Miesiąc temu przechodziłem koło miejsca samobójstwa pewnej młodej kobiety. To ja wezwałem pomoc i próbowałem udzielić pierwszej pomocy. Oddech zatrzymał jej się w połowie czekania na karetkę pogotowia.
Możecie spytać, co w tym anonimowego... Otóż to, że rodzice zabrali mnie do psychologa, żebym porozmawiał na ten temat... A ja po prostu nic nie czułem, gdy ta kobieta umierała tuż obok mnie. Zastanawiam się, jak bardzo dziwne to jest...
Albo, tak jak ja, ma w czarnej dziurze innych ludzi?
mordimer0madderdin
Mnie kompletnie nie rusza śmierć obcych mi ludzi. Żadne wypadki i samobójstwa nie robią na mnie wrażenia. Byłam kiedyś świadkiem samobójstwa mojego dentysty, akurat szłam do szkoły, a on wyskoczył z budynku, obok którego przechodziłam. Też mnie chcieli wysyłać do psychologa, ale ja kompletnie tego nie odczułam, poza tym że musiałam zmienić denstystę. I to nie jest tak, że nie jestem empatyczna i mam serca z kamienia, bardzo kocham moich bliskich oddałabym za nich życie.
mordimer0madderdin
Brak przecinka w ostatnim zdaniu mnie boli :( byłam pewna, że jak dodawałam komentarz, to ten przecinek tam był.
aloevera27
Mam identycznie
greenpurple
Kwestia tego, że jesteśmy różni. W dzień, w którym widziałam samobójstwo obcej osoby byłam jakby w innym świecie (baaaardzo źle, tragicznie się czułam), ale następnego dnia obudziłam się w euforycznym wręcz nastroju, czułam, że adrenalina mi pomieszała w głowie :p a sam obraz tak się zatarł jakby był z 20 lat wcześniej a nie poprzedniego dnia. Z kolei w przypadku bliskiej osoby nie czułam nic podczas samej akcji - dopiero parę miesięcy później się tym zestresowałam. Nie ma reguły, a w grę wchodzą tak silne mechanizmy obronne naszej psychiki, że żadne z nas zanim tego nie przeżyje nie będzie w stanie stwierdzić jak by się zachowało. Ja zawsze myślałam, że w takiej sytuacji rozsypię się całkowicie, a nic takiego się nie wydarzyło oprócz dziwnego, trudnego do zidentyfikowania odczucia na wspomnienie tych zdarzeń
JestemCzarnymKotem
Najgorsze w śmierci Twojego dentysty (której jeszcze byłaś świadkiem) było to, że musiałaś poszukać nowego dentysty. To było zabawne. 😂😂😂
Moj màz udzielal kiedys pierwszej pomocy znajomemu z pracy, ktory popelnil samobojstwo - niestety kolega zmarl mezowi na rekach. (wyskoczyl z okna biurowca, sytuacja miala miejsce w Anglii). Jako jedyny z ok 20 osob ktore widzialy tragedie nie chcial pomocy psychologa. W pracy stwierdzili, ze tylko Polacy tacy twardziele.. Ale nikt nie wie, ze ten "twardziel" wył mi w ramie przez kilka nocy z rzedu kilka miesiecy po zdarzeniu. Byc moze i Ciebie autorze cos podobnego dopadnie, czego szczerze nie zycze.
Erin
Wybacz, ale twój mąż to debil jeśli nie skorzystał z pomocy psychologa a tak to przeżył.
HoustonNaZadupiu
Tylko debil skomentowalby wybor mojego mèza w taki sposob.
sila
Erin, to może jest jakiś sposób właśnie szok? "Heloł!" a twój komentarz był tak niepotrzebny jak te wszystkie samobójstwa. Wyjdź.
Myślę, że to że była to nieznajoma osoba może mieć duży wpływ. No i także podejście do samobójstwa, bo jeżeli ktoś je surowo potępia to nie zrobi na nim to takiego wrażenia jak na osobie empatycznej.
Ja musiałem reanimować tatę. Pogotowie przyjechało bardzo szybko (albo tylko mi się tak wydawało), udało się przywrócić pracę serca, ale niestety dwa dni później tata zmarł, serce było za słabe. Dopiero po jakimś czasie zacząłem po nocach widzieć mętne oczy i słyszeć chrzęst kości (tak połamałem żebra tacie, co często się zdarza przy RKO, dodatkowo osteoporoza dała taki efekt). Niestety nie obyło się bez pomocy psychologa i psychiatry oraz leków. Naprawdę nie życzę nikomu aby musiał reanimować rodzica.
Po śmierci taty miałam kilka podejść do samobójstwa. Zawsze mnie ktoś znalazł i uratował. Nie wyobrażałam sobie życia bez taty w wieku 13 lat. Byłam kilka razy u psychaiatry, psychologa.. To nic ie dawało. Poprostu nie chaciałam o tym mówić. Teraz trochę żałuje, bo po 14 latch nadal nie jest dobrze. Niby mam rodzinę, dziecko, pracę którą lubię, ale nadal myślę o tym że lepiej było by gdybum nie żyła. Kovham moje dziecko i nie chciałabym jej zostawiać, ale myśle o tym że gdyny mi się udało to było by łatwiej. Typowe uciekanie przed problemami. Wiem o tym,
Może szok
Albo, tak jak ja, ma w czarnej dziurze innych ludzi?
