Dostałam zaproszenie na chrzest do córki mojej dobrej koleżanki. Często się widywałyśmy, pisałyśmy prawie cały czas, ale odniosłam wrażenie, że od momentu zaproszenia nasz kontakt znacznie się polepszył. Odwiedziła mnie z córeczką w domu i nawet w pracy (jestem kelnerką w kawiarni). Byłyśmy na wspólnych zakupach. Chrzest i po chrzcie... A po imprezie znajomość się urwała. Koleżanka nie odpisywała, nie odbierała i nie oddzwaniała. Sporadycznie wysłała wiadomość typu „Nie mam czasu”, „Karmiłam”, „Jestem zajęta”. Zapytałam w końcu, kiedy znajdzie dla mnie chwilę. „Jak będziesz miała małe dziecko, to zrozumiesz, że czasem nie ma czasu nawet, żeby zjeść coś ciepłego”.
Mam ochotę pojechać do niej i zapytać wprost, czy dałam za mało w kopertę i czy się obraziła, bo liczyła na więcej. Niestety, ale na to mi wygląda jej zachowanie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Przed komunia się odezwie
bankowo, albo przed kolejnymi urodzinami dziecka
Poczekaj, aż coś będzie chciała.
Może tak być, jak piszesz, ale może rzeczywiście ma jakieś problemy z dzieckiem, albo z facetem. Albo jakiś inny gorszy czas. Daj jej czas. Jak będzie chciała, to się odezwie. I po tym w jaki sposób się odezwie, to będziesz mogła ocenić, czy tylko coś chce, czy chce odnowić znajomość.
Jak jesteś kelnerką to wiadomo że do koperty nie mogłaś dac za wiele. Jest tylko jeden sposób - jak będzie coś od ciebie chciała kategorycznie wymuś odpowiedź o co tam chodziło. Bo może się wmieszał ktoś o kim nie wiesz. Idiotów nie brakuje.
W niektórych knajpach kelnerzy dostają dużo napiwków. Autorka mogła też specjalnie na tę okazję odkładać przez jakiś czas. Zresztą ludzie, którzy nie zarabiają kokosów, potrafią być bardzo szczodrzy. Starsza znajoma, która zarabiała około 3000 zł, dała do koperty ślubnej 1000 zł. I to byli ludzie, z którymi rozmawiała może raz do roku.
Poczekaj, aż będzie miała jakieś urodziny albo dziecko komunię. Albo po prostu - jak będzie chciała kasę pożyczyć.
Współczuję Ci.. Ale to chyba będzie już "była koleżanka".
Wybacz, ale tekst "jak będziesz miała małe dziecko..." tak mi podnosi ciśnienie, że szok. Też mam małe dziecko, ale potrafię znaleźć czas na wszystko. Fakt, że zależy od dziecka - zachowanie, skoki rozwojowe czy inne naruszenia, ale mimo wszystko CHCIEĆ TO MÓC;)
*nie naruszenia tylko marudzenia miało być :D
W czasach, w których można napisać do kogoś przez komunikator, zasłanianie się dzieckiem jest zabawne. Jeśli nie jesteś w stanie napisać do kogoś raz w tygodniu, nawet krótkiej wiadomości, to po prostu ci nie zależy i weź to na klatę. U mnie problem z dzieciatymi był taki, że 95% wiadomości jest o dziecku XD
Jedna płytka znajomość mniej. Nic na siłę.
spytaj, jak sie obrazi, to bedziesz miala z glowy
Albo dałaś wystarczająco i teraz nie jesteś jej już potrzebna :)