#UMLyS
Przeraziłam się, bo jednak bądź co bądź, na to można nawet UMRZEĆ! Powiedziałam o tym współlokatorkom, które stwierdziły, że tylko mi się wydaje. Starałam się o tym nie myśleć i pocieszałam się faktem, że przecież byłam szczepiona, ale ciągle czułam w ręku to mrowienie, które chwilami prowadziło nawet do drętwienia ręki.
Po praktycznie nieprzespanej ze strachu nocy obudziłam się w niedzielę rano i ręka nie bolała... przez jakieś pierwsze piętnaście minut od wstania z łóżka. Jak tylko przypomniałam sobie, że mogę mieć tężec, znów nie mogłam opanować swojego strachu, ale tym razem siedziałam cicho i nic nikomu nie mówiłam, bo przyjaciółki by mnie chyba wyśmiały. Jedząc obiad poczułam, że czasem ciężko jest mi przełknąć nawet mały kawałek. Chwilę pomyślałam i przypomniało mi się - kolejne objawy to szczękościsk i trudności przełykania. Wtedy dopiero się zaczęło. Nagle mrowiło mnie wszystko, szczęka była jakaś odrętwiała, nogi bolały. Stwierdziłam, że nie ma co czekać na kolejne objawy takie jak drętwota karku i drgawki i że muszę coś z tym zrobić. Powiedziałam dziewczynom, ubrałyśmy się i w przeciągu pół godziny znalazłyśmy się na pogotowiu. Ja oczywiście na granicy totalnej rozpaczy, bo za chwilę ma okazać się czy w ogóle przeżyję.
W końcu moja kolej. Wchodzę do gabinetu i opisuję całą sytuację. Podkreślam oczywiście, że jestem już praktycznie pewna, że to tężec. Lekarz ogląda moją rękę i pyta ile mam lat. Lekko zdezorientowana odpowiadam, że 21. Czekam tylko, aż powie "tak, ma pani tężca", a on patrzy na mnie z politowaniem i zamiast tego mówi "MA PANI OBGRYZIONĄ SKÓRKĘ".
Okazało się, że szczepionka, którą miałam w wieku 18 lat chroni mnie przed tężcem aż na 5 lat i to niemożliwe, żebym go miała, wszystkie objawy, które rzekomo miałam po prostu mi się uroiły po przeczytaniu o nich w internecie.
Piszę to, bo domagacie się żenujących sytuacji, a wierzcie mi, że nawet na anonimowych głupio mi było napisać, że mój wyimaginowany tężec to po prostu obgryziona skórka..
Wbrew pozorom dr Google nie jest lekarzem, chociaż zawsze zareaguje Ci szereg rozmaitych diagnoz.
Autorko, sądzę że to wydarzenie może chociaż sprawi, że przestaniesz obgryzac skórki :D
*zaserwuje ^^
google orzeka zazwyczaj raka
Z ciekawości z koleżanką kiedyś googlowałyśmy objawy typu "swędzenie skóry" w różnych konkretnych miejscach. Zazwyczaj diagnozy były dwie: albo ciąża, albo nowotwór :)
mam podobnie jak autorka, zaobserwowałam u siebie parę zmian na skórze. po wygooglowaniu stwierdziłam, że mam raka co najmniej 5 części ciała. ;)
@Arbuz, to prawda! Kiedyś googlowałam "swędzenie piersi", bo nie mogłam przestać się drapać. Google powiedziało mi, że albo umieram na najgorszą wersję nowotworu piersi, albo jestem w ciąży (co oznaczałoby drugie w historii niepokalane poczęcie, a nie pamiętałam wizyty żadnego archanioła). Żyję do dziś, tylko po prostu piorę bieliznę w hipoalergicznym proszku :D
hahaha
Ja w Google wpisałam ze boli mnie gardło i co yo może być. Wyszło mi ze gruźlica xd
Tata mojego chłopaka też wygooglował objawy. Okazało się, że cierpi na śmiertelną chorobę... Na którą zapadają tylko konie
@extraoriginal, komentuję twój komentarz, żeby nie zgubić :)
Ciekawe, dam kropkę: .
Tak to jest jak się sprawdza choroby w Internecie...
Ja raz sprawdziłam w Internecie co może mi dolegać bo miałam wysypkę, która bardzo swędziała. Po przeczytaniu diagnoz stwierdziłam, że na pewno muszę być chora na jedną z przeczytanych chorób. Poszłam do lekarza rodzinnego, powiedziałam objawy i zasugerowałam co może być, doktorka powiedziała, że to na pewno nie to. Przepisała mi leki a mi wciąż nie przechodziło. Po jakimś czasie zdecydowałam się pójść do dermatologa i babeczka gdy tylko popatrzyła na wysypkę, od razu potwierdziła moje przypuszczenia :D także doktor google czasem ma rację :D
W moim przypadku wujek Google miał rację. Straszny ból kolana wpisuje w internecie - diagnoza - chondromalacja rzepki, pierwsza myśl - jezu jak to strasznie brzmi. Zapisałam się do ortopedy, na wizytę czekałam miesiąc. Tak, mam chondromalacje rzepki :D
Ja sprawdzałam czego objawami sa wypadajace włosy i cienie pod oczami, wyszło ze niedoczynność tarczycy. Wujek google sie sprawdził
Siła umysłu jest jednak niesamowita. Człowiek jest w stanie wmówić sobie prawie wszystko ;)
Lepiej najeść się wstydu, niż jakbyś miała naprawde tężca i nic z tym nie zrobiła
I powiedz tu o tym koleżankom :]
Sprawdzając objawy w Internecie zawsze wychodzi, że ma się guza mózgu. Niestety raczej nie powinno się tego robić.
A to wyznanie pokazuje jak bardzo ważna jest psychika w naszym życiu i może wywołać nawet somatyczne objawy, bez racjonalnego wytłumaczenia.
Mnie ostatnio zaczęła boleć kość piszczelowa, pierwsza myśl to oczywiście 'rak kości'. Od razu w internety, moje obawy o życie coraz większe, pojawiły się myśli jak ja to zniosę jak to rodzicom powiem. Okazało się, że bolą mnie przyczepy mięśni z powodu zbyt intensywnego i nieprawidłowego biegania :) sport to zdrowie ;)
No pewnie ze zdrowie jak sie umie dobrać buty, podłoże i umie biegać .. ;)
Buty mam dobrane dobrze, gdyż robiłam badania, staram sie biegać po miękkim, ale w mieście ciężko znaleźć takie które w 100% pozbawione jest betonu. Z samą technika moze nie jest najgorzej, jednak teraz po rehabilitacji będzie trzeba zacząć spokojniej, a nie od razu po 10km.
"Hmm... boli mnie brzuch i głowa. Zobaczę co mi dolega w google.
Jestem w ciąży..."
Czy tylko ja nigdy nie sprawdzałam żadnych objawów w internecie? Jak przechodzi po kilku dniach to daję sobie spokój, a jak dłużej się źle czuję to idę do lekarza. Nie widzę sensu niepotrzebnego zamartwiania się... :)
Było kiedyś wyznanie, że lekarka szukała diagnozy w Internecie...
Tak i chyba miała otwartą przeglądarkę w trakcie wizyty - robiła to na bieżąco.