#UlgJM

„Przyjaciółka” ciągle narzekała na rodziców, że są okropni, że się nad nią znęcają psychicznie, że krytykują, podcinają skrzydła itd., ale nie wyprowadziła się na swoje, bo szkoda jej kasy na wynajem i nie będzie miała wtedy kasy, by raz w miesiącu wyskoczyć na weekend za miasto. Kumpel otyły, ciągle narzekający na kobiety, jakie to one są okropne i jak patrzą na wygląd. Swój wywód często toczył przy piwku lub pizzy. Jednego dnia mówił, że się nienawidzi, że źle wygląda i się nie lubi, drugiego przychodzi do mnie z blachą szarlotki, którą upiekł, bo nie chce zjeść całej. Na pytanie, czy chce iść ze mną na basen, stwierdził, że on się wstydzi rozebrać, a argumenty, że dobrze to wpłynie na jego zdrowie i pomoże z wagą, nie trafiały. A na końcu moja mama, która ciągle krytykowała, że po studiach (pedagogika) nie znajdę pracy i nie będę miała za co żyć, że nie będzie mnie utrzymywać itd. Jakby to robiła przez ostatnie lata. Pracowałam, studiowałam, a i tak ciągle słyszałam pretensje.

W końcu usunęłam z mojego życia ludzi, którzy ciągle narzekali, że życie jest okropne i są wielce przez wszystko pokrzywdzeni. I odkryłam, że ja tak naprawdę jestem pozytywną osobą i lubię swoje życie. I może chwilami jest ciężko, ale warto wziąć swoje życie w swoje ręce i przestać się nad sobą użalać.

Jeśli naprawdę sądzisz, że Twoje życie jest beznadziejne, a Ty jesteś urodzonym pesymistą, zobacz, jak dobrałeś sobie ludzi wokół siebie i pamiętaj, że z nikim z nich nie musisz utrzymywać kontaktu. Z kim przystajesz, takim się stajesz
Dodaj anonimowe wyznanie