Mnie kompletnie nie rusza śmierć obcych mi ludzi. Żadne wypadki i samobójstwa nie robią na mnie wrażenia. Byłam kiedyś świadkiem samobójstwa mojego dentysty, akurat szłam do szkoły, a on wyskoczył z budynku, obok którego przechodziłam. Też mnie chcieli wysyłać do psychologa, ale ja kompletnie tego nie odczułam, poza tym że musiałam zmienić denstystę. I to nie jest tak, że nie jestem empatyczna i mam serca z kamienia, bardzo kocham moich bliskich oddałabym za nich życie.
Brak przecinka w ostatnim zdaniu mnie boli :( byłam pewna, że jak dodawałam komentarz, to ten przecinek tam był.
Mam identycznie
Kwestia tego, że jesteśmy różni. W dzień, w którym widziałam samobójstwo obcej osoby byłam jakby w innym świecie (baaaardzo źle, tragicznie się czułam), ale następnego dnia obudziłam się w euforycznym wręcz nastroju, czułam, że adrenalina mi pomieszała w głowie :p a sam obraz tak się zatarł jakby był z 20 lat wcześniej a nie poprzedniego dnia. Z kolei w przypadku bliskiej osoby nie czułam nic podczas samej akcji - dopiero parę miesięcy później się tym zestresowałam. Nie ma reguły, a w grę wchodzą tak silne mechanizmy obronne naszej psychiki, że żadne z nas zanim tego nie przeżyje nie będzie w stanie stwierdzić jak by się zachowało. Ja zawsze myślałam, że w takiej sytuacji rozsypię się całkowicie, a nic takiego się nie wydarzyło oprócz dziwnego, trudnego do zidentyfikowania odczucia na wspomnienie tych zdarzeń
Najgorsze w śmierci Twojego dentysty (której jeszcze byłaś świadkiem) było to, że musiałaś poszukać nowego dentysty. To było zabawne. 😂😂😂
W milionera z kundla w rok
Moj màz udzielal kiedys pierwszej pomocy znajomemu z pracy, ktory popelnil samobojstwo - niestety kolega zmarl mezowi na rekach. (wyskoczyl z okna biurowca, sytuacja miala miejsce w Anglii). Jako jedyny z ok 20 osob ktore widzialy tragedie nie chcial pomocy psychologa. W pracy stwierdzili, ze tylko Polacy tacy twardziele.. Ale nikt nie wie, ze ten "twardziel" wył mi w ramie przez kilka nocy z rzedu kilka miesiecy po zdarzeniu. Byc moze i Ciebie autorze cos podobnego dopadnie, czego szczerze nie zycze.
Wybacz, ale twój mąż to debil jeśli nie skorzystał z pomocy psychologa a tak to przeżył.
Tylko debil skomentowalby wybor mojego mèza w taki sposob.
Erin, to może jest jakiś sposób właśnie szok? "Heloł!" a twój komentarz był tak niepotrzebny jak te wszystkie samobójstwa. Wyjdź.
W sumie to też była nieznajoma. Może masz bardzo silną psychikę?
Slyszalam, ze mózg czasami sie tak broni na wskutek bardzo przykrych wydarzeń, moze to to. Dopiero potem przychodzi ból.
Myślę, że to że była to nieznajoma osoba może mieć duży wpływ. No i także podejście do samobójstwa, bo jeżeli ktoś je surowo potępia to nie zrobi na nim to takiego wrażenia jak na osobie empatycznej.
Ja musiałem reanimować tatę. Pogotowie przyjechało bardzo szybko (albo tylko mi się tak wydawało), udało się przywrócić pracę serca, ale niestety dwa dni później tata zmarł, serce było za słabe. Dopiero po jakimś czasie zacząłem po nocach widzieć mętne oczy i słyszeć chrzęst kości (tak połamałem żebra tacie, co często się zdarza przy RKO, dodatkowo osteoporoza dała taki efekt). Niestety nie obyło się bez pomocy psychologa i psychiatry oraz leków. Naprawdę nie życzę nikomu aby musiał reanimować rodzica.
Po śmierci taty miałam kilka podejść do samobójstwa. Zawsze mnie ktoś znalazł i uratował. Nie wyobrażałam sobie życia bez taty w wieku 13 lat. Byłam kilka razy u psychaiatry, psychologa.. To nic ie dawało. Poprostu nie chaciałam o tym mówić. Teraz trochę żałuje, bo po 14 latch nadal nie jest dobrze. Niby mam rodzinę, dziecko, pracę którą lubię, ale nadal myślę o tym że lepiej było by gdybum nie żyła. Kovham moje dziecko i nie chciałabym jej zostawiać, ale myśle o tym że gdyny mi się udało to było by łatwiej. Typowe uciekanie przed problemami. Wiem o tym,
Wcale. Też tak mam. To obcy ludzie. Jedni się rodzą inni odchodzą
Zapewne szok. Nie martw się, to nic złego. Ludzie różnie reagują
Umarła obca ci osoba, jak tysiące każdej sekundy na całym świecie. Czemu od razu ma być dziwne to, że nie robisz z tego wielkiego halo?