#UC8fo

Czasami ludzie ogłaszają na różnych stronach i grupach, że muszą oddać psa, bo ktoś w domu ma alergię albo jakieś inne uczulenie. Z reguły denerwują mnie takie posty, a komentujący nie mają litości dla tego kto wstawia ogłoszenie. Najczęstszą radą jest: "oddaj gówniarza, bo pies/kot był pierwszy!".

Moja ciotka chyba wzięła sobie to do serca. Ma dwoje dzieci, czternastolatka i czterolatkę, mieszkają niedaleko nas. Ciocia zawsze miała fioła na punkcie zwierząt, od mało wymagających jak rybki, po naprawdę duże psy takie jak bernardyny. Na ten moment ma w domu trzy psiaki i kota, ale wiem, że myślała nad jakimś kolejnym futrzakiem. Niby ok, ciocia naprawdę dba o swoich pupili. Może nawet za bardzo? Szymon ma astmę, którą zdiagnozowano u niego kiedy zaczynał podstawówkę. Kilkukrotnie tracił oddech i pod dom zajeżdżała karetka. Ciocia była przerażona i zabrała go na badania - stwierdzono silną alergię na psią ślinę i sierść. W domu były wówczas dwa psy, jednak nikomu nie przyszło do głowy by je gdzieś oddawać. Z jednej strony czyn godny pochwały, z drugiej Szymek musi mieszkać w domu, gdzie w każdym zakątku czyha na niego zagrożenie. Dopiero poza domem naprawdę odżywa, chociaż i tak nie rozstaje się z inhalatorem.

Później urodziła się Zuzia i chociaż na początku wydawało się, że obecność psów w niczym jej nie przeszkadza, to lekarz potwierdził smutne wyniki badań. Po kontakcie ze zwierzętami mała dostaje okropnej wysypki na całym ciele, robi się czerwona na twarzy i kaszle. Niby ciocia jakoś temu zapobiega - kupuje jej leki, nie pozwala psom wchodzić do jej pokoju, ale i tak każdego dnia istnieje ryzyko, że Zuzia zakrztusi się na śmierć.

I teraz najlepsze - ciocia znalazła sposób jak pogodzić miłość do zwierząt z miłością do dzieci.

Dogadała się z babcią i zawiozła do niej dzieciaki - nie na wakacje, ale na stałe. Rodzina była w szoku, ale według cioci jest to idealne rozwiązanie. Teraz na babcię spadł obowiązek dowożenia wnuczki do przedszkola, a wnuka na przystanek autobusowy. Zuzia kompletnie nie rozumie czemu mama wyrzuciła ich z domu, Szymon jest załamany i wściekły. Moja mama jeszcze próbuje jej przemówić do rozumu, ale ciotka jest uparta i nie da sobie niczego wytłumaczyć. Za to na Facebooku jest bardzo aktywna - gdy tylko ktoś ogłasza, że chce oddać psa, ciocia komentuje jako pierwsza. Na ten moment zaklepała sobie już jamnika i dwa kotki znalezione w lesie. Jako argument, żeby to jej oddać zwierzaki podaje fakt, że w domu ma już inne i nie ma dzieci, którym obecność zwierząt mogłaby przeszkadzać.
Anda Odpowiedz

Nie odezwałabym się do takiej matki do końca życia

AkariStyle

Na pogrzeb też bym nie przyszła.

DarkPsychopathII

Nie no na pogrzeb przyjść i napluć na nią to jeszcze rozumiem, choć lepiej to zrobić za jej życia.

Dita64

Mojej kuzynce, jak się urodziła córka i kot nie akceptowal dziecka, zawiozla dziecko do swoich rodziców - jakieś 250 km dalej. Przez około dwa lata dziecko odwiedzała w weekendy. Myślałam, że tylko ona jest nienormalna :)

MarMarSze

Że nikt kuzynki nie zgłosił...

MrsMarvel Odpowiedz

Ciotka widać ma odfuterkowe zapalenie mózgu (o ile ma coś w tym swoim głupim łbie). Świat jest niestety pełen idiotów.
Ogólnie nie rozumiem tego hejtu na ludzi, którzy próbują znaleźć dla zwierzaka inny, dobry dom. Życie różnie się układa, czasem nie ma innego wyjścia niż gdzieś oddać zwierzaka. A chyba lepiej poszukać mu nowego domu niż oddać do schroniska, porzucić w lesie czy zabić.

Aswq

O to to to to to to! Ale większość hejtujących gówno wie o życiu i jedynym ich celem jest krzyk w necie. Także nie ma co się na to już patrzeć. Ale przykro się robi czytając takie posty. Nikt nic nie wie o życiu tych oddających a jadą po nich przeokropnie. Często gęsto wyzywając ostro..

diana2705

Skandaliczne jest to, że jako alternatywę wymienisz opcje wywiezienia do lasu lub zabicia. Zwierzę mocno się przywiązuje do rodziny. To nie jest proste. Może np. przestać jeść. Taki proces oddania powinien trwać jeśli już kilka tygodni i być robiony w asyście behawiorysty.

