Pamiętam sytuację, gdy wybrałyśmy się z przyjaciółkami na centrum, miały ochotę na pizzę. U mnie było wtedy krucho z kasą, wiedziały o tym. Kupiły sobie każda po swojej pizzy, a ja tak sobie oglądałam jak jedzą i komentują, że taka średnia. Jeśli ktoś pyta, to nie, nie koleguję się już z nimi.
Mercury07
co za mendy :v dobrze ze uciełaś kontakt
deissol
Współczuję. Ostatnio jak nie miałam śniadania w szkole to kazda z moich przyjaciółek zaoferowala kawałek swojego śniadania
W sumie to przykre.
Nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale to może dlatego, że jestem bardzo szczera i potrafię powiedzieć 'nie mam akurat kasy'. To samo jacyś tam moi znajomi - jeżeli mogę to stawiam piwo czy wspólny obiad. Wiele razy ktoś mi mówił, że nie ma kasy -
wtedy nie ma problemu, teraz pijemy/jemy za moje, a kiedyś tam za kasę tamtej osoby - a nawet jeżeli nie, to nie powinno być problemu jeżeli ktoś jest zwyczajnie przyjacielem...lub ma takie podejście jak ja. Myślę, że podstawa to taka szczerość, chociaż wiem, że to może być wstydliwe...To też zależy od 'poziomu relacji - jeżeli mowa o bliskim przyjacielu to na pewno powinno się mówić o takich rzeczach - wiem, że to może być trudne, ale naprawdę warto być szczerym do bólu.
Wszystko zależy od tego jakie masz relacje z tymi ludźmi. Chociaż ja doskonale wiem, że często jest tak, że ktoś mówi, że nie chce - a tak naprawdę chce, ale się wstydzi...więc jeżeli mogę to coś zawsze 'postawię'.
A może wiedzą jaka jest prawda ale tego nie okazują?
szladzieweczka
To słabi przyjaciele. Jak my wychodzimy ze znajomymi i ktoś nie ma kasy i mówi ze nic nie będzie jadł to zazwyczaj coś i tak tej osobie weźmiemy, nawet jeśli to są głupie frytki w maku. Wiadomo, nic drogiego albo nie wiadomo ile żeby nie stawiać takiej osoby w niezręcznej sytuacji, ale przynajmniej nie musi patrzeć jak wszyscy jedzą a ona nie.
Miałam podobnie z tym, że wszyscy z klasy jedli fast foody a ja nic, albo miałam z domu bułkę z czymś tam i herbata z termosu. Niby nic, a mi było mega wstyd :/
A mi się Ciebie szkoda zrobiło.. jak oni jedzą a Ty patrzysz i udajesz, że nie chcesz.
Miałam podobnie :(
to takie smutne i okropne :(
Pamiętam sytuację, gdy wybrałyśmy się z przyjaciółkami na centrum, miały ochotę na pizzę. U mnie było wtedy krucho z kasą, wiedziały o tym. Kupiły sobie każda po swojej pizzy, a ja tak sobie oglądałam jak jedzą i komentują, że taka średnia. Jeśli ktoś pyta, to nie, nie koleguję się już z nimi.
co za mendy :v dobrze ze uciełaś kontakt
Współczuję. Ostatnio jak nie miałam śniadania w szkole to kazda z moich przyjaciółek zaoferowala kawałek swojego śniadania
W sumie to przykre.
Nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale to może dlatego, że jestem bardzo szczera i potrafię powiedzieć 'nie mam akurat kasy'. To samo jacyś tam moi znajomi - jeżeli mogę to stawiam piwo czy wspólny obiad. Wiele razy ktoś mi mówił, że nie ma kasy -
wtedy nie ma problemu, teraz pijemy/jemy za moje, a kiedyś tam za kasę tamtej osoby - a nawet jeżeli nie, to nie powinno być problemu jeżeli ktoś jest zwyczajnie przyjacielem...lub ma takie podejście jak ja. Myślę, że podstawa to taka szczerość, chociaż wiem, że to może być wstydliwe...To też zależy od 'poziomu relacji - jeżeli mowa o bliskim przyjacielu to na pewno powinno się mówić o takich rzeczach - wiem, że to może być trudne, ale naprawdę warto być szczerym do bólu.
Wszystko zależy od tego jakie masz relacje z tymi ludźmi. Chociaż ja doskonale wiem, że często jest tak, że ktoś mówi, że nie chce - a tak naprawdę chce, ale się wstydzi...więc jeżeli mogę to coś zawsze 'postawię'.
Mam tak samo... Zazwyczaj mówię, że poprostu nie jestem głodna, ale widzę że już mało kto z moich znajomych w to wierzy.
A może wiedzą jaka jest prawda ale tego nie okazują?
To słabi przyjaciele. Jak my wychodzimy ze znajomymi i ktoś nie ma kasy i mówi ze nic nie będzie jadł to zazwyczaj coś i tak tej osobie weźmiemy, nawet jeśli to są głupie frytki w maku. Wiadomo, nic drogiego albo nie wiadomo ile żeby nie stawiać takiej osoby w niezręcznej sytuacji, ale przynajmniej nie musi patrzeć jak wszyscy jedzą a ona nie.
Bycie fit, a głodzenie się to dwie różne rzeczy. Tak tylko mówię.
Kto powiedział, że się głodzi. Jedzenie na mieście jest po prostu droższe niż gotowanie w domu.
Pewnie wychodzą na jakieś fast foody
Racja, ale głodzenie się, a nie kupowanie żarcia na mieście (które często jest po prostu przedrożone) to też dwie różne rzeczy.
Miałam podobnie z tym, że wszyscy z klasy jedli fast foody a ja nic, albo miałam z domu bułkę z czymś tam i herbata z termosu. Niby nic, a mi było mega wstyd :/
czyżby jestes studentem?