobą użalać.
Jeśli naprawdę sądzisz, że Twoje życie jest beznadziejne, a Ty jesteś urodzonym pesymistą, zobacz, jak dobrałeś sobie ludzi wokół siebie i pamiętaj, że z nikim z nich nie musisz utrzymywać kontaktu. Z kim przystajesz, takim się stajesz
Dodaj anonimowe wyznanie