Vampire7

@diana2705 - normalni ludzie nie chcą porzucać zwierząt byle gdzie ani ich zabijac, tylko szukają im domu, a inni wylewają i tak na nich hejt, uważam ze to mega nie fair. Oczywiście, że dla zwierzaka to jest tez dramat taka zmiana rodziny, ale chyba lepiej szukać psu dobrego domu, nie? Czasami niestety życie układa się okrutnie. Moja siostra np. ma kota z długim włosiem i nie ma problemu, za to jak przyjeżdża do domu rodzinnego gdzie są psy to męczy się, kicha, łzawią jej oczy, używa inhalatorów itd. A co jest najlepsze? Ona wiele lat żyła z psem obok i jakoś sobie radziła, ale z drugiej strony to rzeczywiście jest męczenie się i np nie wpuszczanie psa do swojego pokoju. Nie wiem czy chciałabym się tak męczyć i np. dusić, mimo, że kocham psy....

Brzydkipodludz Odpowiedz

Ten młody chłopak powinien jej powiedzieć żeby miała nadzieję że te psy zaopiekują się nią na starość, a następnie zerwać kontakt.

diana2705

Dzieci nie są też od opieki nad rodzicami na starość. Strasznie są ludzie, którzy po to robią dzieci, żeby te się nimi zajmowały. Nikt nie ma prawa tego od dzieci oczekiwac.

anchem

diana, tu nie chodzi o oczekiwania, czy robienie sobie dzieci tylko po to. Chodzi o to, ze jak rodzice sa kochani i wporzadku i dzieci tez, to same z siebie pomogą rodzicom, czy wezmą do siebie jak zajdzie potrzeba. Moi np. wiedzą, że chocby nie wiem co, u mnie zawsze mają miejsce dla siebie i zawsze im pomogę, więc poniekąd skoro to oficjalnie mowie, liczą na mnie (o ile zajdzie taka potrzeba). W rodzinach, w ktorych jest dużo miłości takie zachownie jest normalne, wiec rodzice mogą liczyć n wsparcie dzieci

Heppy

diana2705 straszne to jest mieć normalny dom i mieć rodziców w dupie. Skoro jesteśmy rodzina to sobie pomagamy. Widocznie dla ciebie jest to obce.

tramwajowe Odpowiedz

Prawa rodzicielskie bym jej odebrał. Ale to żadna kara dla takiej.
To jeszcze prawa do zwierzat też bym zabrał!

MarMarSze Odpowiedz

Mam ogromną nadzieję, że przeczytam tu kiedyś wyznanie jak te dzieci się odwdzięczają tej "matce".

NOTHING000 Odpowiedz

Można to gdzieś zgłosić?

bazienka

no oczywiscie, jest MOPS, MOPR i inna opieka spoleczna, sad rodzinny itp.

Liarxxx

@NOTHING000 jak to ktos zglosi to po prostu zostaną jej odebrane prawa rodzicielskie

kewin Odpowiedz

Miałem kiedyś kolegę, który ma silną alergię na kota. Kot spał z nim, a on pierwsze co robił rano jak wstał, to szedł na rower żeby móc oddychać. Mówił, że wcale nie jest tak źle, a kotka by w życiu nie oddał.
(I tak, kolega żyje, po prostu nie mamy już kontaktu.)

Niezywa

No tak, ale każdy przypadek jest inny... I jednak zdrowie chyba ważniejsze niż zwierzę, które sprawia że czujesz się źle i musisz brać leki. I Bogu ducha jest tutaj winne zwierzę, rozumiem miłość do zwierzęcia, ale można to jakoś pogodzić oddać do babci czy innej bliskiej rodziny.

KryzysTworczy

Kurczę, nie wiem. Mam dość silną alergię połączoną z astmą, ale bardzo kocham zwierzęta i bardzo bym chciała jakieś mieć. Codziennie jak wracam do pustego domu to mi jakoś smutno :/

Niezywa

KryzysTworczy To może jakieś małe zwierzę np chomik? Bardzo małe zwierzę, ale za to głośne i na pewno nie będziesz miała poczucia że jesteś sama.

SzubiDubi

Łyse zwierzaki niewiele pomogą bo alergię masz na substancje zawarte w ślinie a nie samo futro...ale np koty rasy syberyjskiej mają tych substancji mniej niż inne rasy

KryzysTworczy

W moim przypadku jest to alergia na białko w naskórku, więc łysy kot ani "pies z włosami zamiast sierści" się nie sprawdzają :/ na chomika niestety też mam alergię, co byłoby przykre przy sprzątaniu klatki itp. Boję się, że nawet jak wezmę zwierzę, na które jeszcze nie miałam alergii (np. żółw czy papuga) to i tak mi się pojawi i nie będę wiedziała, co zrobić :(

bazienka

jako dzieciak mialam bardzo silna alergie, na pylki, czesc mi zostala
jesli zdolalabymsie oporzadzic lekami tak,by nie chodzic wiecznie z zatkanym noszem, gilem do pasa i zatartymi spojowkami, to jest to jakies rozwiazanie
al jesli byloby to kosztem np. astmy cyz braku oddechu, to sorry

bazienka

Kryzys, moze pojdz najpierw do zoologicznego albo do kogos, kto takiego zwierzaka ma? i poprobuj?

