#TyJkY

Pokochałam Mateusza w wieku 15 lat. On wtedy miał 22. Wszystko zaczęło się od wspólnej pasji, a potem przeszło do pracy razem, spędzenia każdej wolnej chwili. Mimo niewielkich kłótni zawsze wychodziliśmy z tego cało.

Razu pewnego źle się czuł i zrobił badania. Okazało się, że ma białaczkę... A ja nic nie mogłam zrobić... Miałam 17 lat, a on 24. Całe życie jeszcze było przed nami. Sama wpadłam na pomysł, aby postarać się o dziecko, aby walczył. Mateusz musiał jak najszybciej zacząć chemię. Udało się nam to bardzo szybko, bo szybko zobaczyłam dwie kreski.

Chemia przebiegała fatalnie dla niego... Był wychudzony, smutny, przygnębiony i non stop słaby, miał mdłości... Nie mogłam do niego wchodzić, a test ciążowy dostał od pielęgniarki w kopercie z liścikiem: "Masz o co walczyć. A MY dzielnie Ci kibicujemy". Nie zapomnę tego, jak zadzwonił do mnie na kamerce cały zapłakany, ciesząc się, ale i martwiąc, bo nie może się mną zająć.

Ludzie wytykali mnie palcami, a rodzina walczyła ze mną. Mateusz dostawał zdjęcia brzucha, a gdy tylko byłam na wizycie dostawał zdjęcie USG, podawane przez pielęgniarkę. Gdy byłam w 15 tygodniu ciąży poczuł się na tyle dobrze, że pozwolono mu wyjść do domu na weekend. Abym mogła z nim spędzić trochę czasu sama, na te trzy dni wyjechaliśmy do domku w góry. Cały czas pytał jak się czuję, a ja martwiłam się o niego.

Chemia przynosiła efekty, wyniki były coraz lepsze, ale ja i tak byłam pełna obaw. W późniejszych czasach chodził ze mną na badania. To on skakał z radości przy mnie na informację, że będzie miał syna. Urodziłam dziecko w 39 tygodniu ciąży. Mateusz był przy mnie :)

Wyszedł z tego cało. Badamy się wszyscy i jest z nami wszystko dobrze. Mateusz czuje się rewelacyjnie, a ja niczego nie żałuję. Obecnie mam 22 lata, 4-letnie dziecko i obrączkę na palcu. Wyszło na to, że dziecko dało Mateuszowi prawdziwego kopa w zadek. I wygrał! Nie ma piękniejszego uczucia niż dzień, kiedy rodzisz syna, a twój mężczyzna klęka prosząc o rękę!

Na 20 urodziny Mateusz przyniósł wyniki badań.  Jest zdrowy. To był po prostu cud. Życzę wam takiej miłości, jak mojej i męża. Walczcie, bo jest o co.
PaniPanda Odpowiedz

Idź precz z tą propagandą. Ciąża to nie magiczne lekarstwo na wszystko.

PaniPanda

Hvafaen, aborcja nie jest dla mnie propagandą. Nie mam pojęcia, dlaczego tak myślisz. Źle zrozumiałaś mój komentarz z kiedyś i trzymasz ten osąd w głowie ;) wyjaśniłam, pewnie nie doczytałaś, bo odpisałam dość późno. To co chciałam napisać - ludzie są różni i zachodząc w ciążę, ma się wybór - aborcja/zatrzymanie dziecka. I właśnie ja to widzę jako WYBÓR, każdy mieć różny, wpływanie na innych w kwestii tego wyboru jest złe, dlatego nie rozumiem, dlaczego Twoim zdaniem propaguję cokolwiek. Jestem za wyborem, obiema opcjami, wolnością wyboru.
A chyba nie zaprzeczysz, że propaganda pro life istnieje. I to miałam na myśli w komentarzu.

PaniPanda

Każdy powinien mieć wybór*

PaniPanda

Jeśli tak na to spojrzeć, to punkt dla Ciebie. Ale ostatnio tyle jest wyznań na ten temat, ciężko mi wierzyć w którekolwiek, a ludzie którzy mają takie choćby ciężarówki na ulicach propagujące aborcję, będą chwytać za każde emocje i używać każdego argumentu, aby bronić swoich racji. Może się mylę. Ale po prostu takie odnoszę wrażenie.

PaniPanda

Owszem, to mogło być takie wyznanie. To co miałam na myśli, to przekonanie głęboko leżące w społeczeństwie, że każdy powinien mieć dzieci, i to wyczytałam osobiście w tym wyznaniu. Nie jestem anonimowe, jestem PaniPanda (; lubię dzieci, dopóki są nie moje, grzeczne i generalnie jak ktoś ma możliwości finansowe i jest ogarnięty, niech sobie żyje szczęśliwie z nimi i je ma. Ale nie lubię narzucania takiej wizji innym, i odniosłam wrażenie, że wyznanie jest napisane w takim tonie. Stąd mój komentarz ;p

PaniPanda

I spoko :) Mój punkt widzenia też jest tylko mój. Może się mylę. Byłoby lepiej, gdyby tak było

ohlala

Wydźwięk wyznań o aborcji jest zazwyczaj taki: "było mi ciężko/nie byłam gotowa na dziecko/jestem chora i dokonałam aborcji. Nie żałuję."
Wydźwięk wyznań jak to powyżej: "było nam ciężko, ale urodziłam dziecko i wszystko magicznie zaczęło się układać, wszystko to dzięki dziecku!"

Różnica jest znacząca. Wyznania o aborcji mówią, że można po niej normalnie żyć, nie nakłaniają do aborcji. Wyznania "pro-life" próbują nakłaniać do rodzenia dzieci i przedstawiają nierealistyczny i zakłamany obraz świata, a często nawet niebezpieczny (rodzenie przy poważnej chorobie matki, takie też było) lub po prostu głupi (robienie sobie dziecka, żeby facet chciał walczyć o życie... litości).

GeddyLee

kiedy lewactwo propaguje mordowanie dzieci - bardzo dobrze
kiedy normalni ludzie udowadniają, że można inaczej - PROPAGANDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111

Karboksyhemoglobina

Mozna inaczej? W wieku 17 lat zajść w ciąże z ciężko chorym chlopakiem? Super pomysl. Wiecie ile osób "po wyzdrowieniu" z nowotworu umiera w ciągu następnych 5 lat? Mnostwo. Ilu osobom nie udaje się wygrać z rakiem? Jeszcze więcej. Jezeli wedlug was mądre jest zachodzenie w ciąże w nastoletnim wieku bez pracy i wyksztalcenia z kims kto moze w kazdej w chwili umrzec to ja nie mam pytan. Ciekawe co na to rodzice takiej dziewczyny bo w chwili smierci chlopaka to oni są obciążeni finansowo i mogą nie mieć ochoty na utrzymywanie wnuka. A cale wyznanie to bait. Za slodko pierdzące jest.

maIasarenka

No taak, oczywiście, że propaganda. Każda historia, w której pojawienie się na świecie dziecka zespoiło czyjś związek i dało nadzieję na lepsze to jak nic spisek przeciwników aborcji xd Szkoda słów na niektórych...

Karboksyhemoglobina

Serio w to wierzycie? Jeszcze te zaręczyny w trakcie porodu. No proszę was.

Zobacz więcej odpowiedzi (8)
Kurina3 Odpowiedz

Najnowsze badania naukowe wykazują, że uśmiech bombelka nie tylko wszystko wynagrodzi ale również wyleczy raka!

Kurina3

@hvafaen na żartach się nie znasz koleżanko?

Kurina3

Je sobie niczego nie muszę tłumaczyć, to ty się rzucasz o byle o co jak przysłowiowe gówno w trawie.

Hypnosis

@Hvafaen Wyluzuj troszkę bo ci żyłka pęknie.

DarkMinion

Kurina - to jest jakieś przysłowie z odchodami na trawie?

bazienka

Kurina, ona sie nie zna nie tylko na zartach, ale i na sarkkazmie i czytaniu ze zrozumieniem, serio dyskusja z tym agresywnym babskiem jest jalowa

Dragomir

Przysłowiowe to nie tylko wywodzące się z przysłowia, ale też często występujące. Mnie natomiast zastanawia, jak gówno może się rzucać :)
Też nieraz drę przysłowiowe:) koty z @Etanolanem, ale nie porównałbym jej do gówna, bo mimo że lubię ją nieraz podkręcić to takie coś jest wyrazem głębokiego braku szacunku, a ja na swój sposób ją szanuję.

Oretyrety Odpowiedz

Znając życie, dalszy ciąg piwinien brzmieć. Mój ukochany przegrał walkę z rakiem, rodzice wyrzucili mnie z domu w ósmym miesiącu ciąży, teraz jestem w domu samatnej matki, kiedy patrzę na nasze dziecko rozumiem, że zniszczyłam sobie życie. I apel. Nie róbcie dzieci, jeśli nie możecie ich wychować. Zadbajcie najpierw o stabilizację ekonomiczną.

A z drugiej strony, to trochę słabe, że dla dziecka walczył a tylko dla Ciebie to by mu już nie było warto.

bazienka

no nie? ich milosc nie wystarczyla, musieli sobie dziecko zrobic, by facetowi zaczelo sie chciec

TheDarkestLarrie Odpowiedz

Poza tym słaby ten wasz związek, jak o ciebie nie chciał walczyć, a o płód już tak XD

TheDarkestLarrie Odpowiedz

Czyli złapałaś go na dziecko w najgorszym momencie? Masz szczęście, że się ucieszył, bo ja bym już wolała kipnąć niż wychowywać.

Karboksyhemoglobina

"Sama wpadłam na pomysł, aby postarać się o dziecko, aby walczył." no faktycznie obie strony się starały. Podkreśla to zwrot "Sama wpadłam na pomysl".

Raz23babajagapatrzy

No ale sama sie nie zaplodnila, wiec jesli autorka nie pominela zadnych faktow (typu dziurawienie gumek etc) to raczej ciezko uznac, ze zlapala go na dziecko.

DarkMinion

Każdy, kto chce dziecka w tak patowej sytuacji to ograniczony człowiek bez ambicji.

MrsMarvel Odpowiedz

A teraz odwrotna sytuacja - zostajesz sama z dzieckiem, bo twój partner jednak nie dał rady. Ciąża nie jest lekarstwem na raka czy inne groźne choroby, nie zespoi rozpadającego się związku ani nie jest normalnym sposobem zarobku.

bazienka

albo dal rade a ciebie zostawil z innego powodu
i rodzice teraz maja 2 osoby do utrzymania
tadam!

Seven777 Odpowiedz

Piękna historia, chciałabym, żeby była choć odrobinę prawdziwa.

Vito857 Odpowiedz

Trochę nie na temat, ale to woda na młyn dla antyszczepionkowców - nie trujcie się szczepionkami, nie dajcie zarabiać korporacjom farmaceutycznym, róbcie dzieci i to was wyleczy!

Karboksyhemoglobina

Zamiast chemioterapii trzeba sobie zrobic bombelka. A jak ktos umrze to widac kochal za slabo swojego bombelka. Bo przeciez wiadomo ze zdrowieje sie zawsze jak sie chce. Umieraja tylko ci co nie walcza i nie maja bombelkow.

Karboksyhemoglobina

Powiedz to mojej cioci, ktora walczyla przez 4 lata. Miała ogromną wolę walki i robila wszystko co sie dalo. Niestety z guzem na wątrobie 16x14 cm ciężko bylo wygrać. Od 2 lat nie żyje.

Karboksyhemoglobina

Skoro wola walki tak pomaga to powiedz jej ze powinna starac sie dalej. Co ci z woli walki jak jest ciężki przypadek? Nic.

bazienka

karboksy no dziecka nie zrobila w tym czasie, to i nie dala rady
(nie chce cie urazic, po prostu czarny humor)

Karboksyhemoglobina

Racja miala tylko 3 nastoletnie bombelki. Moze jakby zrobila czwartego to by cudownie wyzdrowiala.

Dragomir

@Karbo, po co srasz żarem? Twoja ciocia nie dała rady, moja też zmarła na raka kilka lat temu, a lubiłem ją najbardziej ze wszystkich cioć. I nie obsrywam nikogo o to. Ona też chciała na pewno żyć. Na świecie jednak nie brak przypadków, gdzie ktoś wyzdrowiał mimo, że lekarze nie dawali żadnych szans. Ale te wszystkie osoby mają o tym nie mówić, bo Twojej cioci się nie udało? Przecież @Etanolan napisała, że nie jest powiedziane że to ma zawsze działać, ale że wola walki pomaga. Widzisz tu gdzieś błąd, czy tak się przyczepiłaś do nicka?

tewu Odpowiedz

Się nie przejmuj niemiłymi komentarzami - napisanie czegokolwiek teraz na anonimowych pozytywnego o dzieciach tak się kończy. Fakt, to była bardzo ryzykowna decyzja, podjęta raczej pod wpływem emocji niż rozsądku i wcale nie musząca wyjść na dobre, ale ważne, że jednak wyszła :)

DarkMinion

Nie do dzieci, a do skrajnej nieodpowiedzialności. Przy wyznaniu 16 latki z 40 latkiem były głosy, że ona jest dzieckiem. A tutaj rok starsza dziewczyna daje się zapłodnić o 7 lat starszemu chłopakowi, który jest śmiertelnie chory. Oh, on umiera, to sobie dziecko zrobię. 17 lat, początek szkoły średniej, brak pracy, brak perspektyw, prawie brak partnera, a oni robią sobie dziecko. Skrajna nieodpowiedzialność.

Karboksyhemoglobina

Czegoś pozytywnego? Wyobraź sobie, że masz około 50 lat, twoja córka ma 17. I pewnego dnia przychodzi i mowi ci, ze jest w ciąży. Zaplanowanej ciąży z chłopakiem, który jest ciężko chory i ma dużą szansę umrzeć. Uznasz to za coś pozytywnego czy zdenerwujesz się na to jak bardzo jest nieodpowiedzialna? To jest cukierkowa historia, w którą odpowiedzialni ludzie nie wierzą. Za slodko, za idealnie by bylo prawdziwe.

PrzezSamoH

Hvafaen - dokładnie, tu nie chodzi o nienawiść do dzieci tylko skrajną nieodpowiedzialność autorki, którą próbuje nam sprzedać jako "romantyczną historię". O ile jest ona w ogóle prawdziwa. Serio komuś starszemu niż 17 lat może się podobać coś takiego?

PrzezSamoH

Hvafaen - ten komentarz o propagandzie prolife był tak głupi, że nawet nie ma co wchodzić w dyskusję na ten temat :)

Eureenergie Odpowiedz

Ale o co w sumie mamy walczyć? O to, żeby leczyć kogoś z choroby przez zrobienie sobie dziecka?

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie