#UTHWJ
Zgadaliśmy się wreszcie i obmyśliliśmy niecny plan. Kiedy wrócił po jednej z takich wypraw, auto zostawiając jak zwykle samopas na podjeździe i udając się chwiejnym krokiem do domu, zapewne celem spoczęcia, odczekaliśmy jakiś moment i… skasowaliśmy mu brykę.
Tak, jakieś metalowe pręty itp., słowem, co mieliśmy, użyliśmy do rozwalenia jego maski. Na koniec, żeby dodać smaczku, polaliśmy ją zwierzęcą krwią (kumpel pracuje w rzeźni, nie pytajcie mnie, w jaki sposób ją wyniósł).
Minął tydzień. Dotychczas cisza, a sąsiada pijanego jeszcze w tym tygodniu nie widziałem. O aucie nikomu się nawet nie zająknął.
Wiecie, mogliście też po prostu zadzwonić na policję, gdy pijany wybierał się na przejażdżkę.
Jasne, ale skoro gościu nie przejmuje się jazda pod wpływem alkoholu przyjąłby się gdyby zabrali mu prawko ?
Może by się przejął gdyby poszedł do więzienia.
Ja pierdzielę, a nie łatwiej było zadzwonić na policję i zgłosić, że pan X pijany wsiadł właśnie do samochodu o numerze rejestracyjnym takim i takim? Albo chociaż mu zagrozić, że jeszcze raz spróbuje jechać po pijaku, to go zgłosicie? A no tak. Przecież nie można być konfidentem ani mieszać się w cudze sprawy. Lepiej anonimowo zdemolować człowiekowi auto.
Tak czy siak by zapłacił karę lub za naprawę, a teraz przynajmniej wie, że jego zachowanie jest niebezpieczne. Po mandacie pewnie by się zdenerwował i wrócił do swoich wycieczek.
Jeśli nie spowodował by wypadku to policja jedynie zabierze mu prawo jazdy. Kogoś kto celowo wsiada po pijaku za kółko nawet by to nie obeszło. A tak to terapia szokowa
@Redhairdontcare Nieprawda. Jeżeli miałby więcej niż 0,5 promila alkoholu, zabierają uprawnienia (a nie tylko sam dokument) i ma sprawę w sądzie. Nie ważne, czy spowoduje jakiś wypadek czy nie. Tak się dzieje z automatu. Proponuję się doksztalcic.
Za jazdę po pijaku grozi do 2 lat więzienia, jak złapią go drugi raz - do 5. Jak Policja złapie kierowcę, który ma więcej niż 0,5 promila to nawet jak nie pójdzie od razu siedzieć, jest osobą karaną za przestępstwo.
Żeby tylko nie myślał, że kogoś zabił, bo przez wyrzuty sumienia jeszcze samobójstwo popełni...
Ale hałas go nie zaalarmował? Wyginana blacha jednak trochę hałasuje.
A nawet jeśli spał jak suseł, to jednak bym się obawiała, że w każdej chwili wyjdzie i zobaczy, jak sąsiedzi niszczą mu samochód.
Zawsze ktoś mógł ,,odciągnąć" sąsiada na drugi koniec miasteczka, czy chociaż parę ulic dalej
No tak 15stko bo przecież w wyznaniu wcale nie jest napisane że poszedl spać do domu. Ale kto by się przejmował tym co jest napisane.
Oby nie było nigdzie w pobliżu kamer :P
Ps. A co jego żona na to?
Może Lubiedaktyle jest autorem i dlatego wie, że autor jest żonaty;)
@HoustonNaZadupiu to by nie miało sensu XD
@Lubiedaktyle bardziej pasuje mi na gościa od krwi...
Lubiedaktyle myślę, że kamery nie mają znaczenia w tym przypadku. Gość jechał po pijaku i nie pamięta, że nic nie potrącił - a nawet jakby mu się wydawało to pewności nie ma, przecież był pijany. Zgłosi na policję, że ma uszkodzony samochód? W jego mniemaniu sam by sobie zaszkodził, bo skoro kogoś potrącił to pewnie gdzieś jest jakaś ofiara, która szuka sprawcy.
Niepokoi mnie fakt, że nazywasz "nieprzyjemnym nawykiem" przestępstwo.
Mówicie żeby zadzwonić po policję. Mam znajomego, który miał podobny problem, ktoś zauważył i zadzwonił. Prawko zabrane, a gość nadal czasem jeździ. Nie pochwalam raczej takiego zachowania, ale jeśli pomogło to chyba okej.
Gratulacje, popełniliście przestępstwo zagrożone większą karą niż jazda pod wpływem.
w dobrej wierze :) może będzie to czynnik łagodzący :)
Być może uratowali tym czyjeś życie. Lepiej, aby ucierpiało auto niż człowiek, który padłby ofiarą nieodpowiedzialności sąsiada...
@ZeusKosmateus
Co to za logika? Może powinni go zabić? Wtedy na pewno nikogo nie przejedzie.
Porównujesz zniszczenie auta do zabicia sąsiada? Przynajmniej coś zrobili nim doszło do tragedii, choć lepiej byłoby zadzwonić na policję.
W przekoloryzowany sposób obrazuję Twoją logikę. Istnieją legalne sposoby przeciwdziałania. To co zrobili nie zasługuje na jakąkolwiek pochwałę.
Tak, tak. A z osiedla nikt nie zadzwonił na policje co robicie. Tego wcale nie słychać przecież
Może taka drastyczna nauczka zmusi go do myślenia, a tym sposobem może juz nie wsiądzie do auta po pijanemu.