KryzysTworczy

@bazienka
Mogę, ale to nic nie gwarantuje. Można się uczulić w dowolnym momencie niestety. Np. na koty uczuliłam się dopiero po 4 latach mienia ich :/

PinkiPig

Wyhodowali rasę kota, który nie uczula. Niestety w Polsce (nawet nie wiem czy w Europie) nie ma hodowli. Zresztą za kota trzeba zapłacić niemałe pieniądze.

Heppy

KryzysTworczy a te łyse koty ? Zależy na co masz uczulenie.

fcklogic Odpowiedz

U mnie było odwrotnie. Zdychałam z powodu roztoczy i grzyba. Najgorzej było z oczami. Bliska obecność psa pomogła mi się uodpornić.Ale to dopiero po kilku miesiącach albo nawet latach. Teraz psa nie mam od dawna i od nowa zatkany nos w kółko..

colombianaa Odpowiedz

Punkt widzenia zmienia sie z punktem siedzenia. Teraz wylewacie wiadro pomyj na tę kobietę, bo oddała dzieci. Gdyby oddała zwierzęta i tak byście krzyczeli w jej stronę. Smutna prawda. I mówcie sobie co chcecie, możecie mnie nazwać potworem, ale ja w takiej sytuacji oddalabym zwierzęta. Serce by mi pękło na milion kawałków, bo kocham mojego kota nad życie, ale nie zaryzykowalabym zdrowiem i zyciem własnego dziecka. Miałam w dzieciństwie (lekką!) alergię na sierść zwierząt. Wówczas nie mieliśmy w domu żadnych pupili, ale u kogoś automotycznie mialam silny katar, szczypiące i załzawione oczy oraz uczucie dlawienia w gardle. Męczyłam się bardzo, a to były przecież lekkie objawy. Rozumiem więc, że alergia to nie przelewki i świadomie nie narazilabym dziecka na coś takiego. Znalazlabym najlepszy z możliwych dom dla mojego futrzaka i sprawdzalabym co u niego, ale nie chcialabym by został u mnie kosztem dzieci. Czasem trzeba coś przewartościować, wybrać mniejsze zło. Takie jest życie, szanowni Państwo, nic nie jest tylko czarne i białe.

Kkaamm

Wiem co masz na myśli. Czasem na grupie mojego miasta pojawia się post ”oddam kota/psa bo...” i konkretny, ważny powód typu alergia dziecka czy wyjazd za granice i brak możliwości zabrania zwierzaka. Tyle pomyj ile jest wylewanych na autorów postów ciężko zliczyć, a normalne komentarze często można policzyć na palcach jednej reki 😐

SzubiDubi

Nikt normalny nie będzie miał za złe ale prawda taka, że wszyscy piszą że chodzi o ważny powód jak alergia czy wyjazd do pracy za granicę ale często po prostu komuś się znudził zwierzak...

aceofspades

Skąd znasz takie statystyki, że wiesz o co często chodzi takim ludziom? Siedzisz w domach ich wszystkich?
Mimo wszystko, nawet jeśli powodem jest znudzenie się zwierzakiem, to i tak lepiej, że ktoś szuka dla niego dobrego domu, niż wyrzuca, zabija, albo zaniedbuje.

SzubiDubi

Oczywiście, że lepiej ale znam kilka przypadków gdzie była to kwestia, że w mieszkaniu zrobiło się za ciasno albo dzieci męczyły zwierzę a rodzicom nie chciało się małych psychopatow nauczyć empatii i tego, że ono też czuje..

SzubiDubi

Nie wiem czemu minusujecie...nie zgadzam się z takim zachowaniem ale nie zmienia to faktu że takie sytuacje mają miejsce.

MalinowyCukier Odpowiedz

Sytuacja chora o.O pierwszy raz o czymś takim słyszę. Ciocia chyba powinna się udać do specjalisty...

Ale tak btw nie mogłam jednak przejść obojętnie nad stwierdzeniem "mało wymagające zwierzęta jak rybki". Ludzie kupują rybki nie mając pojęcia o ich prawidłowym chowie. Nie wiedzą nic o cyklu azotowym, odpowiednim łączeniu gatunków, warunków dobranych pod konkretny gatunek itd itd potem okazuje się, że bojownik żyje w kuli rok i ludzi się cieszą że tak długo a nawet nie doczytają, że może żyć nawet 5. A przez ten rok okropnie się męczył. Posiadanie kota jest dużo mniej wymagające niż utrzymanie porządnego akwarium z roślinami, z naciskiem na porządnego.

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie